Polski duchowny aresztowany za łamanie obostrzeń. Skuty w kajdanki na środku ulicy

Świat
Polski duchowny aresztowany za łamanie obostrzeń. Skuty w kajdanki na środku ulicy
Pixabay/Facebook/Artur Pawłowski
Aresztowanie pastora na ulicy

Artur Pawłowski, posługujący w Kanadzie pastor polskiego pochodzenia, został aresztowany za łamanie obostrzeń obowiązujących z powodu pandemii koronawirusa. Wcześniej co najmniej dwukrotnie policja odwiedzała kościół. Wówczas duchowny zwyzywał funkcjonariuszy nazywając ich "nazistami" i "gestapowcami".

Duchowny i jego brat wracali z nabożeństwa. Jak donosi lokalny portal calgaryherald.com, mężczyźni trafili do aresztu za łamanie obostrzeń podczas nabożeństwa. Miała się tam zgromadzić, nie po raz pierwszy, duża liczba osób, która nie zachowywała dystansu społecznego oraz nie nosiła maseczek. 

 

Aresztowany na środku ulicy

 

Na nagraniu umieszczonym w sobotę w mediach społecznościowych widać, jak policjanci podchodzą do samochodu i informują, że pastor jest aresztowany. Duchowny został skuty w kajdanki na środku ulicy. Wielokrotnie nazywa funkcjonariuszy "gestapowcami" i "nazistami". Zarówno on, jak i jego brat, zostali zaniesieni do radiowozu przez policjantów. 

 

Policja cytowana przez portal calgaryherald.com poinformowała, że "organy ścigania uznają chęć ludzi do uczestniczenia w zgromadzeniach opartych na wierze, a także prawo do protestu. Jednakże, gdy znajdujemy się w środku globalnej pandemii, wszyscy musimy przestrzegać nakazów związanych ze zdrowiem publicznym, aby zapewnić wszystkim bezpieczeństwo i komfort psychiczny". 

 

WIDEO: Aresztowanie pastora na autostradzie

 

"Gestapo znowu atakuje kościół"

Policja już wcześniej odwiedzała Pawłowskiego. Pod koniec kwietnia funkcjonariusze pojawili się w jego kościele z nakazem kontroli placówki, ale duchowny nie miał zamiaru z nimi rozmawiać.

 

Rozmowa szybko zamieniła się w krzyki pastora, który stwierdził, że trzeba było się umówić na spotkanie, a nie po raz kolejny przerywać nabożeństwo. Urzędniczka pytała jednak wcześniej, czy nie przerywają, bo nie chcą tego robić.

 

ZOBACZ: Ksiądz wyzywał kierowcę od "pedałów". Jest reakcja kurii

 

Pastor stwierdził również, że kościół, do którego należy, to nie Street Church i że powinni odrobić pracę domową przed przyjściem. 

 

Dodatkowo nazwał policjantów "nazistami", "gestapo", "komunistami" i stwierdził, że są "chorymi", "słabymi", "złymi" ludźmi. Urzędniczka i funkcjonariusze opuścili kościół. Pastor całe zdarzenie nagrał i umieścił w internecie, nazywając je: "Gestapo znowu atakuje kościół".

 

WIDEO: Rozmowa szybko zamieniła się w krzyki pastora

 

 

Wyrzucił policję w Wielką Sobotę

 

Do poprzedniego incydentu doszło podczas modlitwy paschalnej. Na nagraniu, które trafiło do sieci widać, jak lokalny pastor Artur Pawłowski wyrzuca z nabożeństwa sześciu policjantów, którzy pojawili się tam w związku z obostrzeniami, które obowiązują w tym mieście. 

 

Pastor najpierw prosi ich, by wyszli: "Proszę wyjść, natychmiast opuśćcie tę posesję". Dalej traci cierpliwość i krzyczy: "Wynocha!", "nie chcę z wami rozmawiać, nie rozumiecie po angielsku?". Dodał, że nie obchodzi go to, co mają do powiedzenia i nie chce ich widzieć, dopóki nie wrócą z nakazem.

 

ZOBACZ: Kary za brak maseczek. KGP: ostatniej doby prawie 5 tys. mandatów

 

Dalej mówi, że "gestapo" nie ma tu wstępu, później, że "naziści nie są tu mile widziani". Nazywa ich także psychopatami oraz złymi ludźmi. 

 

Awantura kończy się opuszczeniem przez funkcjonariuszy kościoła. 

 

 

Jak podają kanadyjskie media, pastor był wielokrotnie karany przez władze grzywnami za organizowanie protestów bez stosowania się do obowiązujących obostrzeń. Znany jest z rozdawania jałmużny oraz kazań przeciwko prawu szariatu, aborcji, prawom gejów, a ostatnio ograniczeniom związanym z COVID-19. 

pgo/grz/polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie