"Poczuł się zdradzony". "Szaman QAnon" gotów zeznawać przeciwko Trumpowi

Świat
"Poczuł się zdradzony". "Szaman QAnon" gotów zeznawać przeciwko Trumpowi
Public Domain; commons.wikimedia/Gage Skidmore/CC BY-SA 2.0
"Szamanowi QAnon" grozi do 20 lat więzienia

Bez koszulki, w czapce z rogami i dzidą - w takim stroju 33-letni aktor i zwolennik teorii spiskowych Jake Angeli szturmował Kapitol. Za udział w zamieszkach, w których zginęło 5 osób może usłyszeć wyrok 20 lat więzienia. "Szaman QAnon" do końca kadencji Donalda Trumpa liczył na ułaskawienie. Gdy go nie otrzymał "poczuł się zdradzony". Teraz jest gotów zeznawać w procesie byłego prezydenta.

W środę 6 stycznia tłum zwolenników byłego prezydenta wtargnął na Kapitol. Odbywało się tam wówczas posiedzenie Kongresu w sprawie ostatecznego zatwierdzenia wyników listopadowych wyborów prezydenckich, w których Trumpa pokonał Joe Biden z Partii Demokratycznej. Parlamentarzyści zostali ewakuowani z budynku, w trakcie zamieszek zginęło pięć osób, w tym jeden policjant.

 

ZOBACZ: W kostiumie szamana na Kapitolu. Ujawniono tożsamość mężczyzny

 

Wcześniej w Waszyngtonie odbywał się wiec zwolenników Trumpa. Przemawiając do zgromadzonych, prezydent powtarzał niepoparte dowodami twierdzenia o sfałszowaniu wyborów. Już po szturmie na Kapitol Trump wezwał w opublikowanym na Twitterze nagraniu do pokojowego rozejścia się do domów, mówiąc jednocześnie, że "wybory skradziono".

Szaman teorii spiskowych

Jedną z osób, które wdarły się do budynku Kapitolu był 33-letni Jacob Chansley, posługujący się imieniem Jake Angeli. Uwagę amerykańskich i światowych mediów przykuł jego niecodzienny wygląd: czapka przypominająca myśliwskie trofeum, brak koszulki, amerykańskie barwy wymalowane na twarzy i dzida, na której zawieszono amerykańską flagę. Mężczyzna brał udział w zamieszkach, pozował też do zdjęć, stojąc na mównicy sali obrad.

 

Angeli jest znany jako "Szaman QAnon". To skrajnie prawicowa, ekstremistyczna teoria spiskowa. Jej wyznawcy twierdzą m.in. że Trump potajemnie walczy z ogólnoświatowym spiskiem osób wykorzystujących seksualnie dzieci, w który zaangażowani są prominentni politycy Partii Demokratycznej, ważni urzędnicy i gwiazdy Hollywood.

 

ZOBACZ: Są przekonani o spisku elit. Wielomilionowego ruchu QAnon nie można dłużej lekceważyć

 

33-latek jest jedną ze 174 osób aresztowanych po zamieszkach. Za udział w nich grozi mu do 20 lat więzienia. Co więcej, 13 stycznia Izba Reprezentantów przegłosowała artykuł impeachmentu, w którym oskarżono Trumpa o podżeganie do rebelii. Debata w Senacie w tej sprawie ruszy 8 lutego.

"Jest gotów zeznawać"

W piątek prawnik Jake'a Angeliego Albert Watkins przekazał mediom, że jego klient jest gotowy, by zeznawać w procesie Trumpa. Zapewnił, że ważne jest, by senatorowie usłyszeli głos kogoś, kto był "podżegany" przez ówczesnego prezydenta i dał się zwieść jego hasłami.

 

Watinks dodał, że 33-latek był przekonany, że do końca kadencji Trump ułaskawi swoich zwolenników. Tak się jednak nie stało. - Czuł się, jakby prezydent go zdradził - mówił prawnik.

 

Pełnomocnik mężczyzny zapewnił, że jego klient nie konsultował oferty z żadnym z senatorów.

Bez reelekcji?

Trump jest pierwszym prezydentem USA, który został dwukrotnie postawiony w stan oskarżenia przez Izbę Reprezentantów. Poprzednio stało się to w grudniu 2019 roku, w związku z tzw. aferą ukraińską. W 2020 roku Senat, w którym wówczas Republikanie mieli większość, uniewinnił gospodarza Białego Domu.

 

ZOBACZ: Impeachment Trumpa. Senat odrzucił wniosek republikańskich senatorów

 

Jak dotąd pięciu republikańskich senatorów zasygnalizowało gotowość do głosowania za impeachmentem Trumpa. Przy obecności wszystkich 100 senatorów do uznania Trumpa za winnego potrzeba będzie 67 głosów, do 50 Demokratów dołączyć więc będzie musiało co najmniej 17 Republikanów.

 

Po uznaniu za winnego Senat może zakazać Trumpowi obejmowania najwyższego urzędu w przyszłości, pozbawiając go możliwości startu w kampanii wyborczej w 2024 roku. Niedawnemu gospodarzowi Białego Domu grozi także utrata prezydenckiej emerytury.

bas/prz/ polsatnews.pl, AP, PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie