Donald Tusk o wyroku TK: to nie Polska, tylko Kaczyński ze swoją partią wychodzą z Unii

Polska
Donald Tusk o wyroku TK: to nie Polska, tylko Kaczyński ze swoją partią wychodzą z Unii
PAP/Marcin Obara

"To nie Polska, tylko Kaczyński ze swoją partią wychodzą z Unii. I tylko my, Polacy, możemy skutecznie się temu przeciwstawić. Bo wbrew pisowskiej propagandzie, nikt nikogo w Unii nie trzyma na siłę" - napisał na Twitterze lider PO Donald Tusk, odnosząc się do środowego wyroku Trybunału Konstytucyjnego.

Przepis traktatu unijnego, na podstawie którego Trybunał Sprawiedliwości UE zobowiązuje państwa członkowskie do stosowania środków tymczasowych ws. sądownictwa, jest niezgodny z konstytucją - orzekł środę Trybunał Konstytucyjny. TK rozpatrywał tę sprawę przez niemal pięć godzin. Swoje stanowiska przedstawili przedstawiciele SN, prezydenta, Sejmu, Prokuratora Generalnego, MSZ i RPO.

 

Jak orzekł TK, przepisy traktatowe "w zakresie w jakim TSUE nakłada ultra vires zobowiązania na RP jako państwo członkowskie UE wydając środki tymczasowe odnoszące się do ustroju i właściwości polskich sądów oraz trybu postępowania przed polskimi sądami jest niezgodny" z konstytucją RP.

Tusk komentuje wyrok TK

Do decyzji TK odniósł się p.o. przewodniczącego Platformy Obywatelskiej Donald Tusk. - To nie Polska, tylko Kaczyński ze swoją partią wychodzą z Unii. I tylko my, Polacy, możemy skutecznie się temu przeciwstawić. Bo wbrew pisowskiej propagandzie, nikt nikogo w Unii nie trzyma na siłę - stwierdził. 

 

 

Wyrok komentują także inni politycy opozycji. 

Hołownia: PiS doprowadził TK do upadku pod każdym względem

Zdaniem Szymona Hołowni wyrok ten oznacza, że "PiS ma w pogardzie polskich obywateli i ich decyzję wyrażoną w referendum w 2003 r.". - Polacy jasno i wyraźnie powiedzieli wtedy o trzech rzeczach: po pierwsze, że Polska ma być częścią UE; po drugie, że w Polsce - obok krajowego - ma obowiązywać prawo europejskie; a po trzecie, że politycy są zobowiązani do przestrzegania orzeczeń TSUE - wyliczał.

 

- Dzisiaj prokurator Stanisław Piotrowicz w Trybunale Konstytucyjnym Julii Przyłębskiej uznał, że można to zdanie polskich obywateli wyrzucić do kosza, ponieważ jest w sprzeczności z interesem politycznym PiS - ocenił.

 

ZOBACZ: Spięcie podczas rozprawy TK. Stanisław Piotrowicz odebrał głos przedstawicielowi RPO

 

Hołownia krytykował także sposób prowadzenia przez Piotrowicza środowej rozprawy. - Rozumiem, że jak się było prokuratorem w stanie wojennym, to nabrało się pewnych nawyków na sali sądowej, które trudno wyplenić, ale to, co dzisiaj prezentował to absolutny skandal. Piotrowicz potwierdził zdanie wielu, że autorytet TK upadł tak nisko, że słusznie uważany jest przez wielu Polaków za gremium, które może jedynie orzekać, czy obiad smakował któremuś z sędziów, a nie o tym, czy konstytucyjne są przepisy unijnych traktatów - stwierdził.

 

Polityk wskazywał, że za to, że "PiS upiera się przy idiotycznych konstrukcjach prawnych związanych z deformą polskiego sądownictwa" Polsce grożą miliony euro kar dziennie, "które płacić będzie zwykły Kowalski". - Za ich głupi, ślepy upór my wszyscy będziemy płacili z pieniędzy, z których moglibyśmy dzisiaj odbudowywać polskie firmy, budować drogi, zmieniać edukację i naprawiać ochronę zdrowia. Takie są realne koszty - dodał.

 

- Dzisiejszy wyrok dowodzi tego, że PiS doprowadził TK do upadku pod każdym względem - ocenił Hołownia, wyliczając, że chodzi zarówno o autorytet instytucji i oceny społeczne, jak i liczbę spraw, które są przez TK rozpatrywane. - TK po zmianie władzy należy zlikwidować albo bardzo głęboko zreformować. Niżej idei sądu konstytucyjnego w Polsce nie dało się sprowadzić, niż zrobiła to Przyłębska z Piotrowiczem, z Pawłowicz, z sędziami dublerami oraz dublerami dublerów - dodał, oceniając, że TK stał się "polityczną marionetką".

 

W ocenie Hołowni wyrok TK nie przybliża jednak perspektywy wyjścia Polski z UE. - Kaczyńskiemu, który rządzi dzisiaj Trybunałem Konstytucyjnym i Przyłębskiej nie uda się wyprowadzić Polski z UE. Kaczyński wie, że zależy od unijnych pieniędzy i tych pieniędzy nie zaryzykuje - mówił lider Polski 2050.

 

- Jeżeli Kaczyński zdecydowałby się na twardy polexit, to zorganizowałby naszą część sceny politycznej wokół idei, która zjednoczy nas w tak cudowny sposób, że PiS przegra z kretesem następne wybory, bo ludzie po prostu wyjdą na ulicę. Kaczyński wie, że tak nie może zagrać, więc będzie cały czas drażnił, irytował i rozgrywał swoje partykularne partyjki - uważa Hołownia.

 

- Skutek będzie jeden: nie taki, że Polska wyjdzie z UE, tylko przez te harce i głupoty będzie w niej znaczyła coraz mniej. Będzie coraz trudniej walczyć o pieniądze, będzie coraz trudniej sprawić, żeby nasz głos był jakkolwiek słyszalny. Oni będą nas wykrwawiać w UE, działając głęboko na naszą niekorzyść - ocenił. 

Morawska-Stanecka: grozi nam otwarty konflikt z UE

Wicemarszałek Senatu Gabriela Morawska-Stanecka (Lewica) odnosząc się do orzeczenia TK powiedział, że w gremium orzekającym w tym przypadku był "sędzia dubler Justyn Piskorski".

 

- Dla mnie nie ma to zatem mocy prawnej, to opinia pana Stanisława Piotrowicza i właśnie Piskorskiego. Zasiadała w tym gremium osoba, która nie jest sędzią, bo została wybrana na obsadzone już stanowisko, w związku z tym to orzeczenie nie ma znaczenia prawnego, natomiast z punktu widzenia wizerunkowego dla Polski ma ogromne znaczenie, bo pokazuje, jak bardzo staczamy się w odmęt bezprawia - powiedziała.

 

Według niej "niczego dobrego nie możemy się teraz spodziewać, bo grozi nam otwarty konflikt z UE".

 

- Możemy spodziewać się tego, że Komisja Europejska będzie się zastanawiała nad 770 miliardami dla Polski, bo przecież obowiązuje cały czas rozporządzenie "pieniądze za praworządność", szczególnie w sytuacji gdy dziś zapadła decyzja TSUE dotycząca właśnie środka tymczasowego. Spodziewam się zatem kar finansowych dla Polski - powiedziała Morawska-Stanecka.

 

Najgorsze jest jednak to - dodała - "co władza robi intencjonalnie: powoli acz sukcesywnie wyprowadza nas z kręgu prawa europejskiego w odmęty kraju autorytarnego, bezprawnego i że wychodzimy po trochu z Unii Europejskiej, co mówię z całą odpowiedzialnością" - oświadczyła wicemarszałek Senatu.

 

- W tej sytuacji nie rozkładamy rąk, jesteśmy jako opozycja na razie w Sejmie w mniejszości, możemy jednak wygrać kolejne wybory i na tym się skupiać, a nie na wewnętrznych sporach. Opozycja musi skupić się na tym, by być razem. Obywatelom natomiast trzeba uświadamiać, że należy pójść na wybory i to towarzystwo pogonić i rozliczyć, zanim Polska dołączy do krajów takich jak Białoruś czy Turcja - dodała Morawska-Stanecka.

"Będzie się musiał zrealizować jeden z trzech scenariuszy"

Rozstrzygnięcie skomentował na Twitterze także lider PSL. "Nie ma żadnej sprzeczności pomiędzy zapisami Konstytucji, a prawem międzynarodowym. Decyzja Trybunału Konstytucyjnego ma na celu tylko i wyłącznie obronę procesu upartyjnienia wymiaru sprawiedliwości przez partię rządzącą, który trwa od sześciu lat" - ocenił Kosiniak-Kamysz.

 

Z kolei poseł Krzysztof Paszyk - wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka - zastanawiał się z kolei jakie konsekwencje może mieć środowe orzeczenie TK. - Zgadzam się z tymi, którzy mówią, że dzisiaj będzie się musiał zrealizować jeden z trzech scenariuszy, to znaczy albo zmiana Konstytucji Rzeczypospolitej, albo zmiana traktatów europejskich, albo wyjście z Unii Europejskiej. Takie są konsekwencje tego, co zrobił Trybunał - stwierdził poseł PSL.

 

Przyznał, iż obawia się konsekwencji zarówno środowego orzeczenia TK, jak rozstrzygnięcia, które Trybunał ma wydać w związku z wnioskiem premiera Mateusza Morawieckiego w sprawie zasady wyższości prawa unijnego nad krajowym zapisanej w Traktacie o Unii Europejskiej. Jego zdaniem działania TK mogą zagrażać wypłacie środków europejskich, co - jak przypomniał - umożliwia mechanizm praworządności UE. - Środki te mogą zostać wstrzymane. To jest niezwykle niebezpieczna gra, która się toczy dzisiaj między organami władzy i Trybunałem Konstytucyjnym - uważa Paszyk.

 

Wiceszef sejmowej komisji Sprawiedliwości ocenił przy tym, iż TSUE ma prawo badać polskie przepisy odnoszące się do wymiaru sprawiedliwości. - Trybunał Sprawiedliwości działa w oparciu o traktaty europejskie. Przedstawiciele partii rządzącej próbują stosować jakieś porównania między sprawami, które dotyczą orzeczeń TSUE wobec Polski i innych państw, tylko, że jeśli chodzi o te inne państwa, to są jakieś drobne sprawy dotyczące życia społecznego czy gospodarczego, a my mamy niezwykle ważny obszar, jakim jest wymiar sprawiedliwości, prawodawstwo, poważne ustrojowe sprawy, które naruszają w sposób ewidentny naruszają to, do czego Polska zobowiązała się wstępując do UE - przekonywał Paszyk.

 

Wskazał przy tym na art. 2 Traktatu o Unii Europejskiej, w którym zapisano m.in., że "Unia opiera się na wartościach poszanowania godności osoby ludzkiej, wolności, demokracji, równości, państwa prawnego, jak również poszanowania praw człowieka, w tym praw osób należących do mniejszości".

 

- W tym artykule jest wszystko, czego powinniśmy przestrzegać jako państwo, władze publiczne, obywatele. Jeśli podejmujemy działania, które godzą w to, co się właśnie nazywa rządami prawa, swobód i wolności obywatelskich, to niestety skutkuje reakcjami instytucji europejskich. Nie da się tego absolutnie zakrzyczeć jakimiś dziwacznymi opowieściami jak to gdzie indziej się w świecie dzieje - powiedział polityk Stronnictwa.

 

kmd/PAP, polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie