Zamiast sprzątać po katastrofie boeinga, "irańskie służby okradały ciała"

Świat
Zamiast sprzątać po katastrofie boeinga, "irańskie służby okradały ciała"
Mehr News Agency/CC BY 4.0
Rodziny ofiar oskarżają irańskie służby o "plądrowanie zwłok"

Obrączki, biżuteria, pieniądze, telefony komórkowe, paszporty. M.in. te przedmioty padły łupem przedstawicieli służb, które sprzątały teren katastrofy ukraińskiego boeinga zestrzelonego w styczniu przez irańskie wojsko - twierdzą rodziny ofiar. Część osób twierdzi również, że irańskie władze odmawiały współpracy po tragedii.

Boeing 737-800 linii Ukraine International Airlines, odbywający rejs z Teheranu do Kijowa, został zestrzelony przez irańską obronę przeciwlotniczą 8 stycznia w okolicach irańskiej stolicy. Zginęło 176 osób, w tym 82 Irańczyków, 57 Kanadyjczyków, 11 Ukraińców (dwoje pasażerów i dziewięcioro członków załogi), a także obywatele Szwecji, Afganistanu i Wielkiej Brytanii.

 

"Splądrowane ciała niewinnych osób"

 

Władze Iranu przyznały 11 stycznia, że jego siły zbrojne zestrzeliły ukraiński samolot w rezultacie błędu ludzkiego. Wcześniej Teheran zaprzeczał, jakoby ponosił odpowiedzialność za tragedię.

 

ZOBACZ: Kanada naciska na Iran, by przekazał Francji czarne skrzynki zestrzelonego boeinga

 

W środę odbyła się wirtualna konferencja prasowa z udziałem rodzin ofiar katastrofy lotu PS752. Podczas niej pojawiły się oskarżenia wobec irańskich służb o okradanie zwłok.

 

- Ciała niewinnych ludzi zostały splądrowane. Obchodzono się z nimi w niewłaściwy sposób, naruszając ich godność - mówił Hamed Esmaeilion, dentysta w kanadyjskim Richmond Hill, który stracił w katastrofie żonę i córkę. Mężczyzna stwierdził, że z miejsca katastrofy zabrano "większość komórek, pierścionków, pieniędzy, portfeli i paszportów".

 

Torba... bez zawartości

 

- Po tej tragedii w mediach pojawiały się nagrania, na których widać, że osoby pracujące na miejscu aktywnie przeszukują torby i bagaże zmarłych. Nie mamy pojęcia dlaczego to robili - przekazał Esmaeilion .

 

Mężczyzna zapewnił, że zna historie ofiar z pierwszej ręki. - Jedna z osób sprzątających miejsce katastrofy odnalazła torbę wypełnioną pieniędzmi, a następnie dotarła do bliskich ofiary, by ją zwrócić. Wtedy jednak zgody na przekazanie torby nie wyrazili przełożeni. Ostatecznie rodzina dostała bagaż, ale bez zawartości - mówił Esmaeilion.

 

Kanadyjski dziennik "National Post" podkreśla, że choć nie uzyskał potwierdzenia tej informacji w irańskiej placówce dyplomatycznej w USA, to najnowsze doniesienia potwierdzają relacje rodzin ze stycznia, tuż po katastrofie boeinga. Bliscy ofiar twierdzili wówczas również, że irańskie władze zachowują się wobec nich agresywnie, domagając się, by przeżywali żałobę "prywatnie", gdy w krajowych uroczystościach, brali udział wysoko podstawieni przedstawiciele władz.

 

"Potraktowali żonę i córkę jak swoją własność"

 

Esmaeilion powiedział, że jest jedną z niewielu osób, której udało się sprowadzić ciała swoich bliskich do Kanady. Udało się dopiero wtedy, gdy podpisał dokumenty poświadczające, że jego żona i córka były obywatelkami Iranu, a nie Kanady. W opinii mężczyzny, irańskie władze chcą w ten sposób "pozbyć się odpowiedzialności za śmierć obywateli innych państw".

 

ZOBACZ: Iran chce sam odczytać czarne skrzynki zestrzelonego samolotu

 

- Potraktowali moją żonę i córkę, jak swoją własność - dodał.

 

W lipcu minie sześć miesięcy od katastrofy. Mimo wcześniejszych zapewnień Iran nadal nie przekazał międzynarodowym śledczym czarnych skrzynek. Stowarzyszenie Rodzin Ofiar PS752 apeluje do kanadyjskiego rządu o wywarcie "znacznej presji na Teheran". Przedstawiciele stowarzyszenia spotkają się w kolejnym tygodniu z ministrem spraw zagranicznych François-Philippe Champagne.

bas/grz/ "National Post", polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!