Campus Polska Przyszłości. Donald Tusk: władza przekroczyła granicę podłości

Polska
Campus Polska Przyszłości. Donald Tusk: władza przekroczyła granicę podłości
Polsat News
Lider PO Donald Tusk

- Mamy do czynienia z politykami, którzy nie mają granic etycznych i są całkowicie bezsilni wobec rozwiązywania problemów - stwierdził w piątek Donald Tusk. Lider PO podczas inauguracji Campusu Polska Przyszłości ocenił, że na granicy polsko-białoruskiej "przekroczono granicę podłości". - Kilkadziesiąt osób tam koczujących, to problem do rozwiązania w kilkanaście godzin - dodał.

W piątek o godz. 17 rozpoczął się w Olsztynie Campus Polska Przyszłości. Pierwszym punktem wydarzenia jest debata Rafał Trzaskowski - Donald Tusk.

 

Tusk podczas swojego przemówienia przed debatą nawiązał do kryzysu na granicy Polski z Białorusią. - Tam doszło do przekroczenia granicy podłości. Nie ma nic groźniejszego niż przekroczenie takiej granicy, która jest wytyczona przez elementarną moralność. Tę granicę przekracza już nie pojedynczy człowiek czy grupa ludzi, a władza. Tego kryzysu, jaki mamy dzisiaj w Usnarzu Górnym, w ogóle nie musiało być, ale są dziś u władzy politycy, którzy o sytuacji na Białorusi pisali "to jest polityczne złoto" - mówił.

 

ZOBACZ: Sondaż: 34 proc. badanych chce głosować na PiS; 18 proc. - na KO

 

- Z jednej strony mamy Łukaszenkę, z drugiej strony mamy Kaczyńskiego. Jeden i drugi ma swój interes w tym, żeby takie kryzysy wywoływać. Jeden chce destabilizować Polskę i UE, a drugi chce podsycać lęk, strach, poczucie niepewności i demonstrować tę swoją wolę ochrony granicy. To z samej swojej istoty podłe zachowanie. Bo stawką jest życie i zdrowie tych zupełnie niewinnych ludzi - mówił Tusk.

 

Przyznał, że pierwszym zadaniem państwa jest ochrona granicy i terytorium. Można też dyskutować w jaki sposób uszczelniamy granicę. - Ale nie można cynicznie używać jako pionków w swojej grze nieszczęśliwych ludzi - powiedział Tusk.

"Nieprzyzwoici nieudacznicy"

Jak zaznaczył lider PO, mamy do czynienia z politykami, którzy "nie mają granic etycznych i są całkowicie bezsilni wobec rozwiązywania problemów". - Dziś mamy do czynienia z taką władzą. To nieprzyzwoici nieudacznicy. Ten kryzys na granicy, kilkadziesiąt osób tam koczujących, to jest problem do rozwiązania w kilkanaście godzin. Tu nie ma jednak złotych rozwiązań - zaznaczył.

 

Wideo: wystąpienie Donalda Tuska na Campus Polska Przyszłości 



Tusk powiedział, że ma w sobie "ogromny żal i ogromną pasję, że rząd PiS wystawia nas na taki moralny hazard. - Mówię o tym przypadku nie tylko dlatego, że rozgrzewa nas jak w soczewce, ale też dlatego, że pokazuje wszystkie mankamenty tej władzy - dodał.

 

Lider PO podkreślał, że "kryzys na granicy, kilkadziesiąt osób koczujących, jest do rozwiązania w ciągu jednego dnia". Natomiast problem migracji będzie narastał i "nie ma tu złotych rozwiązań". - Nikt normalny nie chce żyć w kraju, w którym władza stawia dylemat: albo bezpieczeństwo albo człowieczeństwo, a przed takim dylematem chcą nas dzisiaj stawiać - powiedział. - Dobra władza robi wszystko, aby zapewnić ludziom bezpieczeństwo i nie odzierać z człowieczeństwa - dodał.

Tusk: jedną z pierwszych moich decyzji będzie zgoda na związki partnerskie

Jeden z uczestników Campusu zadał Tuskowi i Trzaskowskiemu pytanie: "kiedy będę mógł wziąć ślub ze swoim chłopakiem?".

 

Tusk przekonywał, że radykalne zmiany prawa, takie jak małżeństwa homoseksualne, to są zmiany, które wielu Polakom "niełatwo przychodzi akceptować". Zaznaczył, że trzeba robić wszystko, żeby ludzie o innej orientacji mieli pełne prawa, a wszyscy inni znaleźli w sobie "gotowość do akceptacji" dla tych zmian.

 

- Decyzje polityków powinny wyprzedzać zmiany społeczne, ale dobrze, aby one nie były zbyt oderwane od siebie - przekonywał Tusk. - Zmiany przepisów, np. umożliwiające zawarcie ślubu przez ciebie, powinny być możliwie blisko poziomu akceptacji społecznej - dodał były premier.

 

Z sali zaczęły padać pytania: "Kiedy?" - Wymagałoby to zmiany przepisów w Polsce. Jeżeli pytanie ma być adekwatne do tego, co jest dzisiaj w Polsce, to jest pytanie, jeśli ja będę stał np. na czele większości parlamentarnej w następnych wyborach, to jedną z pierwszych decyzji będzie decyzja o zgodzie na związki partnerskie - zadeklarował Tusk, wywołując owacje zgromadzonych. 

 

Lider PO poruszył też temat systemu sądownictwa.

 

- Jeśli ktoś został powołany na sędziego przez nielegalnie wybraną KRS, to prezentuje prawdopodobnie bardzo radykalny pogląd. Po tym, jak zmieni się władza w Polsce, ci sędziowie przestaną być sędziami - podkreślił.

"Proszę się spodziewać reakcji z mojej strony"

Tusk i Trzaskowski byli pytani też o dyskryminacje prawną osób niezaszczepionych na COVID-19, o to, kiedy będzie prawo do aborcji i kiedy język śląski zostanie uznany za język regionalny.

 

Odpowiadając na pierwsze pytanie Tusk powiedział, że jeżeli Rada Medyczna przy premierze zarekomenduje jakieś rozwiązanie, dotyczące szczepień, opozycja powinna to wesprzeć.

 

- Proszę się spodziewać pozytywnej reakcji z mojej strony - powiedział Tusk, przyznając zarazem, że "postępuje wbrew logice opozycji, zapowiadając wsparcie trudnej decyzji".

 

ZOBACZ: Skarga Ordo Iuris dotycząca aborcji. Odrzucił ją sąd UE

 

Ułatwienia dla zaszczepionych podczas masowych imprez poparł Trzaskowski, przekonując, że alternatywą może być totalny lockdown, a tego nikt nie chce. Prezydent Warszawy przestrzegał też przed instrumentalnym politycznym wykorzystywaniem tego tematu, co - jego zdaniem - zrobił w kampanii prezydenckiej Andrzej Duda, "puszczając oko" do antyszczepionkowców, dlatego, że z badań wyszło, że to się opłaci.

 

Trzaskowski powiedział też, że zmiana stanowiska PO w sprawie aborcji (poparcie aborcji do 12 tygodnia - red.) to był "krok we właściwą stronę" i on sam jest z tego bardzo dumny.

 

Tusk z kolei przekonywał, że to m.in. on wywalczył przed laty status języka regionalnego dla kaszubskiego, więc walka o status języka regionalnego dla języka śląskiego powinna należeć do posłów śląskich, którzy - jak zauważył - są "najsilniejszą frakcją w parlamencie".

"Brak empatii? Won z życia publicznego"

Jednym z uczestników Campusu był Adrian Glinka, znany z 40-dniowego protestu osób niepełnosprawnych w Sejmie w 2018 roku. Glinka zapytał o realizację jednego z postulatów protestujących - stworzenia funduszu solidarnościowego dla osób z niepełnosprawnościami oraz o możliwość ustanowienia instytucji rzecznika ds. osób niepełnosprawnych w każdym polskim mieście.

 

Z punktem widzenia Glinki zgodzili się Trzaskowski i Tusk. Prezydent Warszawy zarzucił rządzącym pogardę wobec osób z niepełnosprawnościami, która - według niego - była szczególnie widoczna podczas protestu sprzed trzech lat. - Chyba się wtedy każdemu serce łamało. Nie każdy polityk może przyjść i powiedzieć: "tak, spełnię wszystkie postulaty", ale żeby pokazywać tak nieprawdopodobną pogardę, i żeby nie wykazać się choć na chwilę empatią, to po co być politykiem, jeżeli ktoś nie ma w sobie ani odrobiny empatii? To won z życia publicznego. Nie masz empatii, poszukaj innego zawodu - powiedział Trzaskowski.

 

Podkreślił zarazem, że postulaty osób z niepełnosprawnościami muszą być absolutnym priorytetem każdej władzy. Zapewnił, że prezydenci miast poważnie traktują potrzeby osób niepełnosprawnych. - I na pewno tego typu postulaty będą dla nas niesłychanie istotne. (...) To jest po prostu nasza robota - zaznaczył samorządowiec.

"Zajmują się szczuciem jednych na drugich"

Podczas inauguracji przemówił też - wspomniany wcześniej - Trzaskowski. Prezydent stolicy rozpoczął swe wystąpienie od krytyki polityki Prawa i Sprawiedliwości. Ocenił, że obecna władza jest "niesłychanie opresyjna". - Oni nam próbują wszystko dyktować, słuchajcie. Tam jest taki pan, który zna odpowiedzi na wszystkie pytania i oni chcą decydować o tym, jakie my powinniśmy mieć poglądy, o naszym ciele, naszych wartościach; chcą nas uczyć patriotyzmu, chcą nas uczyć czym jest rodzina - mówił Trzaskowski.

 

Jak dodał, PiS podkopuje też fundamenty państwa i demokracji. - Zajmują się szczuciem jednych na drugich. I niestety również próbują spychać na margines wszystkich, którzy im nie pasują - stwierdził samorządowiec.

 

ZOBACZ: "Będziemy mieli olbrzymi problem". Trzaskowski o sporze z TSUE

 

Zaznaczył, iż polityka PiS daje jednak pewną szansę - aby "na nowo zaprojektować przyszłość". - To jest właśnie to wyzwanie, które jest przed nami - podkreślił prezydent Warszawy.

 

Zarzucił też Prawu i Sprawiedliwości, że atakuje "poczucie obywatelskości" w społeczeństwie. - A my wszyscy mamy wolną wolę, jesteśmy ludźmi wolnymi, dumnymi i chcemy wpływać na swoją rzeczywistość. Przecież to jest najważniejsze. Nie chcemy, żeby ktokolwiek nam ograniczał nasze prawa. My chcemy decydować o sobie, o tym, jakie wartości wyznajemy, z kim się przyjaźnimy, czego chcemy się uczyć, jak ma wyglądać Polska - przekonywał Trzaskowski.

"Nikt nas nie podzieli"

- Nawet jeżeli w niektórych sprawach możemy się różnić, to jesteśmy nie przykładem zgodnej współpracy, tylko my jesteśmy członkami dokładnie tej samej rodziny politycznej. Jak w rodzinie: można się spierać, czasami ambicje mogą się skrzyżować, ale nikt nas nie podzieli. Komukolwiek by się marzyło to, by rozwalić PO, albo w najmniejszym stopniu skłócić Rafała Trzaskowskiego i mnie, ten kompletnie nie rozumie tej rzeczywistości - powiedział z kolei Tusk.

 

Trzaskowski powiedział z kolei, że "dzisiaj, jeżeli my po stronie opozycyjnej, nie będziemy się w stanie porozumieć, to w ogóle nie mamy czego szukać w polityce, a co dopiero w jednej partii". - Mamy takie same zadania do wykonania - oświadczył. - Jeżeli ktoś tego nie rozumie, jeżeli ktoś by chciał przedkładać swój osobisty interes albo ambicję - a każdy z nas ma spore, ale zdrowe ambicje - to oznaczałoby jedno wielkie nieporozumienie - podkreślił.

 

- My się bardzo cieszymy, że możemy ze sobą współpracować. Pomyślcie tylko: Ziobro i Kaczyński. Oni tam naprawdę śpią z nożami pod poduszką. Nam się udało wypracować najwyższe, europejskie standardy współpracy, a jak do tego dochodzi przyjaźń, to już w ogóle jest okej, nawet jeżeli czasami (mamy) inny pogląd, czy nie do końca wspólny interes" - dodał Tusk.

 

ZOBACZ: Donald Tusk przepisał majątek na żonę. Tłumaczy powody tej decyzji

 

Politycy byli również pytani o sytuację na granicy polsko-białoruskiej, gdzie - po stronie Białorusi - od kilkunastu dni koczuje grupa cudzoziemców z Bliskiego Wschodu; osoby te nie są wpuszczane do Polski, granicę zabezpiecza Straż Graniczna i żołnierze. - Po pierwsze, dostarczyć natychmiast pomoc, która jest niezbędna dla tych ludzi, żeby przeżyć. Przestać o tym dyskutować - powiedział Tusk. - To nie może być zadanie dla posła Franka Sterczewskiego - będą go gonić, złapią i uniemożliwią (pomoc) - podkreślił.

 

Lider PO ocenił również, że po reasumpcji głosowania zarządzonej przez marszałek Sejmu Elżbietę Witek, na posiedzeniu na początku sierpnia, komentarze, że następne wybory do parlamentu "mogą zostać zniekształcone" są uzasadnione. - "Witkowanie" w Sejmie grozi "witkowaniem" też jeżeli chodzi o wybory parlamentarne, a ja nie chcę, żeby nam "wywitkowali" te wybory - powiedział.

 

Zaapelował również do zaangażowania w obywatelską kontrolę przebiegu następnych wyborów. - Potrzeba będzie kilkadziesiąt tysięcy idealnie zorganizowanych ludzi - mężów i dam zaufania. Jeżeli będziemy mieć tych ludzi, odważnych i zdeterminowanych, którzy będą cały czas pilnować przebiegu wyborów, to my zbudujemy machinę, która policzy te głosy prawie tak samo szybko jak PKW, z pełną dokumentacją zdjęciową Tusk - podkreślił.

Campus Polska Przyszłości

Campus Polska Przyszłości będzie trwał od 27 sierpnia do 2 września na olsztyńskim Kortowie. Wydarzenie adresowane jest do młodych ludzi. Będzie to seria debat, warsztatów i spotkań z ekspertami w różnych dziedzinach. Uczestnicy muszą być pełnoletni, ale mają mieć maks. 35 lat. Patronem i inicjatorem inicjatywy jest prezydent Warszawy i jego ruch Wspólna Polska.

 

ZOBACZ: Warszawa. Prezydent Rafał Trzaskowski wręczył medale honorowych obywateli

Do udziału w Campusie zgłosiło się 4 tys. 600 osób, spośród których wybrano tysiąc. Jak podkreślają organizatorzy, ponad 80 proc. uczestników to osoby nienależące do żadnej partii politycznej. Będą oni mogli wziąć udział w ponad 100 wydarzeniach podzielonych na cztery "osie tematyczne".

 

Program Campusu podzielony został na dwie sekcje - przedpołudniową, zawierającą debaty i spotkania z ekspertami oraz popołudniową, nazwaną "festiwalową". W jej ramach odbędą się koncerty Krzysztofa Zalewskiego, Moniki Brodki, Organka, Natalii Przybysz i Kamili Malik - poinformowali organizatorzy.

ac/jo/Interia/PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie