Nord Stream 2 a sprawa Nawalnego. "Zaapelowałem o wstrzymanie budowy"

Świat
Nord Stream 2 a sprawa Nawalnego. "Zaapelowałem o wstrzymanie budowy"
PAP/EPA/OLIVIER HOSLET / POOL
Premier Mateusz Morawiecki w Brukseli

- Zaapelowałem, zwłaszcza w kontekście sprawy Aleksieja Nawalnego, o wstrzymanie budowy Nord Stream 2 - powiedział premier Mateusz Morawiecki po szczycie Unii Europejskiej.

- Nord Stream 2 to element polityki, geopolityki, prowadzony z konsekwencją przez Federację Rosyjską. Rosja prowadzi swoją agresywną politykę na najróżniejsze sposoby, od agresji militarnej - z czym mieliśmy do czynienia w przypadku Gruzji, Ukrainy - poprzez trucie obywateli, sankcje ze swojej strony, embargo gospodarcze, wojny handlowe i tym samym o wiele silniejszy organizm gospodarczy jakim jest UE powinien potrafić odpowiedzieć na tak agresywną politykę - oświadczył Morawiecki. 

 

 

ZOBACZ: Premier: otrucie Nawalnego i Nord Stream 2 to nie są dwa rozłączne tematy

 

"Sprawa Białorusi to również sprawa UE"

 

- Rada Europejska zadaniowała Komisję Europejską, aby rozwijać i ubrać w konkretne projekty plan gospodarczy dla Białorusi; sprawa Białorusi to również sprawa UE - mówił także na konferencji Morawiecki.

 

- Polska polityka wobec Białorusi stała się po tej RE europejską polityką, stała się polityką UE - dodał.

 

ZOBACZ: Rosyjski wywiad: USA szkolą w Polsce ekstremistów, by wysłać ich na Białoruś

 

Przypomniał, że po wezwaniu przez niego do zorganizowania nadzwyczajnego szczytu UE ws. Białorusi pojawiły się głosy sceptyczne.

 

- Teraz po tych dwóch dniach posiedzenia RE można powiedzieć z pełnym przekonaniem - sprawa Białorusi to jest również sprawa UE - dodał.

 

"Plan został przyjęty"

 

Szef polskiego rządu przypomniał o "Planie gospodarczym dla demokratycznej Białorusi", który przedstawił we wrześniu w Wilnie, następnie szefowej KE Ursuli von der Leyen oraz w czwartek unijnym liderom.

 

- Po długiej debacie, która toczyła się do późnych godzin nocnych, ten plan został również przyjęty przez RE i RE zadaniowała Komisję Europejską z tego punktu widzenia, aby ten plan rozwijać i ubrać w konkretne projekty, programy - powiedział Morawiecki.

 

 

ZOBACZ: Morawiecki: Białorusini mają prawo do wolności

 

Przypomniał, że w planie znajdują się kwestie dotyczące wsparcia małych i średnich przedsiębiorstw, ruch bezwizowy i fundusz stabilizacyjny.

 

- Ważne, żeby dostrzec, że odblokowaliśmy proces nakładania sankcji na te osoby, które są winne przemocy i fałszerstw na Białorusi, ok. 40 osób będzie objętych sankcjami i to jest również zgodne z naszym celem - podkreślił szef polskiego rządu.

 

"Dyskusja nad sankcjami miała burzliwy przebieg"

 

- Największą wartością jest to, że konkluzja w sprawie sankcji została przyjęta przez wszystkie kraje członkowskie Unii Europejskiej; dyskusja nad sankcjami miała bardzo burzliwy przebieg - powiedział Morawiecki.

 

W piątek UE formalnie przyjęła sankcje wobec przedstawicieli władz Białorusi za fałszowanie wyborów i represje wobec protestujących. Sankcje zostały przyjęte w procedurze pisemnej po tym, gdy w czwartek późnym wieczorem na szczycie UE porozumieli się w tej sprawie unijni liderzy. Zakładają one zakaz wjazdu do UE i zamrożenie aktywów.

 

ZOBACZ: Są unijne sankcje wobec Białorusi. Reżim odpowiada

 

Restrykcje dotyczą 40 przedstawicieli białoruskich władz. Lista osób nimi objętych ma być znana, gdy decyzja zostanie opublikowana w Dzienniku Urzędowym UE. Na liście sankcyjnej nie ma Alaksandra Łukaszenki.

 

Morawiecki podkreślił, że "największą wartością jest to, że konkluzja w sprawie sankcji została przyjęta przez wszystkie kraje członkowskie Unii Europejskiej". - Były kraje, które przeciwstawiały się takiemu podejściu, dlatego zawsze finalny efekt jest pewną wypadkową dyskusji, która miała bardzo burzliwy przebieg i dlatego raczej patrzę na to przez pryzmat tego, co udało się osiągnąć - dodał.

 

Jak zaznaczył premier, sankcje mają obejmować osoby związane pośrednio lub bezpośrednio z przemocą na Białorusi - funkcjonariuszy OMON, funkcjonariuszy aparatu sprawiedliwości.

 

Białoruś odpowiada

 

Białoruskie MSZ zażądało od ambasad Polski i Litwy ograniczenia liczby dyplomatów pracujących na Białorusi - powiedział w piątek rzecznik prasowy Anatol Hłaz, na którego powołuje się portal TUT.by.

 

Jak wyjaśnił rzecznik, w polskiej ambasadzie powinno pozostać 18 dyplomatów zamiast 50, a w litewskiej - 14 zamiast 25.

 

Hłaz dodał, że ambasadorowie Białorusi w Warszawie i Wilnie zostaną wezwani do Mińska na 5 października na konsultacje.

 

"Pomagamy naszym przyjaciołom bałtyckim"

 

Podczas konferencji prasowej szef polskiego rządu mówił też o piątkowym spotkaniu w gronie Państw Bałtyckich, aby przedyskutować kwestie połączenia i synchronizacji systemów elektroenergetycznych w tej części Europy.

 

 

Jak wskazał Litwa, Łotwa i Estonia cały czas nie należą do wspólnego systemu elektroenergetycznego, "tego samego do którego należy Polska i wszystkie kraje na zachód od nas".

 

ZOBACZ: Litwa: nie poprzemy sankcji wobec Polski

 

- Pomagamy naszym przyjaciołom bałtyckim w tym wyzwaniu. A dzisiaj KE potwierdziła ogromny wkład, ponad 700 mln euro w realizację tego projektu, którego beneficjentem również będzie Polska - mówił premier.

 

- Dla nas ważne jest ażeby doskonale to rozumieć, iż zwłaszcza w naszej części świata, w naszym regionie energia to nie tylko rynek, sprawy gospodarcze, ale to również kwestia bezpieczeństwa. Dlatego zależało mi tak bardzo, aby ten projekt doprowadzić do końca. Dzisiaj ta nasza sprawczość, skuteczność została potwierdzona - dodał.

 

"Przyszła pozycja Europy będzie zdeterminowana przez wspólny rynek"

 

Morawiecki relacjonował, że podczas szczytu podjęto też temat wspólnego rynku, który - jak zauważył - jest najważniejszą częścią Unii Europejskiej. - Przyszła pozycja UE, przyszła pozycja Europy będzie zdeterminowana przez wspólny rynek, przez to jak ten wspólny rynek będzie funkcjonował. Wzajemna otwartość zwłaszcza na rynku usług i dla małych i średnich przedsiębiorstw jest nieodzownym warunkiem sprawnego funkcjonowania wspólnego rynku europejskiego, a więc i siły Europy, ekspansji Europy w przyszłości - ocenił premier.

 

- Z zadowoleniem przyjmuję tę dyskusję i wiarę w to, że wspólny rynek musi być rozwijany - dodał.

 

ZOBACZ: Łukaszenka zaprzysiężony. Oświadczenie Unii Europejskiej

 

Jak wskazywał, Polska bardzo mocno optuje za pełną swobodą usług i przeciwstawia się działaniom protekcjonistycznym, bo to prowadzi do zmniejszenia konkurencyjności UE. - Takich działań jest wiele: to pakiet mobilności, to dyrektywa o delegowaniu pracowników czy próba uspójnienia systemów społecznych - powiedział premier.

 

"Polska sprzeciwia się niesłabnącej fali protekcjonizmu"

 

Według niego, w ten sposób prowadzi się do zmniejszenia konkurencyjności UE "w interesie najbogatszych krajów". - Tylko i wyłącznie krótkotrwałym zresztą interesie najbogatszych krajów, bo już po paru latach ten brak konkurencyjności przełoży się również na spadek zdolności eksportowych wszystkich państw UE - dodał Morawiecki.

 

Szef rządu zaznaczył, że nasz kraj sprzeciwia się "niesłabnącej fali protekcjonizmu". - Proponujemy, by rzeczywiście w końcu doszło do przyjęcia paszportu usługowego. Mówiłem o małych i średnich firmach - dla nich to jest ważne. Mała firma budowlana czy informatyczna czy jakakolwiek, która chce świadczyć swoje usługi gdzieś w innych krajach UE, musi mieć pewność, że nagle ten regulator francuski, holenderski czy inny nie nałoży na nią dodatkowych obowiązków - powiedział.

 

- Paszport usługowy ma temu służyć, o nim mówimy, jego się domagamy - dodał Morawiecki. Jednocześnie ocenił, że "na razie cały czas jednak te protekcjonistyczne zapędy biorą górę". - Polska jest w awangardzie walki o prawdziwy wolny rynek, wszyscy to tu na pewno dostrzegają - zaznaczył.

 

Środki unijne a praworządność

 

Morawiecki potwierdził w piątek, że podczas dyskusji na szczycie UE na krótko pojawił się temat uzależnienia dostępu do środków unijnych od przestrzegania praworządności. Według niego dłuższa dyskusja na ten temat nie była intencją szefa Rady Europejskiej Charles'a Michela.

 

Według informacji PAP dyskusję, której nie było w porządku obrad, zainicjowało przyjęcie w środę przez państwa członkowskie stanowiska do negocjacji z Parlamentem Europejskim w sprawie rozporządzenia, które mówi m.in. o ochronie unijnego budżetu przed ryzykami związanymi z naruszeniami praworządności. W dyskusji - jak podały nieoficjalnie źródła unijne - starły się Polska i Węgry z krajami północnej Europy.

 

ZOBACZ: Raport Komisji Europejskiej o Polsce. Zastrzeżenia do reformy sądownictwa, mediów i CBA

 

- Pod koniec dyskusji ten temat został wywołany przez dwa bądź trzy państwa zachodnie, w związku z tym ja zabrałem głos i premier Węgier (Viktor Orban) także zabrał głos, przy czym nie było intencją przewodniczącego Rady Europejskiej, żeby na ten temat dyskutować dłużej, więc dyskusja została zamknięta. Można powiedzieć, że właściwie było to zarysowanie swoich priorytetów, swoich stanowisk - wyjaśnił Morawiecki.

 

Wiele kolejnych spotkań

 

Premier został też zapytany o swe spotkanie w węższym gronie: premierów państw Grupy Wyszehradzkiej oraz południa Europy - Włoch, Hiszpanii, Portugalii i Grecji. - Rozmawialiśmy o warunkach, które powinny zaistnieć, żeby jak najszybciej wdrożyć fundusz odbudowy, wieloletnie ramy finansowe, ponieważ zwłaszcza krajom południowym (...) zależy na tym, żeby doprowadzić do jakiegoś kompromisu, ale zwłaszcza krajom południowym ze względu na najgorszą sytuację gospodarczą w Europie zależy na zamknięciu tych tematów - relacjonował szef polskiego rządu.

 

Morawiecki dodał, że przedstawił też punkt widzenia Polski w tej sprawie. Poinformował również, że w najbliższym czasie będzie wiele kolejnych spotkań dotyczących funduszu i wieloletnich ram finansowanych UE. - Jestem przekonany, że nasi koledzy z południa Europy po tym spotkaniu mają pełną świadomość tego jak w najbliższych miesiącach będzie przebiegała dyskusja w tym zakresie - zaznaczył Morawiecki.

zdr/ac/ PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie