Białoruś zmusiła samolot Ryanair do lądowania w Mińsku, by zatrzymać opozycjonistę

Świat
Białoruś zmusiła samolot Ryanair do lądowania w Mińsku, by zatrzymać opozycjonistę
Twitter/ Frank Vaciorka
Samolot lądował awaryjnie z powodu informacji o bombie. Ostatecznie informacja ta nie potwierdziła się

Reżim prezydenta Białorusi zmusił do lądowania w Mińsku samolot linii Ryanair, który leciał z Aten do Wilna. Na pokładzie był dziennikarz i aktywista Raman Pratasiewicz. Grozi mu kara śmierci. Na polecenie Łukaszenki poderwano myśliwiec do samolotu i przekazano informacje o rzekomej bombie na pokładzie. "Łukaszenka stał się zagrożeniem dla bezpieczeństwa międzynarodowego" - stwierdził Donald Tusk.

Media niezależne podały też informację o zatrzymaniu żyjącego na emigracji opozycyjnego aktywisty Ramana Pratasiewicza, który leciał tym samolotem.

 

Mężczyzna był poszukiwany listem gończym przez białoruskie organy ścigania.

 

 

 

Pratasiewicz był jednym z autorów prowadzonego w Telegramie opozycyjnego kanału Nexta, później innego kanału – Białoruś mózgu (Biełaruś gołownogo mozga). Oba zostały przez władze uznane za ekstremistyczne, a ich autorzy są poszukiwani przez organy ścigania - podkreśla "Nasza Niwa" Pratasiewicz został oskarżony w sprawie karnej i umieszczony na liście osób "zaangażowanych w działalność terrorystyczną".

 

Sprawę skomentował w Telegramie Puł Pierwogo, kanał "zbliżony do służb prasowych Alaksandra Łukaszenki". Wynika z niej, że "na polecenie głównodowodzącego" do samolotu poderwano myśliwiec Mig-29.

Łukaszenka dał bezdyskusyjny rozkaz

"Pojawiła się informacja o bombie w samolocie. I chociaż ze screenshotu trasy samolotu widać, że był on już prawie przy granicy, zwrócił się on do Mińska, żeby tam go przyjęto" - pisze Puł Pierwogo.

 

"Łukaszenka dał bezdyskusyjny rozkaz: samolot ma zawrócić i zostać przyjęty. W tej sytuacji najważniejsze to bezpieczeństwo i życie ludzi"– dodano. Zaznaczono przy tym z ironią, że "dyktator na coś się przydał".

 

"Niezależnie od sytuacji politycznie Białoruś nie należy do tych, którzy odmówią pomocy w trudnej sytuacji (czego nie można powiedzieć o sąsiadach z Zachodu). Zwłaszcza gdy chodzi o życie ludzi" – wskazano. Według kanału "Białoruś obroniła Europę".

"To operacja służb specjalnych"

Zatrzymanie Pratasiewicza skomentowała przebywająca na emigracji w Wilnie była kandydatka w wyborach prezydenckich i liderka opozycji Swiatłana Cichanouska.

 

"Jest absolutnie oczywiste, że to operacja służb specjalnych" - czytamy w niedzielę w kanale Cichanouskiej w Telegramie.

 

Jej zdaniem "reżim naraził bezpieczeństwo pasażerów samolotu oraz całego lotnictwa cywilnego, by rozprawić się z człowiekiem, który był redaktorem największych niezależnych kanałów w Telegramie". "Tylko za to został on uznany za terrorystę i może mu na Białorusi grozić kara śmierci" - dodała.

 

 

Jak przekazał Frank Viacorka, doradca Cichanouskiej, służby zmusiły boeinga 737 do lądowania informując o rzekomej bombie na pokładzie. Informacja ta nie potwierdziła się.  

 

 

W mediach społecznościowy opublikowano film, na którym widać służby ratunkowe będące w pogotowiu na wypadek kłopotów z lądowaniem. 

 

 

O zatrzymaniu Pratasiewcza informuje również Agnieszka Romaszewska, dyrektorka TV Biełsat, sugerując, że w operację zaangażowana była Rosja. 

 

 

"Łukaszenka stał się zagrożeniem nie tylko dla obywateli swojego kraju, ale także dla bezpieczeństwa międzynarodowego" - stwierdził na Twitterze były premier Donald Tusk. Dodał, że "akt państwowego terroryzmu wymaga natychmiastowej i zdecydowanej reakcji wszystkich europejskich rządów i instytucji".

 

dk/ml/grz/PAP/polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie