Policjant "terroryzował" mieszkańców? Funkcjonariusze aresztowani w związku ze śmiercią 30-latka

Polska
Policjant "terroryzował" mieszkańców? Funkcjonariusze aresztowani w związku ze śmiercią 30-latka
Dwoje policjantów, podejrzanych o przyczynienie się do śmierci mężczyzny, zatrzymano w piątek. 

Zarzut spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, który doprowadził do śmierci 30-latka, usłyszał o trzy lata starszy policjant z posterunku w Piątku. Odpowie też za przekroczenie uprawnień i naruszenie nietykalności brata ofiary. Zarzuty przedstawiono również 35-letniej funkcjonariuszce. Oboje zostali aresztowani.

Reporterzy Polsat News rozmawiali z mieszkańcami Piątku oraz rodziną zabitego mężczyzny. Z ich informacji wynika, że 33-letni mundurowy wielokrotnie miał nadużywać powierzonego mu stanowiska i "terroryzował" miejscowość.

 

ZOBACZ: Tajemnicza śmierć 30-latka. Policjanci usłyszeli zarzuty

 

Świadkowie twierdzą, że "nie popuszczał" i utrzymują, że stosował przemoc fizyczną nawet za drobne przewinienia. Tak miało być także tym razem, kiedy wraz z 35-letnią policjantką interweniowali ws. awantury domowej.

 

- Kopał Marcina, kiedy ten leżał na materacu, a następnie chwycił go za włosy i zaczął ciągnąć po podłodze do wyjścia - powiedział brat zmarłego mężczyzny. 

 

Wyszedł sam, czy z policją?

 

Rodzina sądziła, że 30-latek został wywieziony "na dołek", ale następnego dnia otrzymali informację, iż ciało mężczyzny zostało odnalezione w lesie.

 

ZOBACZ: Wnioski o areszt dla dwojga policjantów w związku ze śmiercią 30-latka

 

W zawiadomieniu napisano, że Marcin K. "zamieszkujący wspólnie z matką, w godzinach wieczornych, znajdując się pod wyraźnym działaniem alkoholu, wszczął awanturę domową, po czym wyszedł z mieszkania i nie wrócił na noc".

 

- To nieprawda. Wyszedł razem z policją - utrzymuje brat ofiary. Twierdzi także, że oskarżony funkcjonariusz "nie raz wywoził ludzi do lasu", zamiast do aresztu.

 

Zatrzymanie policjantów

 

Zwłoki 30-latka odnaleziono w sobotę w lesie koło Janowic. Przeprowadzona sekcja zwłok wykazała, iż prawdopodobną przyczyną jego zgonu były rozległe obrażenia wewnętrzne, które mogły zostać spowodowane działaniem innych osób.

 

ZOBACZ: Nie miał maseczki. Niemiecki policjant miał poprosić o "żydowski dowód osobisty"

 

Dwoje policjantów, podejrzanych o przyczynienie się do śmierci mężczyzny, zatrzymano w piątek. 

 

Jak poinformował dzień później rzecznik łódzkiej prokuratury okręgowej Krzysztof Kopania, sąd przychylił się do wniosku i zastosował wobec podejrzanych o przyczynienie się do śmierci mężczyzny policjantów trzymiesięczny areszt. - Podstawą w stosunku do obojga była obawa matactwa, a w stosunku do policjanta także grożąca mu surowa kara – wyjaśnił Kopania.

 

Mieli niebieską kartę

 

Jak przekazał st. asp. Mariusz Kowalski z Komendy Powiatowej Policji w Łęczycy, 2 kwietnia ok. godz. 23 dwoje policjantów z posterunku w Piątku prowadziło interwencję w mieszkaniu, w którym 30-latek mieszkał z bratem i matką. Dotyczyła ona zgłoszenia przemocy domowej.

 

Kobieta prosiła o pomoc w związku z awanturą wszczętą przez jej znajdującego się pod wpływem alkoholu 30-letniego syna. Rodzina była już wcześniej objęta procedurą niebieskiej karty. W ciągu ostatnich dwóch lat było tam kilkanaście interwencji.

 

Zdaniem łódzkich śledczych, zebrany materiał dowodowy dał podstawy do zarzucenia 33-letniemu funkcjonariuszowi policji przestępstwa przekroczenia uprawnień i spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, następstwem którego była śmierć pokrzywdzonego, a także bezprawnego pozbawienia wolności 30-latka oraz naruszenia nietykalności cielesnej jego brata.

 

Grozi mu za to kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności.

 

Policjantka nie dopełniła obowiązków?

 

Natomiast 35-letnia policjantka podejrzana jest o niedopełnienie obowiązków służbowych, narażenie pokrzywdzonych na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia bądź ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, a także o poświadczenie nieprawdy w notatniku służbowym i poplecznictwo. Grozi jej kara do 5 więzienia.

 

Jak informuje Kopania, z uwagi na dobro postępowania nie jest możliwe przekazanie bliższych informacji, co do treści złożonych przez podejrzanych wyjaśnień.

 

W związku z toczącym się postępowaniem wobec 33-letniego funkcjonariusza z 13-letnim stażem służby i 35-letniej policjantki z 9-letnim stażem służby komendant powiatowy w Łęczycy podjął decyzję o zawieszeniu w czynnościach służbowych.

 

Wszczęte zostały także postępowania dyscyplinarne i administracyjne zmierzające do wydalenia ich ze służby.

rsr/zdr/PAP/Polsatnews.pl/Polsat News
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie