Czy amantadyna zwalcza Covid-19? Ruszają badania kliniczne, część lekarzy jest sceptyczna

Świat
Czy amantadyna zwalcza Covid-19? Ruszają badania kliniczne, część lekarzy jest sceptyczna
Facebook.com / Przychodnia Lekarska Optima
Dr Włodzimierz Bodnar prowadzi leczenie covid amantadyną

- Minister zdrowia eksperymentuje na ludziach - powiedział w poniedziałek w Polsat News Włodzimierz Bodnar. Lekarz szczyci się, że dzięki leczeniu Covid amantadyną uratował wiele ludzkich żyć. Jednak badania nad zastosowaniem specyfiku ruszają dopiero teraz. Czym jest rzekomy magiczny lek?

O amantadynie leczeniu nią infekcji Covid-19 ponownie zrobiło się głośno po tym, jak dr Włodzimierz Bodnar w poniedziałkowym  "Gościu Wydarzeń" opisał ją jako bezpieczny i skuteczny lek na tę chorobę. Bodnar twierdzi, że w swojej przychodni wyleczył już nawet 500 osób i żadna nie przechodziła zakażenia koronawirusem ciężko. Wcześniej w Interii wyjaśniał, że terapia taka może trwać do dwóch tygodni regularnego przyjmowania leku. Oznaczałoby to bardzo niskie koszty leczenia.

 

Właśnie ruszają właściwe badania nad zastosowaniem amantadyny przy leczeniu Covid. W dyskusjach przejawia się pytanie, dlaczego rząd tak długo zwlekał z przekazaniem środków na sprawdzenie tej terapii. Część internautów wskazuje, że inwestowany są miliony w ryzykowne szczepionki, bo tanie i skuteczne rozwiązania nie są na rękę koncernom farmaceutycznym.

 

Zdaniem dr. Bodnara, "eksperymentem" określono prowadzone przez niego "skuteczne leczenie amantadyną", a tymczasem minister Niedzielski "nie dał nic w zamian". 

 

ZOBACZ: Dr Włodzimierz Bodnar w "Gościu Wydarzeń": minister zdrowia eksperymentuje na ludziach

 

Kontrowersje wywołuje sama ocena, czym jest ten "eksperyment". Słowem tym wcześniej minister zdrowia Adam Niedzielski określił terapię amantadyną. Tymczasem krytycy podkreślają, że to Niedzielski "eksperymentuje", a lek jest dopuszczony od dziesiątek lat, w przeciwieństwie do szczepionki RNA, która przedstawiana jest jako jedyna nadzieja w walce z covidem.

Amantadyna: czym jest

Jaka jest więc prawda? Amantadyna to pochodna amantanu, organicznego związku chemicznego. Jej działanie przeciwwirusowe po raz pierwszy odkryto w 1963 w USA. Studenci przyjęli wtedy 100 mg preparatu na 18 godzin przed kontrolowanym kontaktem z wirusem. Próby okazały się zachęcające i w 1976 roku amantadynę zatwierdzono do użytku. W RFN stosowana była już od 1966 roku.

 

 

Już pod koniec lat 60. okazało się też, że amantadyna może być używana w leczeniu choroby Parkinsona. Jedna z pacjentek brała ją na grypę, ale stwierdziła, że objawy drgawek były w czasie terapii łagodniejsze. Sprawę przebadano i doświadczenia potwierdziły tę pierwszą intuicję.

 

W Polsce można kupić dwa leki, które można określić tym mianem: Viregyt K oraz Amantix. Stosuje się je w zapobieganiu drgawkom u chorych na Parkinsona. Używane są często jako sposób na wzmocnienie działania innego leku – lewodopy, co pozwala ograniczyć jego skutki uboczne.

 

ZOBACZ: Amantadyna do leczenia COVID-19? Rzecznik ministerstwa zdrowia komentuje

 

Każdy z nas mógł zetknąć się z amantadyną w latach 90. i na początku XXI wieku, kiedy powszechnie stosowano ją w leczeniu, a nawet zapobieganiu grypie typu A. Okazało się bowiem, że amantadyna hamuje rozprzestrzenianie się wirusa w organizmie.

 

Nie jest jednak rekomendowana i nie stosuje się jej powszechnie na świecie między innymi ze względu na efekt uodporniania. Na przykład amerykańskie badania sprzed 10 lat wykazały, że wszystkie szczepy grypy sezonowej są odporne na amantadynę – zjawisko, którego nasilanie obserwuje się już od 1980 roku.

Amantadyna: leczenie Covid-19

Amantadyna może mieć jednak inne zastosowania niż te wymienione w ulotce. Często stosuje się ją u pacjentów ze stwardnieniem rozsianym, u osób z zaburzeniami świadomości (np. w śpiączce) oraz w leczeniu pacjentów po urazie mózgu.

 

To prowadzi nas do najważniejszego: skoro amantadyna ma zastosowania "inne niż opisane w ulotce", to jak jest z leczeniem Covid-19? W Polsce twarzą tego przedsięwzięcia jest właśnie dr Włodzimierz Bodnar – pulmonolog z Przemyśla. Prowadzi on pozarejestracyjne leczenie tym preparatem.

 

Określenie to brzmi groźnie, ale nie jest niczym bardzo złowieszczym. Każdy preparat ma zastosowania, określone w jego rynkowej autoryzacji. Lekarz nie ma jednak prawnego obowiązku trzymać się tej autoryzacji, jeśli uzna, że leczenie może przynieść rezultaty. Tą właśnie ścieżką podąża Bodnar. Ważne w takich sytuacjach jest ograniczenie się wyłącznie do niezbędnych czynności i jasne informowanie pacjenta o szansach oraz uzyskanie świadomej zgody.

 

Jednak działalność Bodnara wzbudza kontrowersje. Lekarz utrzymuje, że amantadyna "pomoże nam opanować pandemię". - Doskonale wiem, że ona działa, ale chcemy udowodnić Polsce i światu, że tak jest. Ci, którzy biorą ją od października, nie mają zespołów "pocovidowych" – mówi w Polsat News.

 

Wyliczył, iż zakażonych SARS-CoV-2 przyjął około trzech tysięcy, z czego wciąż chorych jest "garstka". Na początku listopada mówił zaś o "ponad 100 udokumentowanych przypadkach wyleczeń z Covid przy użyciu tego leku". W grudniu na łamach Interii liczba ta urosła do 500.

 

"Być może część informacji o skuteczności leku jest prawdziwa, ale z jednym NA PEWNO nie mogę się zgodzić, że Amantadyna zapobiega zespołom pocovidowym. Niestety, mam grupę chorych o różnym przebiegu C-19 leczonych Amant. i wszyscy z objawami po COVID-19 (również ciężkimi)" - napisał na Twitterze dr Michał Chudzik, kardiolog, koordynator badań nad ozdrowieńcami z Kliniki Kardiologii Uniwersytetu Medycznego Szpitala im. Biegańskiego w Łodzi.

Rządowi zwolennicy amantadyny

W promocję amantadyny jest z kolei mocno zaangażowany Marcin Warchoł, sekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości i pełnomocnik rządu ds. praw człowieka. - Amantadyna działa na COVID! Jestem przykładem. Najpierw syn, potem żona, w końcu ja: wysoka gorączka, ogromny ból, silny kaszel, wg. lekarza tak 7 dni, a potem apogeum, wiec wziąłem amantadynę – piorunujący efekt! Zadziałało! Będę domagał się od Ministra Zdrowia, by zajął się tym lekiem – napisał w połowie grudnia na Twitterze.

 

- To, że wydaje się panu, że jakiś lek panu pomógł, nic nie znaczy – przypomniał mu wtedy internista Jacek Górka.

 

 

Czy więc rzeczywiście działa? Tego jeszcze nie wiemy. W Polsce w grudniu 2020 roku Agencja Badań Medycznych rozpoczęła badania kliniczne dotyczące zastosowania amantadyny w leczeniu koronawirusa. Adam Niedzielski przypominał wtedy, że w Polsce jest to lek na Parkinsona – i tyle.

 

Niedzielski zlecił więc Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji przegląd światowej literatury, ale okazało się – jak dowodził – że takowej po prostu nie ma. – Są raptem trzy pozycje badań naukowych, które prezentują bardzo niepełne dowody, a populacja nigdy nie była kompleksowo objęta badaniem – mówił. Stąd decyzja, by polska agencja podjęła własne badania.

Amantadyna przy covid-19: badania

 

Te "trzy pozycje badań" to po pierwsze badanie Mancilla-Galindo. "Wyniki badania wskazują na istotną statystycznie redukcję ryzyka zgonu w grupie pacjentów przyjmujących amantadynę w skojarzeniu z antybiotykami w porównaniu do grupy kontrolnej w populacji ogólnej (...). Zastosowanie amantadyny w monoterapii w populacji pacjentów poddanych inwazyjnej wentylacji mechanicznej istotnie redukowało ryzyko zgonu w porównaniu do grupy kontrolnej (...). Autorzy badania wskazują na brak zasadności stosowania amantadyny w leczeniu Covid-19 do czasu uzyskania dowodów wyższej jakości pochodzących z badań klinicznych z randomizacją".

 

Drugie badanie to Aranda-Abreu. Badacze wywnioskowali w nich: "amantadyna jest skuteczna w leczeniu covid-190, prowadząc do wyleczenia pacjentów bez konieczności hospitalizacji i wentylacji mechanicznej. U wszystkich pacjentów przyjmujących amantadynę zaobserwowano obecność przeciwciał IgG w 14. dniu po rozpoczęciu leczenia. Należy zaznaczyć, że większość pacjentów prócz amantadyny otrzymywało azytromycynę, celenokoksyb oraz kwas acetylosalicylowy".

 

Trzecie to badanie Rejdaka "przeprowadzone na populacji polskiej – pacjenci ze schorzeniami neurologicznymi (...) wskazują, że amantadyna może być skuteczna w ograniczaniu rozprzestrzeniania się infekcji SARS-CoV-2, jak również występowania jej następstw neurologicznych".

Rejdak dostanie pieniądze na badania

Autorzy trzeciej z tych publikacji to prof. Konrad Rejdak, neurolog z Publicznego Szpitala Klinicznego nr 4 w Lublinie i prof. Paweł Grieb z Instytutu Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej Państwowej Akademii Nauk. Rejdak u swoich pacjentów – leczących się amantadyną na choroby neurologiczne – zauważył wyjątkowo łagodny przebieg infekcji koronawirusem. Po opisaniu odkrycia zaproponowali dalsze badania, na które potrzeba było 5 mln zł.

 

Na początek lek dostanie 200 dobrowolnych pacjentów z koronawirusem. - Będziemy mogli zobaczyć i to będzie badanie ciekawe, z tego względu, że część pacjentów dostanie placebo, część dostanie lek - zdradza dr Sławomir Kiciak ze szpitala im. Jana Bożego w Lublinie.

 

ZOBACZ: Leczenie Covid-19 amantadyną. Ruszają badania kliniczne

 

- Nikt przed zakończeniem tych badań nie będzie podejmował decyzji o uruchomieniu zasobów amantadyny do leczenia pacjentów. Oczywiście to mogą robić i robią poszczególni lekarze - podkreślał rzecznik resortu zdrowia Wojciech Andrusiewicz.

Amantadyna i jej krytycy

Nie brakuje też głosów krytycznych wobec terapii, a nawet samych badań. Prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych prof. Robert Flisak pokreślał np. w Interii, że nie ma podstaw merytorycznych do leczenia covid amantadyną. – Pojedyncze doniesienia pokazują jedynie chorych, którzy z dużym prawdopodobieństwiem i tak by wyzdrowieli.

 

Głośnym krytykiem terapii jest też prof. Krzysztof Simon z Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Podnosi on zarzut, że stosowanie amantadyny może przyczynić się do tworzenia kolejnych wariantów koronawirusa. – Wirus mutuje spontanicznie, bo taka jest natura wirusów – odpowiada na ten zarzut na łamach medonet.pl Konrad Rejdak.

 

Viregyt K. jest dziś dostępny w aptekach, a dawka 100 mg kosztuje od niecałych 50 do 100 zł. Nie ma też większego problemu z dostępnością amantixu. Koszt ewentualnej terapii nie jest możliwy do obliczenia, póki badania kliniczne nie wskażą, jaka dawka i jak długo podawana mogłaby okazać się skutecznym i bezpiecznym lekiem na koronawirusa.

pdb/ml/Polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie