140 ofiar w Birmie. "Dzień wstydu sił zbrojnych"

Świat
140 ofiar w Birmie. "Dzień wstydu sił zbrojnych"
Reuters/myanmar-politics/ military
Dzień sił zbrojnych w Birmie upamiętnia początek oporu wobec japońskiej okupacji w 1945 roku, zorganizowanego przez ojca obalonej w lutym br. przywódczyni kraju, wieloletniej dysydentki i noblistki Aung San Suu Kyi.

140 osób, w tym dzieci, zginęło, gdy siły bezpieczeństwa otworzyły w sobotę ogień do prodemokratycznych demonstrantów w różnych częściach Birmy - podał birmański portal informacyjny "Myanmar Now".

Według birmańskiego portalu "Myanmar Now" liczba zabitych w sobotę sięgnęła 140.

 

ZOBACZ: Birma: rozwieszone spódnice sieją popłoch w armii. Żołnierze boją się pod nimi przechodzić

 

Niezależny badacz, który – jak informuje AP - w czasie rzeczywistym sporządzał statystyki ofiar śmiertelnych, po zapadnięciu zmroku w Birmie przekazał, że liczba ofiar wyniosła 107. Osoby te zginęły w ok. 24 miastach i miasteczkach na terenie całego kraju.

 

Associated Press zwraca uwagę, że obie te wyliczenia są wyższe niż wszystkie szacunki, dotyczące poprzedniej największej liczby ofiar śmiertelnych zamieszek z 14 marca, wahające się od 74 do 90 zabitych. AP poinformowało, że 27 marca to najkrwawszy dzień protestów trwających w całym kraju od przejęcia władzy przez wojsko 1 lutego. W sumie zginęło w nich już ponad 440 osób - informuje Reuters.

 

Liczby zebrane przez badacza, który prosił o nieujawnianie nazwiska ze względu na bezpieczeństwo, zgadzają się z danymi podawanymi pod koniec każdego dnia przez Związek Pomocy Więźniom Politycznym (AAPP) - wskazuje AP. Stowarzyszenie to dokumentuje zgony i aresztowania i jest powszechnie uważane za ostateczne źródło. Associated Press zastrzega, że nie jest w stanie niezależnie potwierdzić liczby ofiar śmiertelnych.

 

Wśród ofiar także dzieci

 

"Myanmar Now" podaje, że w samym Mandalaj zginęło co najmniej 40 osób, w tym 13-letnia dziewczynka, a w Rangunie co najmniej 27 osób.

 

Wcześniej donoszono również o śmierci pięcioletniego chłopca w Mandalaj, ale informacje na temat jego losu są sprzeczne - przekazał Reuters. Dodano, że w regionie Sikong zginął trzynastolatek.

 

- Strzelają do nas jak do ptaków czy kur, nawet w naszych domach - Reuters cytuje słowa jednego z protestujących w mieście Mjingjan, gdzie siły bezpieczeństwa zabiły co najmniej dwie osoby. - Ale mimo tego będziemy protestować musimy walczyć, aż do upadku junty - zaznacza mężczyzna.

 

"Świętują dzień sił zbrojnych po tym, jak właśnie zabili ponad 300 niewinnych cywilów"

 

Wcześniej agencja Reutera podawała, że co najmniej 16 prodemokratycznych demonstrantów zastrzeliły birmańskie siły bezpieczeństwa w kilku miastach w sobotę rano, w dniu sił zbrojnych. 

 

- Generałowie świętują dzień sił zbrojnych po tym, jak właśnie zabili ponad 300 niewinnych cywilów - przekazał na forum internetowym dr Sasa, podając szacunkową liczbę ofiar od czasu wybuchu protestów przed kilkoma tygodniami.

 

Co najmniej cztery osoby zginęły, a 10 zostało rannych, gdy siły bezpieczeństwa otworzyły ogień do tłumu protestującego przed posterunkiem policji na przedmieściach Rangunu we wczesnych godzinach rannych w sobotę – podawał wówczas Myanmar Now. Trzy osoby, w tym młody mężczyzna, grający w lokalnej drużynie piłkarskiej do 21 lat, zostały zastrzelone podczas protestu w dzielnicy Insein w Rangunie – powiedział Reuterowi świadek. Cztery osoby zostały zabite w mieście Laszo na wschodzie, a cztery w oddzielnych incydentach w regionie Bago, w pobliżu Rangunu – podały media. Jedna osoba została zabita w mieście Hopin na północy.

 

Wideo: agencja AP udostępniła wideo, na którym widać uciekających ludzi i słychać strzały. 
  

Po przewodnictwie w paradzie wojskowej w stołecznym Naypyidaw z okazji dnia sił zbrojnych generał Min Aung Hlaing powtórzył obietnicę przeprowadzenia w kraju wyborów, nie podając jednak żadnych ram czasowych. - Armia stara połączyć się z całym narodem, aby zabezpieczyć demokrację – deklarował generał w transmitowanym na żywo w telewizji państwowej przemówieniu, przed tysiącami żołnierzy. Jak dodał, władze starają się również chronić ludzi i przywrócić pokój w całym kraju. - Akty przemocy, które wpływają na stabilność i bezpieczeństwo w celu wysuwania żądań są niewłaściwe – ocenił.

 

ZOBACZ: Polski dziennikarz wypuszczony z aresztu w Birmie w drodze do domu

 

Generał mówił o "niedopuszczalnym terroryzmie, który może być szkodliwy dla spokoju państwowego i bezpieczeństwa społecznego".

 

Reuters podaje, powołując się na dane prodemokratycznych aktywistów w Birmie, że oprócz sobotnich ofiar śmiertelnych, od zamachu stanu w zamieszkach zginęło 328 osób.

 

W piątek wieczorem w złowieszczym – jak pisze Reuters – ostrzeżeniu telewizja państwowa przekazała: "Powinniście nauczyć się z wcześniejszych tragedii, że może wam grozić niebezpieczeństwo postrzelenia w głowę i w plecy". W ostrzeżeniu nie było mowy o tym, że siły bezpieczeństwa otrzymały rozkaz "strzelać by zabić". Ale dane aktywistów ze Związku Pomocy Więźniom Politycznym (AAPP) pokazują, że co najmniej 25 proc. ofiar zamieszek w Birmie od 1 lutego zginęło od strzałów w głowę, co może wskazywać, że były one zabijane z rozmysłem. Junta wcześniej próbowała sugerować, że część strzałów, w wyniku których ginęli ludzie, pochodzi z tłumu.

 

Świat reaguje

 

Działania birmańskiej junty spotkały się z krytyką dyplomacji Wielkiej Brytanii, Unii Europejskiej i USA.

 

"Dzisiejsze zabójstwa nieuzbrojonych cywilów, w tym dzieci, to nowy poziom niegodziwości" - napisał na Twitterze minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Dominic Raab. Dodał, że jego kraj będzie pracował nad zakończeniem tej "bezsensownej przemocy" i pociągnięciem winnych do odpowiedzialności. Wcześniej brytyjski ambasador w Birmie przekazał, że siły zbrojne tego kraju zhańbiły się w dniu własnego święta.

 

 

"76. obchody Dnia Sił Zbrojnych zostaną zapamiętane jako dzień terroru i hańby. Zabójstwa nieuzbrojonych cywilów, w tym dzieci, to czyny nie do obrony" - ogłosiła na Twitterze i na Facebooku ambasada UE w Birmie.

 

ယနေ့ ၇၆ ကြိမ်မြောက် တပ်မတော်နေ့ကို အကြမ်းဖက်နေ့၊ ဂုဏ်ကြက်သရေ ညိုးနွမ်းဖွယ်ရာနေ့တစ်နေ့ အဖြစ် ထာဝရ မှတ်ကျောက်တင်နေတော့မည်...

Opublikowany przez European Union in Myanmar Sobota, 27 marca 2021

 

"Ten rozlew krwi jest przerażający" - przekazał ambasador USA w Birmie Thomas Vajda. Dodał, że Birmańczycy jasno dali do zrozumienia, że nie chcą żyć w kraju rządzonym przez wojskowy reżim.

 

 

Jak zauważa Reuters w odbywającej się z tej okazji w stolicy kraju Naypyidawie paradzie wojskowej wziął udział wiceminister obrony Rosji Aleksandr Fomin. Był to najwyższy rangą zagraniczny gość uroczystości, w których wzięli też udział przedstawiciele m.in. Chin i Indii. "Rosja jest naszym prawdziwym przyjacielem" - cytuje słowa Min Aung Hlainga Reuters.

 

Dzień sił zbrojnych w Birmie

 

Dzień sił zbrojnych w Birmie upamiętnia początek oporu wobec japońskiej okupacji w 1945 roku, zorganizowanego przez ojca obalonej w lutym br. przywódczyni kraju, wieloletniej dysydentki i noblistki Aung San Suu Kyi.

 

Suu Kyi i jej partia, Narodowa Liga na rzecz Demokracji (NLD), która rządziła Birmą od 2016 roku, odniosły wysokie zwycięstwo w wyborach parlamentarnych w listopadzie 2020 r. Armia twierdzi, że wybory były sfałszowane, choć komisja wyborcza nie wykryła nieprawidłowości. Junta zapowiedziała organizację kolejnych wyborów i przekazanie władzy ich zwycięzcom. Wielu Birmańczyków nie wierzy jednak w te zapewnienia i obawia się, że zamach stanu będzie początkiem długotrwałej, opresyjnej dyktatury.

pgo/rsr / PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie