Banki dokładnie lustrują klientów. Kredyty coraz mniej dostępne

Biznes
Banki dokładnie lustrują klientów. Kredyty coraz mniej dostępne
pixabay
Banki nie podzielają jednak optymizmu wielu Polaków, którzy po zniesieniu lockdownu uwierzyli, że to co najgorsze mają już za sobą.

Im Polacy chętniej zgłaszają się po kredyty, tym banki są bardziej ostrożne. Niewykluczone, że już wkrótce zdecydują się na credit crunch - odetną wielu klientów indywidualnych i wiele firm od pieniędzy z powodu wysokiego ryzyka kredytowego.

Na polskim rynku bankowym pandemia i decyzje RPP o obniżaniu stóp procentowych spowodowały wielkie zmiany. Zysk netto polskiego sektora bankowego w pierwszych pięciu miesiącach 2020 roku to tylko 3,38 miliarda złotych, co oznacza jego spadek o 42,2  proc. Banki bronią się podnosząc opłaty za swoje usługi. Jak wyliczył GUS, w czerwcu były one o ponad 39 proc. wyższe niż rok temu.

 

Długie „wakacje kredytowe”

 

Klienci, choć obarczeni podwyższonymi opłatami, składają w ostatnich tygodniach wiele wniosków kredytowych zachęceni niskim oprocentowaniem. Z danych Biura Informacji Kredytowej wynika, że w pierwszej połowie lipca 2020 roku wniosków było więcej niż rok wcześniej.

 

ZOBACZ: Coraz więcej chętnych na kredyt. Jednak nie każdy go dostanie

 

Banki nie podzielają jednak optymizmu wielu Polaków, którzy po zniesieniu lockdownu uwierzyli, że to co najgorsze - z ekonomicznego punktu widzenia - mają już za sobą i teraz chcą się zadłużać, głównie po to, by kupować dobra trwałego użytku. Drugą stroną kredytowego medalu jest bowiem rosnąca suma nie spłacanych kredytów.

 

Związek Banków Polskich podsumował liczbę udzielonych w okresie pandemii „wakacji kredytowych”. Do tej pory o odroczenie rat pożyczek zawnioskował milion klientów indywidualnych i 110 tysięcy firm.  W sumie różnego rodzaju kredyty spłaca w Polsce 15 milionów osób, co oznacza, że „wakacje” stały się udziałem 6,6 proc. klientów. 

 

ZOBACZ: Ceny szaleją. "Rozbój w biały dzień". Drogie wakacje nad polskim morzem

 

W niektórych bankach czas korzystania z ulg w spłacie kredytów klienci już wkrótce będą mogli wydłużyć do 6 miesięcy. Bankowcy obawiają się jednak, że w wielu wypadkach „wakacje kredytowe” są wstępem do całkowitego zaprzestania spłat.

 

Tor przeszkód dla klienta

 

Bankowy Fundusz Gwarancyjny szacuje, że branża finansowa musi liczyć się z utratą kilkudziesięciu miliardów złotych, bo taka jest suma kredytów zagrożonych. Wątpliwa jest spłata pożyczek konsumpcyjnych o wartości 19,2 miliarda złotych i mieszkaniowych opiewających na 10,5 miliarda złotych. Największy problem banki mają z kredytami udzielonymi przedsiębiorstwom. W ich wypadku suma zaległości to 31 miliardów złotych.

 

ZOBACZ: Półbezrobotni - dotknięci przez kryzys, nieujęci w statystykach

 

Reakcją na wzrost wartości nie spłacanych pożyczek jest podnoszenie marż nowo udzielanych kredytów. W ten sposób wyższe ryzyko jest wliczane w cenę pożyczanych pieniędzy. Poza tym klientom stawiane są dodatkowe warunki, wśród nich m.in. wymóg 30 procent wkładu własnego w kredyt hipoteczny.

 

Minimalizowanie ryzyka

 

Komitet Stabilności Finansowej (KSF) ostrzega, że banki mogą wkrótce zastosować credit crunch - przykręcić kurek z pieniędzmi z powodu zbyt dużego ryzyka udzielania kredytów. KSF to swego rodzaju zespół wczesnego ostrzegania. W jego skład wchodzą: szef Komisji Nadzoru Finansowego, członek zarządu NBP, szef Bankowego Funduszu Gwarancyjnego i wiceminister finansów.

 

ZOBACZ: Sprawa prowizji od wcześniejszej spłaty kredytu. Interwencja Prokuratora Generalnego

 

Bankowcy znają prognozę NBP, że PKB w Polsce może spaść w tym roku nawet o 7 proc., jeśli jesienią nadejdzie druga fala koronawirusa. Bezrobocie wrosłoby wówczas do co najmniej 10 proc. (dziś jest 6-procentowe).

 

Z ankiet wynika, że aż 55 proc. polskich pracodawców szacuje, że w przewidywalnej przyszłości nie wróci do stanu zatrudnienia sprzed pandemii. W tej sytuacji bankowcy zakładają, że liczba ludzi bez pracy będzie zwiększać się, a nie maleć.  Rosnąca grupa klientów bez pieniędzy na spłatę zobowiązań zmuszałaby banki do powiększania rezerw na niespłacane kredyty.

 

Nie jest tajemnicą, że obawa przed długotrwałym kryzysem sprawiła, że banki stworzyły czarną listę branż, które w zasadzie nie mają szans na pieniądze. Są to: organizatorzy eventów i szkoleń, turystyka, hotele, pensjonaty oraz usługi gastronomiczne. Problemy może mieć także handel, z wyjątkiem sprzedaży wysyłkowej i sklepów z artykułami spożywczymi.

Jacek Brzeski

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze