Lokaty bankowe kompletnie nieopłacalne. Klienci uciekają z pieniędzmi

Biznes
Lokaty bankowe kompletnie nieopłacalne. Klienci uciekają z pieniędzmi
needpix.com
Lokaty bankowe kompletnie nieopłacalne. Klienci uciekają z pieniędzmi

Od początku roku Polacy z lokat terminowych wycofali aż 30 miliardów złotych - w samym tylko maju 10,6 miliarda. Banki nie są tym zmartwione. PKO BP nie zawiera nowych umów lokat z firmami. Prawdopodobnie chodzi o to, by zniechęcać przedsiębiorców do trzymania gotówki, zachęcać ich do inwestowania i zapobiegać "chomikowaniu" pieniędzy z pomocy rządowej.

Dobra koniunktura z ostatnich lat sprawiła, że Polakom przybywało pieniędzy w szybkim tempie. Jednak połączenie niskich stóp procentowych, rosnącej inflacji i konsekwencji epidemii koronawirusa powoduje, że najbardziej dotąd popularne lokaty bankowe mocno tracą na znaczeniu.

 

Gwałtowny spadek oprocentowania

 

W najlepszym momencie, pod koniec 2016 roku, wartość środków osób fizycznych na lokatach terminowych w bankach wynosiła niemal 310 mld zł. W maju tego roku były to już niespełna 263 mld zł., czyli o 47 mld zł mniej. Mamy więc do czynienia ze stałą tendencją spadkową, wynikającą ze zmian oferowanych przez banki warunków.

 

Na przełomie lat 2016-17 średnie oprocentowanie lokat sięgało 1,6 proc., po czym systematycznie szło w dół do 1,2 proc. w maju 2020 roku. Spadek oprocentowania nowo otwieranych lokat zdecydowanie przyspieszył w ostatnich miesiącach, wskutek serii obniżek stóp procentowych zarządzonych przez Radę Polityki Pieniężnej. Efekt jest taki, że główną stopę (referencyjną) mamy teraz na poziomie zaledwie 0,1 proc.

 

W marcu średnie oprocentowanie nowych umów o lokaty wynosiło 1,2 proc., a w maju już tylko 0,6 proc. W przypadku najbardziej popularnych lokat na okres do jednego roku średnie oprocentowanie obniżyło się z 1,2 do 0,4 proc.

 

ZOBACZ: Więcej chętnych na kredyty mieszkaniowe. To oznaka ożywienia

 

Polubiliśmy gotówkę

 

Należy przy tym podkreślić, że mowa tu o oprocentowaniu przeciętnym, co oznacza że w części banków, głównie tych największych, jest ono zdecydowanie niższe. Często klienci spotykają się z oprocentowaniem wynoszącym tylko 0,1 proc. Jeśli uwzględnić 19-procentowy podatek od zysków kapitałowych oraz inflację na poziomie 3,3 proc, to mamy do czynienia realną utratę wartości oszczędności powierzanych bankom.

Nic więc dziwnego, że w maju z lokat terminowych klienci wycofali 10,6 mld zł, a od początku roku aż 30 mld zł. W tym samym czasie na z reguły nieoprocentowanych rachunkach bieżących przybyło w maju ponad 13 mld zł, a od początku roku niemal 70 mld zł. Jednocześnie Polacy wypłacili do końca kwietnia z banków i bankomatów ponad 50 mld zł. Te dane pokazują, że w tej chwili zdecydowanie preferowana jest gotówka, a posiadacze oszczędności  rozglądają się za jakimiś innymi możliwościami zainwestowania pieniędzy.

 

ZOBACZ: Małe jest piękne. Szczególnie w gospodarce

 

Sztuka inwestowania

 

Znalezienie okazji inwestycyjnych nie jest jednak łatwe. Epidemiczne ograniczenia i obawy spowodowały spadek aktywności na rynku nieruchomości, choć tu jeszcze trudno o wiarygodną ocenę sytuacji.

 

Obniżki stóp procentowych wpłynęły też negatywnie na zainteresowanie obligacjami skarbowymi. Jeszcze w kwietniu, tuż przed zmianą oprocentowania, zanotowano rekordowo wysokie, sięgające ponad 5,4 mld zł zakupy tych papierów przez nabywców detalicznych. Maj przyniósł spadek popytu do zaledwie 886 mln zł.

 

W ostatnich miesiącach przybyło około 50 tysięcy nowych rachunków w biurach maklerskich, a część z tych założonych już wcześniej, ale "uśpionych", została reaktywowana. Napływ oszczędności na giełdę, a więc w kierunku instrumentów bardziej ryzykownych, nie jest jednak zbyt duży. W każdym razie nie ma on wyraźnego odzwierciedlenia w postaci wzrostu obrotów na rynku akcji.

 

Na razie widać więc ścieranie się dwóch przeciwstawnych tendencji. Z jednej strony mamy zniechęcenie do zupełnie nieopłacalnych lokat bankowych i preferowanie gotówki, z drugiej zaś, znacznie słabszą, ale jednak dostrzegalną, tendencję do poszukiwania bardziej zyskownych możliwości inwestowania wolnego kapitału.

 

Wydaje się, że konsekwencje epidemii koronawirusa uświadomiły ryzyko, jakie może wiązać się z inwestowaniem w nieruchomości i ten segment straci na popularności. Z kolei dość zaskakujący, biorąc pod uwagę stan koniunktury, zwrot w kierunku giełdy, może okazać się tendencją bardziej trwałą.

 

ZOBACZ: Polska może wygrać na obecnym kryzysie. W jaki sposób?

 

Wielkie pieniądze przedsiębiorstw

 

W przypadku depozytów firm mamy ostatnio dynamiczny wzrost wartości środków na rachunkach bieżących. Wiosną, gdy działalność wielu przedsiębiorstw została poważnie zakłócona wskutek ograniczeń związanych z epidemią, pieniędzy na rachunkach zdecydowanie przybywało. W kwietniu  prawie 4,5 mld zł, a w maju aż 25 mld zł.

 

Tak duży majowy przyrost może wiązać się z działaniami podjętymi przez rząd w ramach tarcz antykryzysowych, ale także zmniejszonymi wydatkami firm, wskutek zamrożenia działalności. W porównaniu z majem 2019 roku firmy miały na rachunkach o 81 mld zł więcej gotówki (wzrost o ponad 40 proc.) .

 

W związku z malejącym oprocentowaniem, zmniejsza się też zainteresowanie firm bankowymi lokatami terminowymi. W porównaniu z majem zeszłego roku ich wartość obniżyła się o prawie 11 mld zł, czyli o 12 proc. Tylko w maju przedsiębiorstwa wycofały z lokat 1,4 mld zł. W kwietniu średnie oprocentowanie nowo zakładanych lokat dla firm spadło z 0,8 do 0,4 proc., a w maju obniżyło się do 0,3 proc.

 

ZOBACZ: W co inwestować i jak odkładać pieniądze? O magii procentu składanego

 

Niechciane lokaty firm

 

Sporo zamieszania narobiła niedawna decyzja PKO BP, czyli największego polskiego banku, o zawieszeniu zawierania nowych umów lokat z firmami. Kontrolowany przez Skarb Państwa bank tłumaczy swoje działania względami biznesowymi. Jednak część komentatorów doszukuje się także innych motywacji. Można się domyślać, że PKO BP zniechęcając przedsiębiorców do trzymania gotówki chce sprowokować ich do podejmowania inwestycji oraz zapobiec „chomikowaniu” pieniędzy z pomocy rządowej.

 

Za przykładem bankowego lidera mogą pójść wkrótce pozostałe instytucje finansowe. Trzeba jednak mieć świadomość, że obniżenie przez RPP podstawowej stopy procentowej do 0,1 proc. spowoduje podobne skutki, jakie widoczne są w innych krajach, które już wcześniej wprowadziły politykę zerowych lub nawet ujemnych stóp procentowych.

 

Tam także podmioty gospodarcze nie tylko nie otrzymują odsetek od lokat, ale muszą ponosić na rzecz banków opłaty za trzymanie gotówki na rachunkach. Co więcej, dotyczy to także bardziej zamożnych klientów indywidualnych. Bardzo możliwe, że i u nas mamy do czynienia z początkiem podobnych tendencji.

 

Tekst powstał we współpracy z portalem comparic.pl

Roman Przasnyski

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze