Afganistan. Polka w oblężonym Kabulu. "Trwa napięcie i wyczekiwanie"

Świat
Afganistan. Polka w oblężonym Kabulu. "Trwa napięcie i wyczekiwanie"
Polsat News
- W mieście panuje nastrój paniki - powiedziała w Polsat News Jagoda Grondecka, korespondentka "Krytyki Politycznej" w stolicy Afganistanu, Kabulu.

- W Kabulu wszyscy trwają w napięciu i oczekiwaniu - powiedziała w Polsat News Jagoda Grondecka, korespondentka Krytyki Politycznej. W mieście nie ma prądu, a zachodnie ambasady ewakuują się. Wizy zagraniczne kosztują 7 tys. dolarów i na ucieczkę z Afganistanu stać tylko najbogatszych. Talibowie ogłosili, że nie wkroczą do stolicy siłą - powiedziała Polka, która nie jest pewna, co ją spotka.

W odciętej przez talibów stolicy Afganistanu, Kabulu, trwa pospieszna ewakuacja ambasad państw zachodnich. Personel jest wywożony na miejscowe lotnisko skąd przerzucany jest poza kraj. Amerykanie ewakuują personel śmigłowcami transportowymi Chinook, które zawisają bezpośrednio nad budynkiem ich przedstawicielstwa w mieście.

Polka: Trwa napięcie i wyczekiwanie

- W Kabulu wszyscy trwają w napięciu i oczekiwaniu na to, co się wydarzy - powiedziała w Polsat News Jagoda Grondecka, która jest iranistką, absolwentką Instytutu Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego, a doświadczenie zdobywała m.in. w ambasadach RP w Teheranie i Islamabadzie. Jest też publicystką i komentatorką ds. bliskowschodnich i korespondentką Krytyki Politycznej w Afganistanie.

 

- Cały czas pojawiają się doniesienia, że talibowie są coraz bliżej Kabulu i już praktycznie z każdej strony otoczyli miasto. Cała północ została już przez nich przejęta, podobnie jak południe kraju. W nocy najwyraźniej udało im się zdobyć miasto Dżalalabad na wschodzie, czekamy tylko na oficjalne potwierdzenie - powiedziała Polka w programie "Nowy Dzień z Polsat News".

 

- Dżalalabad to był w zasadzie ostatni większy ośrodek miejski poza Kabulem, który pozostawał w rękach rządu - dodała Grondecka.

 

ZOBACZ: Ewakuacja personelu z Afganistanu. Śmigłowce USA lądują na dachu ambasady w Kabulu

 

Według Grondeckiej doszło do masowych dezercji z armii, bardzo wielu lokalnych polityków, gubernatorów, starszyzny na różnych szczeblach dogadało się w różnych formach z talibami, także w zamian za amnestię. - Pozwolono im odejść - powiedziała Grondecka.

 

- Kabulczycy czekają na to, co stanie się z miastem. Wielu z nich apeluje do władz o przekazanie miasta w ręce jakiegokolwiek rządu tymczasowego bez walki, bezkrwawo. To jest bardzo gęsto zaludnione miasto, mieszka w nim od pięciu do siedmiu milionów ludzi. Jakiekolwiek walki prowadzone tutaj skończyłyby się katastrofa humanitarną - powiedziała.

 

W niedzielę około południa Grondecka podała na Twitterze, że Talibowie ogłosili, iż nie będzie siłowego wejścia do stolicy Afganistanu.

 

Kabul: Sytuacja jest tragiczna

- Sytuacja jest tragiczna. Talibowie przez długi czas atakowali wyłącznie wsie. Mieszkańcy uciekali do stolic prowincji, do tych wszystkich większych miast. Potem talibowie w ciągu ośmiu dni, w błyskawicznym tempie zaczęli przejmować te miasta i zajęli w praktyce cały kraj. Ci mieszkańcy, którzy mieli taką możliwość, zaczęli uciekać do Kabulu. W stolicy jest teraz około 17 tys. osób, które uciekły z północnych prowincji - powiedziała Polka.

 

Według niej ucieczka przed talibami jest utrudniona. Pod kontrolą są drogi nie ma żadnych komercyjnych lotów.

 

ZOBACZ: Konflikt w Afganistanie. "Kraj, który wpada w ręce fanatyków religijnych"

 

- Afgańczycy z Kabulu nie mają już dokąd uciec. Ludzie desperacko starają się zdobyć wizy do jakiegokolwiek kraju, co stało się praktycznie niemożliwe - dodała. - Jeśli ma się pieniądze, można próbować kupić na przykład turecką wizę za około 7 tys. dolarów. Dla zdecydowanej większości jest to kwota zaporowa. Jeśli nie ma się pieniędzy, nie da się niczego zrobić - dodała.

 

- W mieście panuje nastrój paniki. Od kilku dni nie ma pieniędzy w bankomatach. Bardzo ciężko jest wypłacić gotówkę. Poszybował kurs lokalnej waluty afgani w stosunku do dolara amerykańskiego. Pustoszeją powoli półki w sklepach. Ludzie wykupują zapasy mąki, ryżu, fasoli - powiedziała Grondecka.

 

WIDEO - Polska dziennikarka informuje o sytuacji w Kabulu: "Sytuacja dramatyczna"

 

Zagrożeni współpracownicy polskiego wojska

- Talibowie wydają się na razie mieć politykę oszczędzania zagranicznych dziennikarzy. Stosunek do reporterów afgańskich jest zgoła inny. Oni są w o wiele większym niebezpieczeństwie. Dochodzą informacje z innych regionów jakoby talibowie mieli chodzić od domu do domu i dziennikarzy poszukiwać. W Heracie kazali im się zgromadzić na jednym z głównych placów miasta. Nikt nie wie w jakim celu, ani jakie będą ich decyzje - powiedziała.

 

- W najbardziej katastrofalnym położeniu są nie tylko afgańscy dziennikarze, ale wszyscy ci Afgańczycy, którzy współpracowali z zagranicznymi misjami, z afgańskim rządem. Z jakiegoś powodu trudno doczekać się informacji od naszego Ministerstwa Obrony i władz państwowych jaki jest los afgańskich współpracowników polskich wojsk, które przecież tutaj stacjonowały i z takimi osobami współpracowały. Nie wiadomo, czy staramy się takie osoby wydostać - poinformowała korespondentka Krytyki Politycznej.

 

ZOBACZ: ONZ wzywa Talibów, by zatrzymali ofensywę w Afganistanie

 

Przyznała, że trwa pospieszna ewakuacja. Według niej bardzo wielu obcokrajowców zdecydowało się opuścić kraj. Podkreśliła, że wyjazd Amerykanów zabezpiecza wysłany interwencyjny korpus kilku tysięcy żołnierzy, których jest dwa razy więcej niż było wycofywanych stacjonujących tam do niedawna wojskowych.

 

- Amerykanie zwrócili się do talibów z sugestią, że jeżeli powstrzymają się od ataków na lotnisko, dopóki trwa ewakuacja i dopóki amerykańscy obywatele nie opuszczą kraju, "może im to pomóc w uzyskaniu międzynarodowej legitymacji" - dodała Polka.

"Nie ma czasu na papierkową robotę"

- Na pewno nie ma już czasu na nic, na żadną papierkową robotę na miejscu, nie ma czasu na weryfikowanie niczego. Te osoby (które współpracowały z polskim kontyngentem) trzeba teraz jak najszybciej wywieźć z kraju. Tak, jak robią to Amerykanie, którzy przygotowują swoje bazy na Bliskim Wschodzie do przeniesienia swoich współpracowników, dopóki nie zakończy się ich proces wizowy - powiedziała Grondecka.

 

ZOBACZ: Afganistan. Źródło: Kabul oferuje talibom podział władzy w zamian za wstrzymanie przemocy

 

Sama również nie jest pewna jaki los ją czeka.

 

- Nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie, czy uda mi się ewakuować. To będzie zależało od rozwoju sytuacji - powiedziała dziennikarka z Polski.

 

Połączenie z nią było możliwe dzięki uruchomieniu agregatu prądotwórczego. W stolicy Afganistanu nie ma prądu.

hlk/jo/Polsat News/Polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie