Oscary 2021. Łzy ze sceny i "wycie do księżyca". Zamieszanie na zakończenie gali

Kultura
Oscary 2021. Łzy ze sceny i "wycie do księżyca". Zamieszanie na zakończenie gali
PAP/EPA/Mark Terrill / POOL
Na ceremonii, choć w zmienionej formie, nie zabrakło zaskakujących momentów

Zgodnie z przewidywaniami krytyków, fanów kina i bukmacherów "Nomadland" w reżyserii Chloe Zhao otrzymał wyróżnienie dla najlepszego filmu pełnometrażowego na tegorocznej gali rozdania Oscarów. Przemówienia obfitowały w zaskakujące momenty. Największe kontrowersje wywołała jednak zmieniona kolejność przyznawania statuetek.

Wielkim wygranym gali okazał się "Nomadland" - film o życiu 60-letniej Fern (w tej roli Frances McDormand), która przez brak perspektyw zaczyna wieść życie współczesnego nomady. W tej kategorii film w reżyserii Zhao był murowanym faworytem - wcześniej triumfował na festiwalu w Wenecji, zgarnął dwa Złote Globy oraz cztery nagrody BAFTA.

 

ZOBACZ: Oscary 2021. "Nomadland" najlepszym filmem. Frances McDormand i Anthony Hopinks nagrodzeni

 

Chloe Zhao otrzymała nagrodę dla najlepszego reżysera wyprzedzając m.in. Davida Finchera (Mank) oraz Thomasa Vinterberga ("Na rauszu"). To druga kobieta w historii po Katherine Bigelow (reżyserki "The Hurt Locker. W pułapce wojny", Oscar w 2010 r.), której przyznano to wyróżnienie. Drugi rok z rzędu nagroda wędruje dla filmowca z Azji - w 2020 r. za najlepszego reżysera uznano Bonga Joon-Ho ("Parasite").

 

- Z tatą graliśmy w zapamiętywanie i recytowanie klasycznych chińskich wierszy. Jeden z nich pamiętam. Jego pierwszy wers brzmi tak: "Ludzie, których urodziłam, są dobrzy". Te słowa miały na mnie wielki wpływ na mnie, gdy byłam dzieckiem i wciąż w to wierzę. Zawsze odnajduję dobro w ludziach, których poznaję gdziekolwiek na całym świecie. Dziękuję wszystkim, którzy wierzą w dobro w sobie samych i w innych - nawet gdy jest ciężko. Ta nagroda należy się wam - mówiła Zhao odbierając statuetkę.

McDormand zawyła ze sceny

Frances McDormand zdobyła statuetkę dla najlepszej aktorki - trzecią w swojej karierze. Wyrównała tym samym osiągnięcie Meryl Streep. McDormand w liczbie zdobytych wyróżnień ustępuje jedynie Katharine Hepburne, która zdobyła cztery statuetki.

 

 

Odbierając Oscara 63-letnia aktorka niespodziewanie... "zawyła" ze sceny. Chloe Zhao wytłumaczyła, że w taki sposób McDormand uhonorowała zmarłego dźwiękowca Michaela Wolfa Snydera pracującego przy "Nomadland". 35-latek popełnił samobójstwo w marcu. - Jest częścią rodziny. To było dla niego - mówiła Zhao.

Tragedia Vinterberga

Oscarem za najlepszy pełnometrażowy film międzynarodowy nagrodzono "Na rauszu" Thomasa Vinterberga.

 

- To jest film o utracie kontroli nad życiem. Ja straciłem kontrolę nad swoim. Dziękuję całej ekipie, która mnie uratowała i uratowała ten film - mówił, odbierając statuetkę, duński reżyser. Vinterberg przypomniał, że obraz dedykowany jest jego przedwcześnie zmarłej córce.

 

- Chcieliśmy nakręcić coś, co jest świętem życia. Cztery dni po rozpoczęciu zdjęć wydarzyło się coś strasznego - w wypadku na autostradzie zginęła moja córka, ktoś zagapił się w telefon komórkowy. Bardzo mi jej brakuje i bardzo ją kocham - opowiadał łamiącym się głosem.

 

 

- Kilka dni wcześniej wysłała mi list, była bardzo podekscytowana scenariuszem, właśnie go przeczytała. Miała w "Na rauszu" zagrać. Nakręciliśmy ten film dla niej. Ida, to cud, który się wydarzył, a ty jesteś częścią tego cudu - zakończył Thomas Vinterberg.

"Najgorsze zakończenie"

Jednym z największych zaskoczeń gali był brak statuetki dla zmarłego w zeszłym roku Chadwicka Bosemana. Za pierwszoplanową rolę Leveego w "Ma Rainey. Matka Bluesa" otrzymał Złotego Globa oraz Nagrodę Dziennikarzy Amerykańskich Critic's Choice. Oscar jednak powędrował do Antohny'ego Hopkinsa za rolę w "Ojcu". To drugie takie wyróżnienie w karierze 83-letniego aktora.

 

ZOBACZ: Polski film po raz pierwszy w historii "nagrodzony" Złotą Maliną

 

Zaskoczenie i kontrowersje z wyborem Akademii spotęgowała zmieniona kolejność przyznawania nagród. Tradycyjnie, nagroda dla najlepszego filmu przyznawana jest na zakończenie ceremonii. W tym roku jednak, organizatorzy zdecydowali, że ostatnią kategorią będzie "najlepszy aktor pierwszoplanowy", tuż po segmencie "In memoriam", w którym wspominano zmarłych w 2020 r. ludzi kina.

 

Nazwisko Chadwicka Bosemana pojawiło się na ekranie jako ostatnie. Nagroda jednak nieoczekiwanie trafiła do Hopkinsa, którego... nie było na gali. Nikt też nie odebrał statuetki w jego imieniu. Kilkadziesiąt sekund później, transmisja została zakończona. Niektórzy internauci uznali to za większą kompromitację od sytuacji z 2017 r., gdy Oscara dla najlepszego filmu, wskutek pomyłki przyznano "La La Land" zamiast "Moonlight". "Najgorsze zakończenie od czasu »Gry o Tron«" - krytykowali inni.

 

bas/ml//Polsatnews.pl/PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie