Małe serce warte milion złotych. Jaś zbiera na operację ratującą życie

Polska
Małe serce warte milion złotych. Jaś zbiera na operację ratującą życie
Polsat News
Bój o pieniądze na operację ratującą życie Jasia

Milion złotych kosztuje operacja w Stanach Zjednoczonych, która może uratować życie Jasia. Chłopiec nie ma jeszcze roku. By zebrać pieniądze, rodzice mają mało czasu. Można im pomóc. Więcej w materiale Magdaleny Hykawy.

O tym, że serce Jasia nie pracuje normalnie, rodzice dowiedzieli się już w trzecim miesiącu ciąży, ale na diagnozę musieli czekać kolejne dwa. Okazało się, choroba Jasia to Przełożenie wielkich pni tętniczych.

 

W dużym uproszczeniu oznacza to, że aorta zamiast od lewej komory serca odchodziła od prawej, a pień tętnicy płucnej odwrotnie.

 

Choroba Jasia to Przełożenie wielkich pni tętniczychPolsat News
Choroba Jasia to Przełożenie wielkich pni tętniczych

- Odetchnęliśmy trochę, bo była to wada serca, która zaraz po urodzeniu dziecka nie wymagała operacji - wspomina Anna Siniarska, mama Jasia.

 

Jednak radość była przedwczesna, tuż po urodzeniu lekarze stwierdzili, że Jaś ma drugą, także niezwykle rzadką wadę wrodzoną - niedomykalność zastawki trójdzielnej.

 

ZOBACZ: 200 000 testów na koronawirusa podarowane Polakom przez Zygmunta Solorza i Grupę Polsat

 

- W tym przypadku należy się spodziewać, że za kilka, kilkanaście lat pojawi się niewydolność serca. Wtedy jego serduszko nie będzie mogło bić i jedynym wówczas ratunkiem będzie przeszczep serca - tłumaczy Anna Siniarska.

 

Lekarze w Polsce rozkładali ręce - nikt nie chciał chłopca operować.

 

- Przy zastawce trójdzielnej jest problem, trzeba jakoś ją naprawić, bo dziecko rośnie. Ta operacja nie ma dobrych wyników i tam wymagana jest bardzo wysublimowana plastyka zastawki trójdzielnej. To musi być bardzo doświadczony ośrodek - mówi Paweł Czub z

Kliniki Kardiochirurgii 1. Katedry I Kliniki Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

 

Rodzice szukali więc pomocy za granicą. Jaś miał siedem miesięcy, gdy operowali go lekarze w Holandii - na tętnicę płucną założyli specjalną opaskę. - Po to, żeby odpowiednio wytrenować lewą komorę, żeby w tym drugim etapie podjęła swoją funkcję, jako komora systemowa - opowiada mama Jasia.

 

Trzeba zebrać ogromną kwotę

 

Ale główną operację można zrobić tylko w Bostonie. Lekarze czekają na Jasia, ale cena za naprawienie jego serca jest astronomiczna.

 

- To był szok. Milion złotych to jest kwota porażająca, każdy chciałby być milionerem, a tu milion trzeba wydać na operację. Wzięliśmy się do układania planu, co trzeba zrobić, żeby uzyskać tę kwotę - mówi Krzysztof Siniarski, tata Jasia.

 

Wideo: Bój o pieniądze na operację ratującą życie Jasia

  

 

Pieniądze trzeba wpłacić do sierpnia. - Potrzebujemy w tej chwili 800 tysięcy złotych, bo 200 z tego miliona zostało już uzbieranych. I znowu apel do naszych kochanych widzów, żeby pomogli. Każda złotówka jest na wagę złota. Jesteśmy w stanie taką kwotę zebrać - mówi

Krystyna Aldridge-Holc, prezes Fundacji Polsat.

 

Jaś jest podopiecznym Fundacji Polsat, pieniądze można wpłacać na specjalne subkonto. Liczy się czas. 

 

- Jeżeli dojdzie do zmian nieodwracalnych, to operacja nie będzie miała sensu, bo nie będzie dobrych wyników. Wówczas ten młody człowiek, Jasio, zginie. To to nie jest śmierć najciekawsza, to jest śmierć przy małych wysiłkach, z dusznością - Paweł Czub z Kliniki Kardiochirurgii 1. Katedry I Kliniki Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

 

ml/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze