Tragiczny wypadek na A1. Kierowcy, który uciekł po zdarzeniu grozi 12 lat więzienia

Polska
Tragiczny wypadek na A1. Kierowcy, który uciekł po zdarzeniu grozi 12 lat więzienia
Polsat News
Rozbita po wypadku honda

Są zarzuty dla kierowcy podejrzanego o spowodowanie śmiertelnego wypadku na A1 w pobliżu Łodzi. Tuż po zdarzeniu 31-latek wraz z 35-letnim pasażerem audi uciekli z miejsca zdarzenia. Potem zgłosili się na policję. W wypadku zginął 50-letni łodzianin.

Obydwaj mężczyźni, którzy jechali audi w czwartek autostradą A1 w pobliżu południowych granic Łodzi i po wypadku uciekli, usłyszeli w sobotę zarzuty - przekazał Krzysztof Kopania.

 

Sprawca miał przyznać się do winy, powiedział rzecznik Kopania Polsat News. tłumaczył, że po wypadku wraz z pasażerem zaczęli szukać psa, który również podróżował autem. Następnie namówili kierowcę ciężarówki jadącego do Częstochowy, by ich podwiózł. Po kilku godzinach jazdy zdecydowali się zgłosić na jeden z komisariatów. 

 

Tłumacząc okoliczności wypadku stwierdził, że jechał ok. 140 km/h i nie zdążył zareagować, gdy jadący przed nim kierowca hondy zaczął gwałtownie hamować.

 

ZOBACZ: Uciekli z miejsca wypadku na A1. Jeden z nich był już karany

 

- W Prokuraturze Łódź-Widzew 31-latek prowadzący audi należące do jego ojca, usłyszał zarzut dotyczący spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym, połączony z ucieczką z miejsca zdarzenia. Grozi mu do 12 lat więzienia - mówił Kopania. Dodał, że 31-latek był wcześniej karany za jazdę samochodem po pijanemu i prowadzenie auta bez uprawnień.

 

W niedzielę sąd rozpatrzy wniosek prokuratury, która chce, aby kierowca audi został aresztowany na 3 miesiące.

 

Wideo: Relacja reportera Polsat News Adama Malika

  

Narkotyki w pojeździe

 

Drugiemu z mężczyzn, 35-letniemu pasażerowi audi postawiono zarzut posiadania narkotyków. "Było to nie mniej niż pół grama substancji narkotycznych" - przekazał prokurator.

 

Policja w czwartek od rana poszukiwała uczestników wypadku, do którego doszło ok. godz. 5.30 na autostradzie A1 w okolicach Wiśniowej Góry między węzłami Łódź Górna i Łódź Wschód.

 

ZOBACZ: Nie udzielili pomocy po śmiertelnym wypadku na A1. Sprawcy w rękach policji

 

Poszukiwani mężczyźni podróżowali audi Q7, które uderzyło w tył jadącej prawym pasem hondy. Siła zderzenia była bardzo duża. W jej wyniku honda uderzyła w barierkę, a kierowca wypadł przez szybę. Na skutek rozległych obrażeń głowy 51-letni łodzianin zginął na miejscu. Kierowca i pasażer audi uciekli. W ich samochodzie i w jego pobliżu znaleziono torebki tzw. dilerki z białym proszkiem oraz puszki po piwie.

 

Sprawcy zgłosili się sami

 

- W czwartek po godz. 19 do jednego z komisariatów w okolicach Częstochowy zgłosili się dwaj mężczyźni w wieku 31 i 35 lat, którzy poinformowali, że to oni jechali audi. Jeden z nich jest synem właściciela samochodu - przekazał prokurator Kopania.

 

Dodał, że zatrzymani poddani zostali badaniom na zawartość alkoholu. Okazało się, że byli trzeźwi, ale - jak zaznaczył prokurator - należy mieć na względzie, że przeprowadzenie takich badań możliwe było dopiero kilkanaście godzin po wypadku. Pobrano od nich próbki krwi do przeprowadzenia badań pod kątem obecności narkotyków. Wyniki mają być znane na początku przyszłego tygodnia.

 

Czynności nadal trwają

 

Mężczyźni zostali zatrzymani i przetransportowani do Łodzi. Na ich ciele stwierdzone zostały obrażenia. Ich wstępna ocena nie daje podstaw do wyciągania wniosków, by zagrażały one ich życiu. Jeden z zatrzymanych oświadczył, że źle się czuje, dlatego też poddany został szczegółowym badaniom lekarskim" – wyjaśnił rzecznik.

 

ZOBACZ: Śmiertelny wypadek na autostradzie A1. Sprawcy uciekli

 

Szczegółowym badaniom poddany zostanie również biały proszek zabezpieczony w tzw. dilerkach znalezionych w audi i w pobliżu auta.

laf/ml/ PAP, Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze