Marcin Przydacz: dzięki współpracy z sojusznikami obywatelki Polski wylatują z Afganistanu

Świat

Dwie Polki, w tym jedna z mężem, odleciały z Afganistanu we wtorek samolotem państwa sojuszniczego; jedna dziennikarka odmówiła wejścia na pokład samolotu, ale będziemy ją przekonywać do powrotu polskim samolotem - poinformował we wtorek wiceszef MSZ Marcin Przydacz. Premier Czech potwierdził, że zorganizowanym przez czeskie wojsko lotem do Europy wracają m.in. Polacy.

Grupa ludzi wchodzi po schodach do samolotu czeskich linii lotniczych. Wśród nich są kobiety i dzieci, niektórzy niosą bagaż. Na płycie lotniska widać również wojskowych.
Facebook.com/Armáda České republiky (Czeskie Siły Zbrojne)
Do Czech powrócił samolot, którym ewakuowano z Afganistanu m.in. Polaków

Dodał, że sytuacja w Afganistanie jest dynamiczna, a akcja ewakuacyjna jest obecnie prowadzona przez MON i MSZ przy współpracy z KPRM.

 

ZOBACZ: Wojna w Afganistanie. Do Niemiec wróciło 22 tys. litrów piwa i wina

 

Ponadto - podkreślił - Polska współpracuje z państwami sojuszniczymi w sprawie ewakuacji osób zagrożonych. Wiceminister apelował także do środowisk opozycyjnych, byłych dyplomatów, aby pomagali rządowi w sprawie ewakuacji.

 

WIDEO: Dwa samoloty lecą do Kabulu. Dworczyk o ewakuacji

 

- W tym momencie z Afganistanu wylatują dwie obywatelki Rzeczypospolitej. Mamy nadzieję, że w najbliższych godzinach znajdą się w bezpiecznym miejscu, z którego będą mogły przylecieć do Polski - poinformował Przydacz.

Trzy miejsca

Jak zaznaczył, Polska - dzięki swoim sojusznikom - mogła zaoferować trzy miejsca w samolocie państwa sojuszniczego. - Jedna dziennikarka odmówiła wejścia na pokład samolotu z nieznanych mi przyczyn, natomiast kiedy wylądują tam także polskie samoloty będziemy starali się przekonać tę osobę do powrotu z tego niebezpiecznego w tym momencie miejsca - mówił Przydacz.

 

ZOBACZ: Merkel: Rozwój wypadków w Afganistanie "jest gorzki, dramatyczny i straszny"

 

Podkreślił, że możliwość przelotu dwóch Polek, w tym jednej z mężem, wynika ze współpracy z państwami sojuszniczymi m.in. podczas akcji "Lot do domu" organizowanej podczas pandemii koronawirusa.

Polki na pokładzie czeskiego samolotu

Premier Andrej Babisz potwierdził w rozmowie z czeskim radiem, że zorganizowanym przez czeskie wojsko lotem do Europy wraca również dwóch Polaków.

 

Po międzylądowaniu na tankowanie w azerbejdżańskim Baku samolot ma późnym wieczorem wylądować na lotnisku wojskowym pod Pragą.

 

Minister spraw zagranicznych Czech Jakub Kulhanek poinformował, że na pokładzie maszyny ewakuowane są również małe dzieci. Dodał, że z Kabulu zostali już wywiezieni wszyscy pracownicy czeskiej ambasady. W poniedziałek do Czech przyleciał pierwszy samolot z Kabulu, z 46 osobami na pokładzie.

Współpraca z Uzbekistanem

- Co do misji wojskowej, o której mówił premier i my informowaliśmy, to moja prośba, aby uzbroić się w cierpliwość. Chcemy to zrobić w sposób jak najbezpieczniejszy, jak najbardziej odpowiedni. Nie będę udzielał szczegółowych informacji dotyczących tej misji - zapowiedział wiceszef MSZ.

 

Na pytanie o łączną liczbę osób, która może zostać ewakuowana odparł, że około 100 osób może zostać ewakuowanych polskimi samolotami wojskowymi, a dwie wspomniane Polki odleciały samolotem państwa sojuszniczego. Przydacz dziękował także za przychylność i otwartość Uzbekistanu za możliwość współpracy przy misji ewakuacyjnej.

 

Pytany, jakie warunki muszą spełniać osoby, które aplikują o polską wizę humanitarną lub chcą ewakuować się z Afganistanu zapewnił, że Polska będzie chciała przyznawać wizy jak najszybciej.

 

Poinformował, że poza dokumentem tożsamości Afgańczycy muszą wykazać potwierdzenie informacji o kooperacji z siłami sojuszniczymi, czy działalności politycznej na rzecz demokratycznego Afganistanu, które mogą powodować zagrożenie ich zdrowia i życia.

"Trudny kontakt"

- My dokonujemy wszelkich możliwych sprawdzeń takich osób, czy rzeczywiście ta osoba w taki sposób działała, czy nie zmieniła jej się postawa polityczna w ostatnich miesiącach czy latach - dodał Przydacz.

 

Zauważył jednocześnie, że kontakt z Polakami w Afganistanie nie jest łatwy, ale placówka akredytowana - w New Delhi - działa w trybie kryzysowym.

Apel do opozycji

Wiceszef MSZ powiedział, że z informacji resortu wynika, że niektórzy politycy próbują angażować się w tematykę ewakuowania Polaków i współpracowników Polski z Afganistanu.

 

- To naprawdę jest bardzo trudny proces i wszelkiego rodzaju nieprawdziwe informacje, wszelkiego rodzaju nieścisłe i niespójne nie pomagają tej sprawie - zwrócił uwagę.

 

- Mój apel do środowisk opozycyjnych: aby starać się koordynować jakiekolwiek działania czy informacje z Ministerstwem Spraw Zagranicznych. Jesteśmy otwarci na tę współpracę, jeśli są byli dyplomaci dziś zaangażowani politycznie chcący pomóc, to MSZ jest odpowiednim adresem do tejże aktywności - podkreślił Przydacz.

"Dobra koordynacja"

Odnosząc się do podanej przez niego informacji o wylocie dwóch Polek z Afganistanu, z których jedna, jak dodał, leci wraz z mężem, stwierdził, że taka możliwość wynika z dobrej koordynacji i współpracy z państwami sojuszniczymi.

 

- Nie chciałbym wchodzić w szczegóły detaliczne dotyczące tego przelotu, ale jest to także i wynik naszej poprzedniej dobrej współpracy przy akcji "LOT do domu" - powiedział.

 

- Wiele państw oferuje swoje wsparcie właśnie w duchu dobrej pamięci o tamtej akcji, kiedy ściągaliśmy nie tylko swoich rodaków, ale wielu obywateli państw zaprzyjaźnionych z różnych zakątków świata. Dziś tam zasadzone ziarno procentuje. Możemy liczyć na przychylność w tej trudnej sytuacji - podkreślił wiceszef resortu dyplomacji.

Kto koordynuje operacje?

Wcześniej Michał Dworczyk powiedział we wtorkowym "Graffiti", że na polecenie premiera akcję ewakuacji koordynuje Ministerstwo Spraw Zagranicznych, a od logistycznej strony wzięły je na siebie polskie siły zbrojne i Ministerstwo Obrony Narodowej. Minister zdementował pogłoski, jakoby to on miał być odpowiedzialny za ewakuację Afganistanu.

 

Szef KPRM nie chciał mówić o wojskowych szczegółach operacji, nie odpowiedział na pytanie o to, jakie samoloty wysłała Polska po swoich sojuszników. - Mogę jedynie potwierdzić, że są to maszyny wojskowe - powiedział. Zadeklarował, że w razie potrzeby zwiększane będą siły i środki przeznaczane na proces relokacji ludzi z Afganistanu - mówił w "Graffiti". 

 

ZOBACZ: Wojna w Afganistanie. Generał Kenneth McKenzie spotkał się w Katarze z przywódcami talibów

 

W poniedziałek po południu premier Mateusz Morawiecki informował: "Na moje polecenie wkrótce wylatuje pierwszy samolot do Afganistanu, który posłuży do ewakuacji osób wymagających naszej opieki. Operacja ta jest przygotowywana od wczoraj". - Wyślemy więcej samolotów, niż jest to konieczne - będziemy mogli pomóc też innym sojusznikom - zapowiedział.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

rsr/jo / PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie