Operacja Śluza. Tak Alaksander Łukaszenka transportuje migrantów do Europy

Świat
Operacja Śluza. Tak Alaksander Łukaszenka transportuje migrantów do Europy
PAP/Artur Reszko
W Usnarzu Górnym, na granicy polsko-białoruskiej, po stronie Białorusi, od kilkunastu dni koczuje grupa migrantów

Białoruski dziennikarz Tadeusz Giczan prześwietlił działania Alaksandara Łukaszenki, mające doprowadzić do kryzysu migracyjnego w Europie. Migrantów nakłania się do podróży do UE m.in. w irackiej telewizji państwowej. Na tyle skutecznie, że liczba samolotów na Białoruś wzrosła ostatnio kilkukrotnie. Dziennikarz pokazał też jak białoruscy pogranicznicy pomagają migrantom sforsować polską granicę.

Alaksandr Łukaszenka miał powiedzieć "zatrzymywaliśmy narkotyki i migrantów [na granicy z UE] – teraz sami będziecie ich łapać", po tym jak jego działania w sprawie zatrzymania Romana Protasiewicza spotkały się z potępieniem ze strony państw UE. Akcja przerzucania migrantów o kryptonimie "Śluza" była przygotowana w latach 2010-2011, kiedy Białoruś próbowała wymusić od europejskiej wspólnoty haracz na wzmocnienie granic. 

 

Jak informuje portal waidelotte.org, dla którego napisał Tadeusz Giczan,  prowadzaniem migrantów zajmuje się firma Centrokurort, należąca do Zarządu Sprawami Prezydenta, która współpracuje z irackimi biurami podróży. Liczba połączeń lotniczych między Mińskiem a Bagdadem w ostatnich miesiącach gwałtownie wzrosła.

 

ZOBACZ: Migranci na granicy. Polska wysłała pomoc humanitarną

 

Na początku roku dostępny był jedynie jeden lot tygodniowo liniami Iraqi Airways. Później na trasie pojawił się dodatkowy przewoźnik - Fly Baghdad, a liczba połączeń wzrosła do czterech tygodniowo. Ponadto zostały uruchomione loty z innych miast - Erbilu, Basry i Sulejmanii. Na trasie latają coraz większe samoloty. 

Wycieczki na Białoruś 

Irakijczycy kupują wycieczkę na Białoruś w biurze podróży i trafiają do hosteli, choć bywa, że i nawet do 5-gwiazdkowych hoteli w Mińsku. Informacje o wycieczkach oraz słowa Łukaszenki są emitowane w irackiej telewizji państwowej. Na lotnisku podróżni otrzymują białoruską wizę turystyczną. Część decyduje się na zwiedzanie kraju, druga udaje się od razu na granicę. Grupy są eskortowane tam przez białoruskie służby, często przewożone autokarami MON w okolice przejść granicznych.

 

 

"Są nagrania FRONTEXu, na których widać jak samochody służbowe białoruskiej straży granicznej eskortują duże grupy migrantów bezpośrednio do samej granicy. Są też zdjęcia litewskich rolników, na których widać jak białoruscy pogranicznicy usuwają drut kolczasty, by ułatwić migrantom przekroczenie granicy" - informuje portal. 

Rosnące liczby

W 2020 roku na granicy Litwy zatrzymano 81 osób. Od początku 2021 roku na teren kraju wtargnęło 4026 migrantów. Litwa starała się budować obozy dla migrantów, co spotkało się z protestem mieszkańców. Sami migranci wszczynali bójki i uciekali z wydzielonych miejsc. Według informacji waidelotte.com wśród uchodźców dominują Irakijczycy, ale wśród nich znajduje się też sporo Kameruńczyków, Syryjczyków oraz mieszkańców Demokratycznej Republiki Konga. 

W związku ze wzrostem nielegalnej migracji władze Litwy ogłosiły sytuację nadzwyczajną. Na granicy powstaje również płot zabezpieczają przed nielegalnym wtargnięciem na teren państwa. W Białoruskiej telewizji pojawiają się groźby nadchodzącego przemytu heroiny na skalę przemysłową. 
 
Po tym jak władze Litwy zapowiedziały walkę z nielegalną migracją uchodźcy byli kierowani na granicę z Polską i Łotwą. Na granicy w Usnarzu Górnym (woj. podlaskie) przebywa grupa uchodźców z Syrii, Afganistanu i Iraku. Teren jest zabezpieczany przez Straż Graniczną i Żołnierzy. Powrót grupy na Białoruś jest blokowany przez tamtejsze służby. 

Atak hybrydowy

Premier Mateusz Morawiecki w programie "Gość Wydarzeń" oświadczył, że Polska stała się przedmiotem "ataku hybrydowego" oraz "specjalnie zaplanowanej prowokacji" ze strony reżimu Alaksandra Łukaszenki. 

ZOBACZ: Premier Mateusz Morawiecki: Łukaszenka wybrał niewłaściwą granicę

 

Szef rządu zapowiedział również, że w ciągu najbliższych dni rozpocznie się budowa 2,5-metrowego płotu. Wcześniej na części granicy rozciągnięty został drut kolczasty. Premier powiedział, że nie pytał KE o zgodę na budowę płotu na granicy Polski z Białorusią.

 

- Jestem premierem Rzeczypospolitej Polskiej i mam obowiązek zapewniać bezpieczeństwo i nie będę nikogo pytał o zgodę. Doszliśmy do wniosku wraz z kierownictwem ds. bezpieczeństwa, z premierem Jarosławem Kaczyńskim, ministrem obrony narodowej i ministrem spraw wewnętrznych, że to jest właściwa odpowiedź na takie zagrożenie i wszelkie siły i środki zostaną użyte, by takie ogrodzenie zostało zbudowane - przyznał.

 
dsk/ml/waidelotte.org/polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie