Kalisz. Rozpoczęto usuwanie 3 tys. ton niebezpiecznych odpadów

Polska

- W kaliskiej dzielnicy Szczypiorno rozpoczęto wywożenie niebezpiecznych odpadów. To koszt prawie 19 mln zł, z czego połowa pochodzi z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej - poinformował we wtorek na konferencji prasowej poseł PiS Jan Mosiński.

Niebieskie beczki owinięte folią spożywczą stojące na drewnianych paletach. Obok widać metalowy zbiornik na palecie.
Polsat News
Koszt usunięcia odpadów wyceniono na prawie 19 mln zł

Ponad trzy tysiące ton niebezpiecznych chemikaliów zostało sprowadzonych do wynajętego magazynu przy ul. Wrocławskiej w 2013 r. przez prywatnego przedsiębiorcę z Poznania.

 

- Odpady trafiły do Kalisza dzięki liberalizacji przepisów o ochronie środowiska. To za rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego każdy, kto chciał składować odpady niebezpieczne mógł to robić - powiedział parlamentarzysta.

 

Patryk M. nie zutylizował odpadów, za co został skazany na dwa lata więzienia. Nie było możliwości wyegzekwowania od niego pieniędzy i nie ustalono, kto zlecił mu to zadanie.

"Tykająca bomba ekologiczna"

Mieszkańcy Szczypiorna zaczęli się bać o swoje zdrowie i życie. Lokalne media miejsce składowania nazwały "tykającą bombą ekologiczną".

 

W 2018 r. miastu Kalisz udało się przejąć działkę w Szczypiornie w postaci darowizny. Od tego momentu można było rozpocząć działania w celu pozyskania pomocy finansowej, ponieważ miasta nie był stać na pokrycie całości kosztów.

 

Pomoc nadeszła z Ministerstwa Środowiska, któremu podlega NFOŚiGW. - Chciałbym podziękować ministrowi środowiska, panu Henrykowi Kowalczykowi, który z wielkim zainteresowaniem zapoznał się z sytuacją i wspierał moje działania, Radzie Funduszu za podjętą decyzje i Zarządowi Funduszu za przychylność i poszukiwanie jak najlepszych rozwiązań od samego początku - podkreślił Mosiński.

 

ZOBACZ: Mieli składować części samochodów, zwieźli chemikalia. Ich usunięcie kosztuje miliony

 

Koszt usunięcia odpadów wyceniono na prawie 19 mln zł, z czego połowę pokryje Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

 

- Bez tego wsparcia ciężko byłoby nam te odpady usunąć. Padliśmy ofiarą procederu, do którego na terenie naszego kraju dochodziło. Odpady zostaną wywiezione i unieszkodliwione. Do końca przyszłego roku problem zniknie - powiedział prezydent Krystian Kinastowski.

Część z odpadów zutylizują w Niemczech

Wywiezieniem chemikaliów zajmie się konsorcjum firm Hydrogeotechnika z Kielc oraz Geocoma z Krakowa.

 

- Obecnie zajmujemy się analizą składu chemikaliów, sprawdzana jest każda beczka. Wiadomo, że wśród odpadów są farby, kwasy, azbest ale również ciekła rtęć. Spektrum jest bardzo szerokie - powiedział Jarosław Surma ze spółki Geocoma.

 

Część odpadów zostanie wywieziona na składowisko odpadów niebezpiecznych, a część zutylizowana w Niemczech.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

ac / PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie