Bitcoin dla inwestorów o nerwach ze stali

Biznes
Bitcoin dla inwestorów o nerwach ze stali
pixabay/MichaelWuensch
Wielu ekspertów twierdzi, że za rok bitcoin może być wielokrotnie droższy niż teraz

Najsłynniejsza kryptowaluta świata osiągnęła najwyższą wartość w historii. Bitcoinowi zabrakło jednak 80 dolarów do poziomu 20 tysięcy dolarów. W dodatku, we wtorek zaraz po pobiciu rekordu potaniał o ponad tysiąc dolarów w ciągu kilku minut. Dziś koło południa za bitcoina płaci się około 19 tysięcy dolarów, czyli trochę ponad 70 tysięcy złotych.

Cena bitcoina w najlepszym dla niego momencie przekroczyła poziom 19 918 dolarów i znalazła się powyżej historycznego szczytu z połowy grudnia 2017 roku. Rekord wszech czasów tylko przez moment utrzymał się w tabelach notowań. Kurs bitcoina w ciągu kilku minut osunął się o ponad tysiąc dolarów (o 5 proc.), ale potem znów ruszył w górę i odrobił część strat.

 

Krypotowaluta na huśtawce

 

Gwałtowne zmiany notowań bitcoina i innych kryptowalut to rynkowa codzienność. Tydzień temu -25 i 25 listopada - cena bitcoina spadła o niemal 3 300 dolarów. Nie był to jednak kryzys, a jedynie korekta kursu.

 

Począwszy od wrześniowych dołków, kiedy za jednego bitcoina płacono niewiele ponad 10 tysięcy dolarów, kurs poszedł w górę o ponad 90 proc. W tym czasie, poza dwudniowym spadkiem w końcówce listopad, nie było żadnej poważniejszej korekty spadkowej. Znawcy analizy technicznej twierdzą, że inwestorzy mogą czuć się bezpieczni dopóki kryptowalta kosztuje więcej niż 16 tysięcy dolarów.

 

ZOBACZ: Tarcza Finansowa 2.0. Miliardowe długi firm czekających na pomoc

 

Jednym z najbardziej zagorzałych krytyków bitcoina w ostatnich latach był noblista Nouriel "Dr. Doom" Roubini. Jednak nawet on zmienia zdanie. Roubini, który przewidział kryzys z 2008 roku, jeszcze niedawno o technologii blockchain mówił, że jest rozbudowanym arkuszem Excela, a bitcoina nazwał "matką wszystkich oszustw".

 

Rok temu pisał: "bitcoin spadł o 14 proc. w ciągu jednego dnia, do poniżej 9,5 tysiąca dolarów. Auć! To musi boleć. Nazywanie bitcoina walutą to żart. Nie jest on jednostką rozliczeniową, nie jest środkiem płatniczym, ani trwałym magazynem wartości".

 

Doktor Zagłada nadal uważa, że bitcoin nie jest realną walutą i nigdy nią nie będzie, ale przyznaje, że może mieć pewne zastosowanie i reprezentować jakąś wartość. Na początku listopada powiedział, że bitcoin to "częściowo magazyn wartości".

 

Roubini to nie jedyny przykład osoby, która zmieniła zdanie na temat walut cyfrowych. Szef Microstrategy, Michael Saylor, siedem lat temu był wielkim przeciwnikiem kryptowalut. W tym roku polecił jednak swojej firmie zakup bitcoinów o wartości 425 milionów dolarów, a w wywiadach mówi, że to długoterminowa inwestycja.

 

Coraz więcej entuzjastów

 

Legenda rynku finansowego i współzałożyciel Miller Value Partners, Bill Miller ujawnia, że też stawia dziś na bitcoina i nazywa go jednym z najlepszych aktywów obecnych czasów.

 

- Historia bitcoina jest bardzo prosta. To czysta ekonomia. Podaż kryptowaluty zwiększa się o około 2,5 proc. rocznie, a popyt rośnie szybciej. Tymczasem liczba bitcoinów będzie stała - wyjaśnia Miller.

 

Tu trzeba przypomnieć, że bitcoin jest "kopaliną", czymś w rodzaju "cyfrowego złota" . Jego zasób jest ograniczony. - Całkowita podaż bitcoina nie wynosi 21 milionów. Prawdopodobnie będzie to około 17 milionów, ponieważ wiele monet zostało straconych w walce o stanie się czymś wartościowym w początkowym okresie istnienia kryptowaluty - twierdzi Willy Woo z woobull.com.

 

Bill Miller przyznaje, że kurs bitcoina pozostanie niestabilny, ale dodaje, że kryptowaluta ma coraz większą wytrzymałość. - Ryzyko, że wartość bitcoina spadnie do zera jest dużo, dużo mniejsze niż kiedykolwiek wcześniej - prognozuje.

 

Słowa Millera wpisują się w nowym nurt na Wall Street. W ostatnich miesiącach spółki notowane na giełdzie dokonały wielomilionowych inwestycji na rynku bitcoina. Mało tego, firma PayPal, świadcząca usługi finansowe, ogłosiła, że umożliwi swoim klientom płacenie kryptowalutami.

 

W niedawno opublikowanym raporcie firma inwestycyjna Pantera Capital stwierdza, że u podstaw wzrostu ceny bitcoinów leży ich rynkowy niedobór. Dodaje, że większość nowo emitowanych bitcoinów jest kumulowana przez PayPal, który przejmuje już około 70 proc. wszystkich nowych kryptowalut, jakie są w obiegu.

 

Bitcoin od 100 tysięcy do 500 tysięcy dolarów

 

Michael Sonnenshein, dyrektor zarządzający spółki Grayscale, twierdzi, że bitcoin wciąż jest na wczesnym etapie hossy. Grayscale to największa na świecie firma zarządzająca aktywami walut cyfrowych.

 

Z kolei twórca modelu stock-to-flow (S2F) kryjący się pod enigmatycznym pseudonimem PlanB jest zdania, że bitcoin przed grudniem przyszłego roku może znaleźć się w zakresie cenowym między 100 tysięcy, a 288 tysięcy dolarów.

 

Jeszcze dalej idą w prognozach założyciele giełdy kryptowalut Gemini, Tyler i Cameron Winklevoss. - Bitcoin to złoto 2.0. Zakłóci on funkcjonowanie rynku kruszcu. Kryptowaluta może kosztować nawet 500 tysięcy dolarów. Przy poziomie 20 tysięcy dolarów pojawia się istotny opór, jednak dla nas to okazja do zakupu. Uważamy, że jest miejsce na 25-krotny wzrost wartości - zapewniają szefowie Gemini.

 

O wypieraniu złota przez bitcoina przekonany jest także strateg Deutsche Banku Jim Reid, który zauważa, że inwestorzy instytucjonalni przechodzą z rynku metali szlachetnych na giełdy z kryptowalutami.

 

W takim scenariuszu bitcoin może stać się nową bezpieczną przystanią na czas kryzysu. Banki centralne stale prowadzą dodruk swoich walut, co wcześniej czy później musi odbić się na ich sile nabywczej. W tej sytuacji wielu inwestorów wybiera bitcoina, bo jego podaż jest ograniczona przez algorytm.

 

- Kiedy widzisz takie osoby jak Paul Tudor Jones czy Stan Druckenmiller kupujące bitcoiny i wychwalające ich zalety, zaczynasz się zastanawiać. W dodatku firmy takie jak Square i Microstrategy też inwestują w bitcoina, aby chronić swoją wycenę, ponieważ gotówka to śmieć, a one zdają sobie z tego sprawę. Coraz trudniej jest zaprzeczyć, że bitcoin jest niesamowitą technologią i skutecznym magazynem wartości - podkreśla Tyler Winklevoss.

 

ZOBACZ: Szlachetni cyberprzestępcy. Kradną bitcoiny i dzielą się z… biednymi

 

Nie tylko bitcoin

 

Wytrawni inwestorzy od dawna interesują się także ethereum, czyli drugą kryptowalutą pod względem kapitalizacji rynkowej. Znany analityk Michael van de Poppe jest zdania, że ta waluta, dziś wyceniana na około 600 dolarów, może pod koniec kolejnej "bańki" rynkowej zdrożeć nawet do 20 tysięcy dolarów.

 

Podstawy do tak poważnego wzrostu ceny istnieją. Ethereum to nie tylko kryptowaluta, ale cała platforma do generowania tzw. inteligentnych kontraktów. Obrazowo można porównać ją do AppStore’a firmy Apple - wielkiego, zdecentralizowanego sklepu z aplikacjami.

 

Poza tym, właśnie rozpoczęła działalność nowa wersja platformy - Ethereum 2.0. Wprowadziła nowy mechanizm emisji kryptowaluty. Oparty jest na procesie tzw. "stake’owania" (deponowania w sieci ethereum, które najpierw trzeba kupić na giełdzie). Sprawi on, że na platformach handlujących kryptowalutami będzie mniej ethereum, niż jest obecnie. Zgodnie z prawem popytu i podaży, cena konkurenta bitcoina powinna wkrótce mocno wzrosnąć.

 

Uwaga na oszustów

 

Niestety hossa na kryptowalutach ma i ciemne strony. Oszuści nadal wykorzystują brak wiedzy mniej zaawansowanych inwestorów. W Polsce podszywają się między innymi pod spółkę technologiczną Blockchain Poland.

 

- W 2019 roku zaczęto nas mylić z Blockchain.com. Ludzie dzwonili i pytali, czy mogą wypłacić środki z platformy. Oszuści stwierdzili, że skoro już jest polska firma z "blockchain" w nazwie, to będą podszywać się pod jej pracowników - powiedział w rozmowie z Comparic.pl Mariusz Grześkiewicz z Blockchain Poland.

 

Hakerzy kontaktują się z ofiarami i informują, że na platformie Blockchain Poland te mają do odebrania na przykład jednego bitcoina wartego ponad 70 tysięcy złotych. Warunkiem jest tylko wysłanie „przelewu weryfikacyjnego”. Potem oszuści podsyłają link, który "gra rolę" strony banku. Cała operacja służy wykradaniu danych do logowania do prawdziwego rachunku. W ten sposób przestępcy przejmują oszczędności swoich ofiar.

 

Tekst powstał we współpracy z portalem Comparic.pl

Jacek Walewski
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie