Niemcy skończą z umowami śmieciowymi w rzeźniach. Zmiany wymusiła epidemia

Świat
Niemcy skończą z umowami śmieciowymi w rzeźniach. Zmiany wymusiła epidemia
Zdjęcie ilustracyjne, fot. Wikimedia.org/Jorge Royan

Niemiecki minister pracy Hubertus Heil zapowiedział projekt ustawy ws. zakazu umów o dzieło w przemyśle mięsnym. Do zmian przychyla się również Unia Europejska - informuje "Deutsche Welle". To pokłosie walki z koronawirusem w niemieckich rzeźniach. W tamtejszych placówkach pracuje wiele zagranicznych robotników, w tym m.in. z Polski.

- Prawnie trudne, ale wykonalne - takimi słowami w rozmowie z gazetą "Welt am Sonntag" minister Hubertus Heil (SPD) ocenił szansę na przedstawienie zmian ws. warunków pracy robotników w zakładach mięsnych jeszcze w lipcu. Ich główny cel? To wprowadzenie zakazu zawierania umów o dzieło oraz pracy tymczasowej. Heil zaznaczył, że gdyby ta kwestia była zależna wyłącznie od niego, modyfikacja mogłaby nastąpić w tym roku.

 

Już 1 lipca rozpocznie się niemiecka prezydencja w Radzie UE. I to właśnie podczas niej federalny minister pracy ma zamiar poruszyć temat związany z tragicznymi warunkami pracy robotników rzeźni w Niemczech.

 

Hubertus Heil zwrócił uwagę na to, jak wspomniana kwestia wpływa w negatywny sposób na politykę zagraniczną kraju oraz na to, jakie Niemcy ponoszą przez to konsekwencje. Jak przyznał, w Europie trwa "poważna debata, na temat tego, jak źle traktujemy rumuńskich obywateli". - Musimy to pilnie zmienić - podkreślił polityk. Poza obywatelami Rumunii, sporą część pracowników tej branży w Niemczech tworzą także Bułgarzy oraz Polacy.

 

ZOBACZ: 47 pracowników zakładu mięsnego zakażonych koronawirusem

 

Problem nie dotyczy tylko Niemiec

 

Komisarz UE ds. socjalnych Nicolas Schmit, w rozmowie z dziennikarzami grupy medialnej Funke, przypomniał, że przed laty inne państwa członkowskie Unii Europejskiej skarżyły się już na niemiecki przemysł mięsny - powodem miała być nieuczciwa konkurencja.

 

Problem nie dotyczy jednak wyłącznie samych Niemiec. Badania, które zostały przeprowadzonych przez Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC), ujawniły, że wzrost zachorowań w zakładach mięsnych odnotowano w ostatnim czasie także w innych państwach w Europie - m.in. w Hiszpanii.

 

Nicolas Schmit zapowiedział wytyczne, które mają położyć kres omijaniu unijnych standardów socjalnych w całej UE.

 

Komisarz ds. socjalnych twierdzi, że nadszedł czas działań i nie można latami "dyskutować o literze prawa". A jeśli nowe wytyczne nie wpłyną na postępowanie przedsiębiorstw, należy sięgnąć po inne środki. Jakie? Jak stwierdził Schmit, trzeba będzie sprawdzić, czy z tym problemem najlepszym rozwiązaniem nie okażą się dyrektywy.

 

Kto zawinił?

 

Z kolei Karl-Josef Laumann (CDU), minister pracy Nadrenii Północnej-Westfalii, winą za obecną sytuację w branży obarcza "mięsne lobby". Jego zdaniem to właśnie przez tę grupę wszystkie inicjatywy ws. zakazu umów o dzieło przepadły bez rezultatów.

 

Przez lata sytuacja pracowników z Europy Wschodniej w Niemczech nie ulegała polepszeniu. Do rozwikłania problemu nie przyłożyła się zbyt mocno też sama CDU, do której należy Laumann. Złe warunki robotników w zakładach mięsnych nie obchodziły również opinię społeczną w Niemczech. Zmieniła to jednak pandemia COVID-19. Za jej sprawą media coraz częściej w swoich publikacjach zaczęły zwracać uwagę na wręcz tragiczną sytuację pracowników rzeźni.

 

Minister pracy Nadrenii Północnej-Westfalii wierzy jednak w to, że po przerwie wakacyjnej Bundestag upora się wreszcie z tym niechlubnym problemem i zakaże umów o dzieło dla tej branży.

 

Badają odpowiedzialność koncernu

 

Premier Nadrenii Północnej-Westfalii Armin Laschet poinformował, że władze badają odpowiedzialność koncernu Toennies za masowe zarażenia koronawirusem w tymczasowo nieczynnej, a obecnie największej w Niemczech rzeźni. Jak wyjaśnił, w opublikowanej w piątek w niemieckich dziennikach wypowiedzi dla serwisu prasowego RND, można będzie dzięki temu znaleźć podstawy dla ewentualnego pozwu odszkodowawczego.

 

- Obecnie bardzo dokładnie sprawdza się, czy i jakie przepisy przedsiębiorstwo naruszyło oraz to, za co może być ono pociągnięte do odpowiedzialności - powiedział RND (RedaktionsNetzwerk Deutschland - Sieć Redakcyjna Niemcy) chadecki polityk. Wchodzący w skład koncernu prasowego Madsack serwis RND dostarcza wiadomości dla jego 15 regionalnych dzienników we wschodniej i zachodniej części Niemiec.

 

Laschet podkreślił, że jego zdaniem Toennies taką odpowiedzialność ponosi.

 

Koronawirusa wykryto u ponad 1,5 tys. osób

 

Według władz powiatu Guetersloh,położonego na północnym zachodzie Nadrenii Północnej-Westfalii, koronawirusa wykryto u ponad 1,5 tys. spośród ponad 7 tys. objętych kwarantanną pracowników, należącej do koncernu Toennies największej niemieckiej rzeźni w tamtejszej miejscowości Rheda-Wiedenbrueck.

 

Podobnie jak cała niemiecka branża mięsna, zakłady te przeszły w znacznym stopniu na system zatrudniania pracowników firm zewnętrznych, którego główną podporą są mieszkający zwykle w zatłoczonych tanich kwa-terach obywatele państw wschodniej i południowo-wschodniej części Unii Europejskiej.

 

Połowę załogi zakładów w Rheda-Wiedenbrueck stanowią Rumuni, pracuje tam również 900 Polaków. Znaczna część pracowników rzeźni mieszka w sąsiednim powiecie Warendorf. W obu tych powiatach, liczących łącznie około 640 tys. mieszkańców, wprowadzono w środę ponownie niektóre restrykcje mające hamować pandemię.

 

Rząd zbyt późno zareagował?

 

W rozmowie z RND Laschet przeciwstawił się twierdzeniom, że jego współtworzony przez Unię Chrześcijańsko-Demokratyczną (CDU) i liberalną Partię Wolnych Demokratów (FDP) rząd zbyt późno zareagował na niezadowalające warunki pracy i zakwaterowania zatrudnionych u Toenniesa cudzoziemców.

 

- Warunki pracy w rzeźniach były od dawna znane. To (rządzący w Nadrenii Północnej-Westfalii do 2017 roku - red.) socjaldemokraci i Zieloni wprowadzili stanowiące obecnie problem umowy z firmami zewnętrznymi. Nasz krajowy minister Karl-Josef Laumann jest jedyną osobą, która rzeczywiście z zaangażowaniem stara się, by to zmienić - podkreślił Laschet. Jak jednocześnie dodał, dla uchwalenia odpowiednich prawnych zmian nie było niezbędnej większości, co "trzeba trzeźwo przyznać".

ms/zdr/ PAP, dw.com

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze