Rada Krajowa PO. Borys Budka: zwycięstwo w Rzeszowie to początek końca rządów obecnej władzy

Polska
Rada Krajowa PO. Borys Budka: zwycięstwo w Rzeszowie to początek końca rządów obecnej władzy
PAP/Darek Delmanowicz
Borys Budka podczas Rady Krajowej PO w Rzeszowie

- W Rzeszowie udało się wystawić wspólnego kandydata demokratycznej opozycji. Mieszkańcy miasta wiedzą, że fatalne byłoby przeniesienie warszawskich, przesiąkniętych nienawiścią sporów do ich małej ojczyzny - mówił podczas Rady Krajowej przewodniczący PO Borys Budka. Poinformował o podpisaniu symbolicznej "deklaracji samorządowej PO".

- Wspieramy prawdziwy samorząd, Rzeszów samorządowy, Rzeszów obywatelski. To bitwa o Rzeszów, ale jest to też bitwa o Polskę. Zwycięstwo w Rzeszowie to początek końca rządów obecnej władzy - zapewniał przewodniczący PO.

 

Budka zapewniał, że samorząd musi być oddzielony od władzy centralnej, która "po prostu samorządu nie rozumie". - Dziś w Rzeszowie przyjmiemy symboliczny dokument: deklarację samorządową Platformy Obywatelskiej, którą chciałbym, żebyśmy nazwali "Deklaracją rzeszowską" - mówił Budka.

 

- PO pozostanie partią centrum, jest po to, żeby zatrzymać i brunatny, i czerwony ekstremizm. Jedną z najważniejszych zasad jest uczciwość wobec własnych wyborców - mówił przewodniczący PO.

"Część opozycji zapisała się do rządu"

Budka, odnosząc się do porozumienia Lewicy z Zjednoczoną Prawicą ws. Krajowego Planu Odbudowy mówił, że "część opozycji zapisała się do rządu".

 

- Dziś sejmowa Lewica staje się koncesjonowaną opozycją dla kilku przywilejów władzy. Ale czy to ma sens? Czy warto zaprzepaścić z trudem budowane zaufanie, by przez chwilę poudawać, że ma się na coś wpływ? By rozbić jedność opozycji w tych kluczowych sprawach? Nie warto - zapewniał przewodniczący PO.

 

Apelował do Lewicy, by wspólnie "przeforsować ustawę gwarancyjną, która zapewni sprawiedliwy podział miliardów z UE. - Jeśli władza nie przyjmie tych warunków, to niech rząd upadnie - mówił lider PO.

Trzaskowski: samorządowcy na pierwszej linii frontu

Głos w otwartej formule Rady Krajowej zabrał też prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Podkreślał, że "kiedy politycy kłócili się między sobą", samorządowcy, w tym on "byli na pierwszej linii frontu walki z pandemią".

 

ZOBACZ: Poseł Lewicy: złożyliśmy propozycję rządowi, a nie PiS-owi

 

- Wszyscy zasługujemy na pieniądze z Funduszu Odbudowy. Ale te pieniądze nie mogą być tylko i wyłącznie funduszem jednej partii. One powinny posłużyć absolutnie wszystkim. Dlatego tak ważny jest samorząd - bo jest tak blisko obywatela. To my dokładnie wiemy, jakie są potrzeby obywateli. Nie dlatego, że jesteśmy mądrzejsi, tylko dlatego, że obywatele nam codzienne o tym przypominają - mówił.

 

Trzaskowski ocenił, że porozumiewając się z PiS "Lewica podważyła ciężką pracę wykonaną w instytucjach unijnych". - Nie należy podważać tego, co chcą instytucje unijne. Mam nadzieję, że decyzja Lewicy to lekcja dla nas wszystkich, że trzeba być razem - dodawał.

 

- Musimy patrzeć w przyszłość i wrócić do podstawowych wartości – budować zaufanie, wykazywać się empatią, solidarnością – powiedział Trzaskowsk.

 

Za jeden z głównych problemów uznał kondycję służby zdrowia, która jest – jak powiedział – "na krawędzi załamania". - Obserwowałem to jako prezydent nadzorujący 11 szpitali, ale również jako pacjent w szpitalu. Widziałem, że gdyby nie heroizm naszych lekarzy, pielęgniarek, ratowników, całego personelu medycznego, ten system dawno by się załamał – mówił.

 

- Dzisiaj przed nami kolejne wyzwanie – mnóstwo komplikacji po Covidzie; o tym powinniśmy dyskutować – czy nasza służba zdrowia sobie z tym poradzi, czy będzie miała pieniądze. A dzisiaj rządzący mówią, żeby zabierać szpitale samorządom, a nie, jak przygotować się na Polskę po Covidzie – dodał.

"Polityka się zmienia"

Także w edukacji według Trzaskowskiego "zostało zmarnowane sporo czasu", a lockdown i nauka zdalna spowodowały zerwanie więzi między rówieśnikami. Dodał, że konieczny jest namysł, jak znieść nierówności i wyrównać szanse, "jak pomóc dzieciakom dostosować się do nowej rzeczywistości, a nie jak wprowadzać propagandę, jak szybko nadrabiać zaległości, bez żadnego planu – a to nam dzisiaj proponują rządzący".

 

- Powinniśmy zastanawiać się, jak ratować miejsca pracy, jak pomagać przedsiębiorcom, dlatego potrzebne jest mądre wykorzystanie pieniędzy, które będą płynęły do nas z Unii Europejskiej; one powinny posłużyć absolutnie wszystkim i dlatego tak ważny jest samorząd – mówił.

 

- Rządzący traktują nas jak wrogów, zabierają nam finansowanie, nie chcą nam pomóc, traktują nas w sposób czysto polityczny, zabierają nam prerogatywy, a to przecież my jesteśmy najbliżej obywateli – powiedział. Przypomniał wprowadzenie przez samorządy budżetu partycypacyjnego, funduszy sołeckich i konsultacji z mieszkańcami, w tym panele obywatelskie dotyczące np. jak w Warszawie, sposobu radzenia sobie z kryzysem klimatycznym.

 

Samorząd uznał za głównego gwaranta modelu państwa bliskiego obywatelowi, tolerancyjnego i podejmującego najważniejsze wyzwania, wobec których stoją także Europa i świat.

 

- Polityka się zmienia i ona się zmienia na zawsze, już nie wystarczy porozumienie w zaciszu gabinetów, trzeba przede wszystkim rozmawiać z obywatelami. Właśnie dlatego bankrutuje polityka PiS – że wszędzie wszyscy w obozie rządzącym czekają na polecenia jednego człowieka, który jest kompletnie oderwany od rzeczywistości; my przedstawiamy zupełnie inny model – model rozmowy z obywatelami – powiedział Trzaskowski.

Hybrydowa Rada Krajowa

Rada Krajowa Platformy Obywatelskiej obraduje w trybie hybrydowym. Na miejscu w Rzeszowie jest 30 jej członków, pozostali uczestniczą zdalnie.

 

Czwartkowe posiedzenie jest podzielone na dwie części - w pierwszej głos zabrali m.in. lider PO Borys Budka i prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Druga, zamknięta, część obrad poświęcona ma być na dyskusję wewnętrzną.

 

ZOBACZ: Wybory w Rzeszowie. Kandydaci o przesunięciu terminu na czerwiec

 

Rada ma być przede wszystkim poświęcona wyborom nowego prezydenta Rzeszowa i wsparciu dla wspólnego kandydata opozycji Konrada Fijołka.

 

Premier zmienił datę rzeszowskich wyborów. "To czysta polityka"

 

W ostatnich dniach polityków Platformy oburzyła decyzja premiera Mateusza Morawieckiego o przełożeniu wyborów w Rzeszowie na 13 czerwca (pierwotnie były zaplanowane na 9 maja).

 

Zdaniem rzecznika PO Jana Grabca "to czysta polityka", podyktowana niekorzystnymi sondażami kandydatki PiS, wojewody podkarpackiego Ewy Leniart.

 

- Wiele sondaży, także tych wewnętrznych, bo mamy takie informacje także ze sztabu PiS, pokazuje, że kandydatka PiS przegrywa te wybory, a na pierwszą pozycję zdecydowanie wysforował się kandydat popierany przez opozycję. Myślę, że to wybieg służący temu, żeby przegrupować szeregi i uruchomić wszystkie zasoby rządzącej partii w tej kampanii - ocenił Grabiec.

 

Podczas posiedzenia Rady nie zabraknie z pewnością odniesień do bieżącej sytuacji w kraju. - Chcemy porozmawiać o bieżącej sytuacji w Polsce po trzeciej fali pandemii i u progu nowej sytuacji popandemicznej, także po prezentacji kilku naszych filarów programowych w zakresie zdrowia, gospodarki i polityki międzynarodowej - zapowiedział rzecznik PO.

 

Jak dodał, stopniowe ograniczanie pandemii będzie oznaczało też powrót do normalnej aktywności partyjnej. - Chcemy ruszyć w Polskę i zacząć pracować ze strukturami po tym okresie pandemicznym, takiego uśpienia i obecności zdalnej - zaznaczył rzecznik Platformy.

 

Czy Budka straci stanowisko?

 

Rada odbywa się w trudnym dla PO czasie. O ile sondaże wyborcze w Rzeszowie mogą cieszyć polityków Platformy (według sondażu Ibris dla Onetu sprzed paru dni Fijołek cieszy się poparciem 41,9 proc. badanych; kandydatka PiS Ewa Leniart - 24 proc., a związany z Solidarną Polską Marcin Warchoł - 16,6 proc.), to notowania samej Platformy są słabe - na ogół wyprzedza ją Polska 2050 Szymona Hołowni.

 

ZOBACZ: Budka: Kaczyńskiego, Ziobrę i Gowina łączą tylko pieniądze, stołki i władza

 

W partii podniosły się więc głosy niezadowolenia przede wszystkim z przywództwa Budki. Choć, jak zapewniają politycy PO, także ci kojarzeni z opozycją wewnętrzną, dyskusji na ten temat raczej w czwartek nie będzie. Część działaczy Platformy chciałaby jednak zwołania odrębnego posiedzenia Rady w tej sprawie.

 

- Powinniśmy dyskutować o sytuacji w partii. Jesteśmy w kryzysie, m.in. z powodu przesuwania się partii z centrum na lewo, notowania spadają, powinna być więc także dyskusja o jakości przywództwa - powiedział kilka dni temu poseł Paweł Zalewski.

 

Schetyna o wewnętrznych wyborach w Platformie

 

Były szef PO Grzegorz Schetyna przypomniał we wtorek w "Gościu Wydarzeń", że na jesień zaplanowane są wybory wewnętrzne w PO.

 

- Będą wybory na wszystkich szczeblach, od kół po zarządy regionalne. I to pytanie się naturalnie pojawia, czy będą także wybory przewodniczącego, bo kadencja trwa od dwóch do czterech lat. Ten temat jest w Platformie dyskutowany - przyznał były lider partii.

 

ZOBACZ: "Polityczna hucpa, porażka opozycji". Schetyna o negocjacjach PiS z Lewicą

 

Borys Budka pełni swą funkcję od stycznia ubiegłego roku. Wówczas w wyborach powszechnych zdecydowanie (otrzymał 78,77 proc. głosów) pokonał trzech kontrkandydatów: Tomasza Siemoniaka (11,18 proc.), Bogdana Zdrojewskiego (7,57 proc.) i Bartłomieja Sienkiewicza (2,48 proc.).

 

W kontekście ewentualnego następny Budki najczęściej pojawia się nazwisko Rafała Trzaskowskiego, który jest obecnie wiceprzewodniczącym Platformy.

wka/bas/PAP/polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie