Znani posłowie wyrzuceni z PO. "Nie chodzi w ogóle o list"

Polska
Znani posłowie wyrzuceni z PO. "Nie chodzi w ogóle o list"
ANDRZEJ IWAŃCZUK/REPORTER
"Nikt ze mną nie rozmawiał, nie wiedziałem o wniosku, nie miałem możliwości się bronić" - napisał Paweł Zalewski.

Zarząd Krajowy PO podjął decyzję o wykluczeniu z partii posłów Ireneusza Rasia i Pawła Zalewskiego za działanie na szkodę Platformy, polegające na wielokrotnym kwestionowaniu decyzji władz PO - poinformował rzecznik partii Jan Grabiec. Posłanka PO powiedziała Interii, że nie chodzi o ubiegłotygodniowy list, ale o wypowiedzi w mediach. Zarząd zatwierdził też plan ofensywy politycznej.

- Na wniosek przewodniczącego PO Borysa Budki zostały podjęte decyzje personalne o wykluczeniu z partii posła Ireneusza Rasia i posła Pawła Zalewskiego za działanie na szkodę Platformy, polegające na wielokrotnym kwestionowaniu decyzji władz partii, przy jednoczesnym braku udziału w debacie podczas obrad ciał kolegialnych takich jak Rada Krajowa czy klub parlamentarny - poinformował w piątek rzecznik PO Jan Grabiec.

Skąd decyzja?

Decyzja o wykluczeniu Rasia i Zalewskiego jest ostateczna.

 

ZOBACZ: Grupa parlamentarzystów PO i KO ostrzega: bez daleko idących zmian nie wygramy wyborów

 

Posłanka z Zarządu Krajowego PO powiedziała Interii, że nie zostali oni usunięci za krytyczny i podpisany przez nich list z ubiegłego tygodnia. - Nie chodzi w ogóle o list. Ale o wypowiedzi obu panów w mediach. Milczeli na klubach, nie zabierali głosu na radach krajowych, ale bardzo negatywnie wypowiadali się o Platformie w mediach - stwierdziła.

 

Rzecznik partii poinformował również, że podczas piątkowego posiedzenia zarządu omówiony i zatwierdzony został plan wiosennej ofensywy politycznej Platformy, która polega na zderzeniu wizji PO z wizją PiS.

"Ruszamy w teren"

Ma to nastąpić już w ten weekend, kiedy PiS ma prezentować "Nowy Ład". Już w piątek organizowany był cykl konferencji; w sobotę i w niedzielę też będzie przedstawiona polemika.

 

- W poniedziałek ruszamy w teren. Przewodniczący Budka ma cykl spotkań przygotowany w powiatach Małopolski. Będą to spotkania z samorządowcami, z sympatykami PO - zapowiedział Grabiec.

 

- To początek dużej trasy, jaką przewodniczący Borys Budka będzie realizował w najbliższym czasie - poinformował rzecznik.

List 52 parlamentarzystów

W ubiegłym tygodniu grupa parlamentarzystów PO i KO przygotowała list otwarty do swych kolegów partyjnych i klubowych, w którym apeluje o podjęcie "poważnej debaty", prowadzącej do "wieloaspektowej przemiany wewnętrznej".

 

"Bez daleko idących zmian nie mamy szans utrzymania pozycji lidera opozycji, a w przyszłości wygrania wyborów" - przekonują autorzy listu.

 

 

List adresowany jest do "parlamentarzystów Platformy Obywatelskiej i Koalicji Obywatelskiej". Pod listem podpisanych jest 52 parlamentarzystów w tym m.in. były lider partii Grzegorz Schetyna oraz obecny wiceprzewodniczący PO Bartosz Arłukowicz i szef senackiego klubu KO Marcin Bosacki, a także b. szef klubu PO Sławomir Neumann.

 

Podpisani są też posłowie i senatorowie, którzy nie są członkami PO: Grzegorz Napieralski, Witold Zembaczyński czy senator Zygmunt Frankiewicz.

Komentarz Rostkowskiej

Inspiratorką tego listu i przedstawicielką sygnatariuszy jest szefowa parlamentarnego Zespołu ds. Naprawy Rzeczypospolitej Joanna Kluzik-Rostkowska (KO). Bardzo negatywnie oceniła decyzję zarządu.

 

ZOBACZ: List parlamentarzystów PO i KO. Budka zabrał głos

 

- To jest decyzja całkowicie niezrozumiała i nie do zaakceptowania, jesteśmy w sytuacji, w której jako opozycja powinniśmy się łączyć, a nie dzielić - powiedziała Kluzik-Rostkowska.

 

- Ja decyzji Borysa Budki nie rozumiem, bo jeżeli rozmawiamy o jakości przywództwa i kondycji Platformy Obywatelskiej, to wyrzucenie dwóch posłów, którzy bardzo ostro wypowiadali się o jakości tego przywództwa nie zamyka wcale tej rozmowy - dodała.

"Jakość przywództwa"

Zaznaczyła, że list ponad 50 parlamentarzystów został napisany z troską o kondycję PO, a także po to, żeby łączyć. - A w sytuacji, kiedy partia ma poparcie 12 procent pytania o jakość przywództwa jest zasadne - podkreśliła Kluzik-Rostkowska.

 

ZOBACZ: Piotr Kaleta: możliwe, że Budka złoży hołd Ziobrze

 

Jej zdaniem oburzająca jest forma tej decyzji zarządu PO, bo "nawet nikt się nie pofatygował, aby porozmawiać z Rasiem czy Zalewskim". - To jest nie do przyjęcia w demokratycznej partii - oceniła.

 

Dodała, że wyrzucenie akurat tych dwóch posłów, którzy są kojarzeni z konserwatywnym skrzydłem partii powoduje też, że zarzuty o skręt Platformy w lewo są jeszcze bardziej uzasadnione. - Jesteśmy partią centrową, a wszystkie duże partie powinny mieć skrzydła szeroko rozwinięte - powiedziała Kluzik-Rostkowska.

Kolejne podpisy

- W tej chwili jest potrzebne przede wszystkim wycofanie tej decyzji o wyrzuceniu Ireneusza Rasia i Pawła Zalewskiego. Lider partii musi być przygotowany na krytykę i nie może reagować na nią tak nerwowo - powiedziała Kluzik-Rostkowska.

 

- Dlatego ważne, żeby Borys Budka się cofnął, bo to nie chodzi o to, jakim on jest przywódcą partii, ale żebyśmy potrafili być najważniejsza siłą w opozycji - podkreśliła posłanka.

 

Poinformowała, że jako przedstawicielka sygnatariuszy piątkowego listu, pod którym podpisali się kolejni parlamentarzyści - senatorowie Adam Szejnfeld, Beniamin Godyla i Janusz Gromek (obecnie jest to więc "list 54") - zaproponowała Borysowi Budce wstępnie spotkanie w środę wieczorem.

rsr/PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie