Liga Narodów. Polska-Bośnia i Hercegowina. Wynik meczu

Polska
Liga Narodów. Polska-Bośnia i Hercegowina. Wynik meczu
PAP/Maciej Kulczyński
Polska pokonała Bośnię i Hercegowinę 3:0

Polska pokonała Bośnię i Hercegowinę 3:0 (2:0) w meczu piłkarskiej Ligi Narodów we Wrocławiu. Dwie bramki zdobył Robert Lewandowski, a jedną Karol Linetty. Goście od 15. minuty grali w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Anela Ahmedhodzica. Biało-czerwoni zostali liderami grupy A1.

Po przegranych barażach o wyjazd na Euro trener Dusan Bajevic nie ukrywał, że teraz najważniejszym celem dla niego i jego zespołu jest utrzymanie się w dywizji A Ligi Narodów. Po trzech kolejkach sytuacja Bośniaków w grupie A nie była dobra, bo mieli tylko dwa punkty na koncie i zajmowali ostatnie miejsce. Biało-czerwoni za to wiedzieli, że w przypadku remisu w drugim meczu grupy Włochy – Holandia, wygrywając wyjdą na pierwsze miejsce.

 

Pierwsi zaatakowali Bośniacy. Piłka trafiła do niepilnowanego Miralema Pjanica, ten huknął, ale Wojciech Szczęsny pewnie interweniował. Chwilę później szansę mieli biało-czerwoni. Kamil Grosicki wychodził na wolne pole i doszedłby do piłki, gdyby nie śmiała interwencja Ibrahima Sehica.

 

ZOBACZ: Cztery bramki Lewandowskiego z Herthą. Ma już ponad 500. trafień w karierze

 

Tak wyglądały kolejne fragmenty gry – atak za atak, akcja za akcję. Aż do 14. minuty. Po prostopadłym zagraniu Robert Lewandowski wybiegał na wolne pole i miał szansę znaleźć się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Anel Ahmedhodzic próbował powstrzymać napastnika polskiej drużyny i ten padł na murawę. Angielski sędzia Craig Pawson nie wahał się ani chwili i ukarał środkowego obrońcę Bośni czerwoną kartką.

 

Od tego momentu zarysowała się przewaga Polaków i szybko powinna być udokumentowana golem. Po efektownym podaniu piętą Karola Linettego w polu karnym znalazł się Jacek Góralski, który dograł jeszcze na szósty metr do Lewandowskiego, ale ten posłał piłkę w trybuny zamiast do siatki.

 

Rywali uratował słupek

 

Przewaga Polaków rosła i kilka minut później kapitan polskiej reprezentacji miał kolejną wyśmienitą okazję, ale tym razem rywali uratował słupek. W myśl zasady do trzech razy sztuka, Lewandowski kolejną sytuację już wykorzystał.

 

Piłka trafiła w pole karne do stojącego tyłem do bramki Kamila Jóźwiaka. Ten próbował się odwrócić, ale za daleko wypuścił sobie piłkę. Pierwszy dopadł do niej Lewandowski i nie dał szans Sehicovi. Dla najlepszego strzelca w historii polskiej reprezentacji był to dopiero pierwszy gol zdobyty na Stadionie Wrocław.

 

Zespół Jerzego Brzęczka nadal atakował i jeszcze przed przerwą zdołał podwyższyć prowadzenie. Po koronkowej akcji i świetnym zagraniu Lewandowskiego do Linettego, ten mierzonym strzałem głową trafił do siatki.

 

ZOBACZ: Koronawirus w polskiej reprezentacji. Zakażony jeden z piłkarzy

 

Bośniacy od momentu czerwonej kartki praktycznie ani razu nie zagrozili bramce Szczęsnego. Stracili za to Miralema Pjanica, który z powodu kontuzji musiał zejść z boiska i zastąpił go Dennis Hadzikadunic.

 

Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił – Polacy mieli przewagę, atakowali a rywale bronili się i szukali szans w kontratakach i stałych fragmentach gry.

 

Sześć minut po wznowieniu gry było już 3:0. Tym razem świetnym podaniem popisał się bardzo aktywny Mateusz Klich, a do bramki po raz drugi w środę trafił Lewandowski.

 

Po tym jak Krzysztof Piątek zastąpił Klicha, a wcześniej za Lewandowskiego wszedł Arkadiusz Milik, Polska przeszła na ustawienie z dwoma napastnikami, ale nie przełożyło się to na większą liczbę sytuacji bramkowych. Polacy nadal przeważali, ale brakowało ostatniego dokładnego podania. Spadło też tempo akcji i rywale mieli ułatwione zadanie w rozbijaniu ataków gospodarzy.

 

Najlepszą okazję na podwyższenie prowadzenia miał Piątek. W zamieszaniu w polu karnym polski napastnik uderzył z kilku metrów, ale jeden z rywali podbił piłkę i ta przeleciała nad poprzeczką. Piątek tylko złożył ręce i z niedowierzaniem pokręcił głową.

 

Goście w drugiej połowie tylko raz poważniej zagrozili bramce Szczęsnego. Prawą stroną przedarł się Branimir Cipetic i dośrodkował w pole karne, ale wyszedł mu strzał, po którym piłka omal nie wpadła pod poprzeczkę.

 

Po ostatnim gwizdku we Wrocławiu dotarła dobra wiadomość z Bergamo, gdzie Włosi zremisowali z Holandią 1:1, a to oznaczało, że Polska została liderem grupy.

prz/ PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie