Negocjacje rządu z górnikami. Parafowano umowę społeczną

Polska
Negocjacje rządu z górnikami. Parafowano umowę społeczną
PAP/Andrzej Grygiel
Wiceminister aktywów państwowych, pełnomocnik rządu ds. transformacji spółek energetycznych i górnictwa węglowego Artur Soboń w drodze na spotkanie ws. umowy społecznej dotyczącej transformacji górnictwa węgla kamiennego z udziałem związkowców

Związkowcy i przedstawiciele rządu parafowali w środę w Katowicach umowę społeczną, zakładającą wygaszenie kopalń węgla energetycznego do 2049 r., pomoc publiczną dla górnictwa w tym okresie, osłony socjalne dla górników i mechanizmy wsparcia transformacji Śląska. Podpisanie umowy zaplanowano na maj.

- Plan który przyjęliśmy, mapa drogowa jest dzisiaj jedyną propozycją, jaką można odpowiedzialnie skierować – jako państwo – wobec sektora węgla kamiennego. Propozycją dobrą, a przede wszystkim propozycją uzgodnioną społecznie – mówił po parafowaniu umowy główny negocjator ze strony rządowej, wiceszef MAP Artur Soboń.

 

ZOBACZ: Negocjacje rządu i górników. Uzgodniono treść umowy społecznej

 

Wiceminister zaapelował do wszystkich środowisk politycznych, aby sprawy górnictwa wyłączyć z bieżącej walki politycznej. - Nie chciałbym, aby praca (nad notyfikacją umowy w Komisji Europejskiej i wprowadzeniem wynegocjowanych rozwiązań w życie) odbywała się w ramach konfliktu politycznego, tylko w ramach zgody – nie tylko społecznej, ale także zgody politycznej. I o to będę cały czas zabiegał – zadeklarował.

 

Parafowanie negocjowanego od kilku miesięcy tekstu umowy otwiera drogę do rozpoczęcia procesu jej prenotyfikacji, a później notyfikacji w KE. Wejście porozumienia w życie zależy od zgody Komisji na pomoc publiczną dla kopalń - m.in. dopłaty do redukcji zdolności produkcyjnych oraz finansowanie osłon socjalnych dla górników - urlopów przedemerytalnych (płatnych w wysokości 80 proc. wynagrodzenia) i 120-tysięcznych odpraw pieniężnych.

 

"Historyczny dokument"

 

Ostateczne podpisanie umowy ma nastąpić w maju, gdy tekst formalnie zaakceptują statutowe gremia poszczególnych związków zawodowych, uczestniczących w negocjacjach. Związkowcy postulują, by ze strony rządowej dokument podpisali konstytucyjni ministrowie, m.in. szef MAP, wicepremier Jacek Sasin.

 

ZOBACZ: Odejście od węgla do 2040 roku. Plan Hołowni

 

W środę wicepremier, cytowany w komunikacie swojego resortu, nazwał parafowany dokument "historycznym". Dodał, że umowa wskazuje kierunki transformacji sektora górnictwa węgla kamiennego, górnikom gwarantuje bezpieczeństwo socjalne, a Polsce zapewnia bezpieczeństwo energetyczne. Wskazuje także perspektywę na przyszłość i mechanizmy transformacji regionu.

 

Równolegle do procedur zmierzających do formalnej akceptacji umowy przez poszczególne związki, resort aktywów wraz z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów zamierzają pracować nad wnioskiem prenotyfikacyjnym do Komisji Europejskiej. Wniosek do UOKiK ma być złożony jeszcze w tym tygodniu. Związki i przedstawiciele MAP nadal będą też rozmawiać o wskaźnikach zawartych w planach operacyjnych poszczególnych kopalń – trwająca ponad siedem godzin dyskusja na ten temat poprzedziła środowe parafowanie umowy społecznej.

 

"Hocki-klocki" UE?

 

Szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności Dominik Kolorz ocenił po parafowaniu dokumentu, że największą wartością jest jego społeczny, uzgodniony charakter. Wyraził nadzieję, że Komisja Europejska zaakceptuje treść umowy i wejdzie ona w życie.

 

ZOBACZ: Negocjacje górników z rządem. Pojawiły się nowe propozycje

 

- Ciężko nam sobie wyobrazić, jako stronie społecznej, że Unia Europejska będzie tutaj jakieś hocki-klocki wyprawiać. Nie chcę być jakimkolwiek złym prorokiem, ale gdyby tak się wydarzyło, że ze strony Unii, a nie daj Boże przy udziale jakichś doradców czy rządu, nagle się okaże, że ta w pocie czoła wypracowana umowa społeczna jest przewrócona o 180 stopni - wtedy to całe społeczne uzgodnienie zupełnie straci sens – powiedział Kolorz po podpisaniu umowy, wyrażając przekonanie, że wynegocjowany dokument "lepszy być nie mógł".

Dodał, że parafowanie dokumentu nie kończy wspólnej pracy związkowców i strony rządowej.

 

- Nie jest tak, że na dniu dzisiejszym wszystko się skończyło. Tak naprawdę najważniejsze części tej umowy od jutra się zaczną – przede wszystkim mam na myśli proces prenotyfikacyjny i potem notyfikacyjny w UE – wyjaśnił związkowiec. Ocenił, że umowa dobrze zabezpiecza pracowników górnictwa, nie sposób jednak nie pamiętać – jak mówił - że dotyczy ona długofalowej likwidacji górnictwa w Polsce.

 

Kluczowa prenotyfikacja

 

Parafowana w środę umowa ma cztery załączniki, dotyczące pomocy publicznej dla kopalń, inwestycji w czyste technologie węglowe, wykazu gmin górniczych dotkniętych transformacją oraz instrumentów wsparcia gmin i firm okołogórniczych. Teraz kluczowa będzie prenotyfikacja, a później ostateczna notyfikacja zapisów umowy.

 

Prenotyfikacja to rodzaj postępowania w sprawach pomocy publicznej. Jest ono prowadzone między państwem członkowskim UE a Komisją i nie powinno trwać dłużej niż dwa miesiące. W tym czasie służby Komisji oraz państwa członkowskie mają możliwość nieformalnego i poufnego przedyskutowania prawnych i ekonomicznych aspektów projektu przyznania pomocy - ma to wpłynąć na lepsze przygotowanie późniejszej notyfikacji.

 

Na mocy umowy społecznej, obecnie zatrudnieni górnicy mają otrzymać ustawowe gwarancje pracy do emerytury lub osłony socjalne - urlopy przedemerytalne (płatne w wysokości 80 proc. wynagrodzenia) i 120-tysięczne odprawy pieniężne. Budżet państwa ma dopłacać do redukcji mocy produkcyjnych w kopalniach, które będą stopniowo zamykane do końca 2049 roku - harmonogram ich wygaszania jest częścią umowy. Wynegocjowano też wielkość podwyżek w kopalniach na najbliższe cztery lata.

 

Porozumienie przewiduje ponadto warte łącznie ponad 16 mld zł inwestycje w czyste technologie węglowe oraz powołanie specjalnego Funduszu Transformacji Śląska z 500-milionowym kapitałem początkowym i gwarancjami na kolejny miliard zł.

 

Krytyka ekologów

 

Projekt umowy społecznej krytykują ekolodzy, według których odejście od węgla powinno nastąpić najpóźniej do 2030 r. Przedstawiciele Greenpeace Polska nazywają umowę społeczną "zmową węglową".

 

- To porozumienie jest z gruntu nieuczciwe. Odejście od węgla będzie przebiegało w Polsce dużo szybciej. Po pierwsze dlatego, że węgiel w Polsce się zwyczajnie kończy, ostatnią tonę węgla wydobędziemy maksymalnie za kilkanaście lat. Po drugie, energia z węgla jest coraz droższa, a samo górnictwo tonie w długach – skomentowała w środę szefowa zespołu Klimat i Energia w Greenpeace Polska Joanna Flisowska.

 

- Zapotrzebowanie na węgiel spada i będzie spadać coraz szybciej. Już teraz większość elektrowni węglowych planuje się zamknąć najpóźniej do 2035 r., a biorąc pod uwagę potrzebę ochrony klimatu, elektrownie będą musiały zostać zamknięte jeszcze szybciej. Pamiętajmy, że cała umowa jest warunkowa - to znaczy, że wejdzie w życie dopiero, gdy zgodzi się na nią Komisja Europejska. Komisja nie może się zgodzić na ogromne dopłaty do działania kopalń, to po prostu jest wbrew unijnemu prawu – uważa ekspertka Greenpeace.

 

Ekolodzy oczekują od rządu realistycznego planu transformacji energetycznej.

pgo/rsr/PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie