Wielka Brytania. Polonijny ksiądz o wierze swoich rodaków. "Pokazują, że trzeba iść na całość"

Świat
Wielka Brytania. Polonijny ksiądz o wierze swoich rodaków. "Pokazują, że trzeba iść na całość"
Zdj. ilustracyjne, fot. Pixabay

- Część młodych Polaków żyjących w Wlk. Brytanii pokazała, że aby zachować hierarchię wartości, trzeba iść na całość. Tracą czekający na to, że będą mieli wszystko podstawione "pod nos" - stwierdził ks. Wojciech Mozdyniewicz, pracujący w Polskiej Misji Katolickiej w Anglii i Walii. Jego zdaniem, w małych społecznościach widać "polskie wady". - Jednocześnie mają okazję, aby pomóc innym - ocenił.

Ks. Wojciech Mozdyniewicz pochodzi z Nowego Targu. W 2016 r. wyjechał do Wielkiej Brytanii i pełni posługę w ramach Polskiej Misji Katolickiej w Anglii i Walii.

- Po skończeniu studiów mieszkałem pół roku w Londynie na polskiej parafii, uczyłem się języka angielskiego, przylatywałem do Krakowa i miałem wykłady z psychologii starzenia, umierania, śmierci i żałoby dla studentów nauk o rodzinie. Wtedy zauważyłem potrzebę pracy dla Polaków przebywających na emigracji i zdecydowałem się na wyjazd. Obecna moja parafia obejmuje trzy miasta na południowy wschód od Londynu. Jest to parafia, którą tworzą polscy emigranci - mówił w rozmowie z KAI.

 

ZOBACZ: USA: Pastor zakazał maseczek w kościele. "Wariant Delta to nonsens"

 

Jak wyjaśnia, obecnie w Wielkiej Brytanii jest około 10 procent katolików. Parafie są otwarte dla emigrantów. Często obok Anglików należą do nich Włosi, Filipińczycy, Hindusi czy Afrykańczycy.

Polscy katolicy w Wielkiej Brytanii. "Korzystamy z angielskich kościołów"

Ksiądz Mozdyniewicz ocenił jednak, iż wielu Polaków chce jednak praktykować swoją religię w języku ojczystym. - Jest tak dlatego, że wielu planowało wyjazd zarobkowy na krótki czas. Ponadto wiara jest czymś tak zakorzenionym w umyśle i sercu, że trudno jest przełamać barierę języka - dodał duchowny.

 

Polskich parafii w ramach Polskiej Misji Katolickiej w Anglii i Walii jest obecnie około 80. Większość z nich obejmuje po kilka miast. Niektóre dysponują swoimi kościołami i budynkami.

 

- Moja parafia obejmuje trzy miasta. Nie mamy swoich kościołów. Korzystam z kościołów angielskich. Nie ma też plebanii. Mieszkam w wynajętym mieszkaniu na osiedlu. Co tydzień jadę do poszczególnych miast, gdzie sprawuję Msze święte, spowiadam, prowadzę katechezy. Moja praca to także przygotowanie do sakramentów: Komunii świętej, bierzmowania, małżeństwa. Ponadto spotkania modlitewne. Służę także tym, którzy potrzebują rozmowy czy pomocy - opowiadał ks. Wojciech.

 

Duszpasterz polonijny zwraca uwagę na fakt, że polskie wspólnoty w Anglii są małymi grupami. - Powoduje to sytuacje taką, że wszystko widać jak w szkle powiększającym. Zło jest większe i dobro jest większe. W tłumie łatwiej jest się ukryć albo udawać. Tak jak w świecie mediów społecznościowych. W mniejszej grupie, w której ludzie są bliżej, bardziej "twarzą w twarz" jest to trudniejsze - powiedział.

Ks. Mozdyniewicz spotka się z bezdomnymi Polakami

W jego ocenie, polska parafia "to wielka szansa dla tych, którzy chcą być bardziej autentyczni". - Z jednej strony nasze polskie wady, jak chociażby niezdrowe ambicje i kłótliwość mają w małej społeczności dużą siłę rażenia. Z drugiej jednak bycie w parafii to okazja, aby poznać i przyjąć innych, pomóc im, odkryć i cieszyć się tym, co naprawdę dobre - przyznał ks. Wojciech.

 

Szczególnie ważne dla ks. Mozdyniewicza są co tygodniowe spotkania z bezdomnymi Polakami. - Składają się na nie wspólne posiłki, rozmowy o tym, co ważne, wspieranie ich w zmaganiu się z trudnościami, nałogami. Tutaj chciałbym zwrócić uwagę, że w naszej parafii, niewielkiej liczebnie, chociaż obejmującej trzy miasta tak cenne są osoby, które systematycznie podejmują pewne obowiązki, służą innym, m.in. osobom bezdomnym - przekazał.

 

ZOBACZ: Konin: rozbił w kościele figurę Matki Bożej, rzucił się na obraz Jezusa

 

Ks. Mozdyniewicz obserwując swoich parafian twierdzi, że wielu z nich nie doceniało większej łatwości w praktykowaniu religijnym, zanim podjęli decyzję o przeprowadzce na Wyspy Brytyjskie.

 

- W Polsce mamy więcej możliwości i wszystko jest "pod nosem". Zwłaszcza gdy ktoś żyje w większym mieście. Czasem jest tak, że ktoś tego w Polsce nie doceniał. Przyjechał do Anglii i nagle okazało się, że do kościoła musi dojechać, na spowiedź musi się umówić, ponieważ było zbyt wielu chętnych i nie zdążył, nie ma otwartego kościoła, aby mógł przyjść na adorację, brakuje też osób, które myślą podobnie, brakuje wspólnoty, w której mógłby dojrzewać w wierze - powiedział duchowny.

Ks. Mozdyniewicz: spotkałem żyjących w dziwnej tymczasowości

Duszpasterz dostrzega też wielkie "plusy" Polaków praktykujących w jego parafii. - Jest grupa ludzi, którzy idą na całość: Bóg, rodzina, praca, wychowanie dzieci, podtrzymywanie więzi z przyjaciółmi, pomoc innym, odpoczynek. Duża ilość zajęć, często w pośpiechu, kosztem snu, ale w tym jakiś porządek, hierarchia wartości. Ci młodzi Polacy swoim życiem pokazali, że aby zachować hierarchię wartości, trzeba iść na całość. Ktoś, kto czeka, że będą lepsze warunki albo że będzie miał wszystko podstawione "pod nos", niestety traci - podkreślił duchowny.

 

Zdaniem księdza niektóre osoby wyjazd za granicę traktują w kategorii nie tylko zarobkowej. - Nikt nie będzie im nic nakazywał. Niektórzy wprost mówią, że przed czymś chcieli uciec, od czegoś się uwolnić. Łatwo jednak wtedy o udawanie lub życie "z dnia na dzień". Spotkałem ludzi, którzy cieszą się ze swobody, jaką daje emigracja, ale udają kogoś, kim nie są. Spotkałem też takich, którzy żyją "z dnia na dzień", w jakiejś dziwnej "tymczasowości" - dodał ks. Wojciech.

 

Dla ks. Wojciecha szczególnie trudne są wyjazdy jego parafian na stałe do Polski. - Mówię wtedy moim parafianom, że jednym okiem płaczę, a drugim się cieszę. Szkoda, że pozostaje puste miejsce po kimś, kto zawsze był, pomagał, wnosił dobro. A z drugiej strony to powrót do Ojczyzny, do bliskich, powrót do domu, do siebie - podsumowuje ks. Wojciech Mozdyniewicz.

wka/KAI/Polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie