"28 czerwca mogą odbyć się wybory". Kosiniak-Kamysz stawia warunek rządzącym

Polska
"28 czerwca mogą odbyć się wybory". Kosiniak-Kamysz stawia warunek rządzącym
Polsat News
Lider PSL w programie "Gość Wydarzeń"

- 28 czerwca mogą być wybory, tylko musi być współpraca z samorządem. Dzisiaj nie widzę komisji wspólnej rządu i samorządu, nie widzę tej otwartości dla Polski samorządowej. Bez tego nie da się przeprowadzić wyborów - powiedział w programie "Gość Wydarzeń" Władysław Kosiniak-Kamysz, kandydat PSL na prezydenta.

Lider PSL zauważył, że między rządem a samorządem musi być dialog. - Tego brakuje od wielu lat - podkreślił. Kosiniak-Kamysz mówił, że istotne jest "poważne traktowanie samorządowców i nie wydawanie im rozkazów, tylko współpraca z nimi".

 

ZOBACZ: Trzaskowski goni Dudę. Sondaż prezydencki

 

- Obowiązkiem rządu jest przeprowadzenie wyborów i współpraca z samorządem, z tego obowiązku do tej pory się nie wywiązywał - powiedział polityk.

 

"To nie opozycja organizuje wybory"

 

Gość Doroty Gawryluk podkreślił, że PiS "wprowadził Polskę w stan chaosu i rozgardiaszu". - Trzeba z tego chaosu wyprowadzić, nie zrobi tego ani PiS ani PO, bo oni żywią się konfliktem i zawsze będą przeciwko sobie - mówił.

 

- Wciąż nie ma publikacji uchwały PKW, która została podjęta 10 maja i to zależy od premiera a nie od opozycji - mówił Kosiniak-Kamysz.

 

ZOBACZ: Posłowie KO prezentują "wieżę Sasina". 30 kilometrów pakietów wyborczych

 

- To nie opozycja organizuje wybory, tylko rządzący. Czemu wydali 70 mln na druk kart wyborczych, które do niczego się nie przydadzą? To jedna wielka hucpa i wiadomo, kto za tym stoi - podkreślił lider PSL.

 

WIDEO: Władysław Kosiniak-Kamysz w programie "Gość Wydarzeń"

 

"Musi być deklaracja ze strony wszystkich sił politycznych"

 

Kosiniak-Kamysz mówił w czwartek na konferencji prasowej w Sejmie, że po serii błędnych decyzji lub ich braku znaleźliśmy się w sytuacji nieopisanej w konstytucji, jeśli chodzi o wybory prezydenckie. Podkreślił, że Polacy muszą mieć pewność, że jak pójdą do wyborów, nikt później nie będzie kwestionował ich daty, ani nie będzie szukał argumentów, aby powtórzyć proces wyborczy.

 

Jako przedstawiciel Koalicji Polskiej i jako kandydat na prezydenta "niezależnie, jak będzie data ich ogłoszenia" szef PSL oświadczył, że wychodzi z "kompromisową propozycją, ze scenariuszem, który, jeżeli będzie szybko zrealizowany, daje szansę na rzetelne wybory". - Tylko musi być deklaracja ze strony wszystkich sił politycznych - zaznaczył Kosiniak-Kamysz.

 

Scenariusz proponowany przez niego składa się z pięciu punktów.

 

Pierwszy to publikacja uchwały PKW z 10 maja br. przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów. - Dzisiaj to nie opozycja wstrzymuje jakikolwiek proces (wyborczy), to brak publikacji tej uchwały wstrzymuje jakikolwiek kolejny etap - powiedział lider PSL. - To należy do premiera, tutaj nikt nie powstrzymuje premiera, nie trzyma go za rękę, żeby blokował tę publikację - podkreślił.

 

"Nie ma co zwlekać"

 

Drugi punkt to przyjęcie specustawy dotyczącej tegorocznych wyborów prezydenckich przez parlament. Kosiniak-Kamysz wyraził przekonanie, że prace w Senacie nad tą ustawą powinny zakończyć się w tym tygodniu. - Nie ma co zwlekać i nie ma co czekać do początku przyszłego tygodnia, choć to już jest pewnie niewielka różnica, ale to byłby ważny gest dobrej woli i do takiego namawiam marszałka Grodzkiego - powiedział lider PSL.

 

ZOBACZ: "Opozycja się ośmiesza". Gowin podał dwa możliwe terminy wyborów

 

Trzeci punkt planu Kosiniaka-Kamysza to zarządzenie terminu wyborów prezydenta RP przez marszałek Sejmu.

 

Czwartą sprawą jest - powiedział lider PSL - przeprowadzenie uczciwej kampanii wyborczej na równych zasadach dla wszystkich. - Uczciwa kampania to też współpraca z samorządem, słyszymy wątpliwości prezydentów największych miast co do możliwości przeprowadzenia wyborów, jak będzie zrzucanie odpowiedzialności, nakazywanie i rozkazywanie samorządowcom, to nie będzie możliwości przygotowania procesu wyborczego, powinna zebrać się Komisja Wspólna Rządu i Samorządu - mówił Kosiniak-Kamysz.

 

Ostatnim punktem jego planu jest przeprowadzenie wolnych, demokratycznych wyborów w terminie niekwestionowanym przez żadnego z kandydatów.

 

- Oczekuję jednoznacznej deklaracji od wszystkich sił politycznych (...), ale też od kandydatów (...), jeżeli ten scenariusz spełni się, będzie wyznaczona data wyborów (...) to oczekuję nie podpisywania, nie okrągłych stołów, tylko powiedzenia przed opinią publiczną jasno i wyraźnie: "nie będziemy kwestionować terminu wyborów" - powiedział Kosiniak-Kamysz.

 

"Koniec z tym straszeniem panie prezesie Kaczyński"

 

Dodał, że nie odwołuje się do prezydenta Andrzeja Dudy, bo "abdykował z opieki nad państwem polskim, nad obywatelami". - On abdykował z tej funkcji - powiedział Kosiniak-Kamysz. Zwrócił się też do prezes PiS Jarosława Kaczyńskiego.

 

- Koniec z tym straszeniem panie prezesie Kaczyński, proszę nie odwracać kota ogonem, to pan jest odpowiedzialny i pana rząd za publikację uchwały PKW bez której nie możemy zrobić ani kroku do przodu i taka jest prawda. A straszenie i takie przywoływanie do porządku, to niech pan przywoła do porządku swoich urzędników, którzy drukowali karty (do głosowania) za 70 mln zł i zmarnotrawili pieniądze - mówił do prezes PiS Kosiniak-Kamysz.

 

Po tym, gdy zarządzone na 10 maja wybory prezydenckie nie odbyły się, Państwowa Komisja Wyborcza stwierdziła w wydanej tego dnia uchwale, że "brak było możliwości głosowania na kandydatów" i dodała, że fakt ten jest równoważny w skutkach z przewidzianym w art. 293 Kodeksu wyborczego brakiem możliwości głosowania ze względu na brak kandydatów. W takim przypadku, jak stanowi Kodeks wyborczy, marszałek Sejmu ponownie zarządza wybory nie później niż w 14. dniu od dnia ogłoszenia uchwały Państwowej Komisji Wyborczej w Dzienniku Ustaw. Uchwała PKW nie została dotąd opublikowana. Zgodnie z ustawą o wydawaniu aktów normatywnych, Dziennik Ustaw i Monitor Polski wydaje Prezes Rady Ministrów przy pomocy Rządowego Centrum Legislacji.

 

12 maja Sejm uchwalił nową ustawę dotyczącą wyborów prezydenckich w 2020 r. Zakłada ona, że w wyborach tych głosowanie będzie odbywać się w lokalach wyborczych, ale będzie też możliwość głosowania korespondencyjnego. 13 maja ustawa trafiła do Senatu; w ubiegłym tygodniu pracę nad nią rozpoczęły sejmowe komisje, we wtorek zajmowały się nią ponownie, ale posiedzenie zostało przerwane do poniedziałku. Cały Senat ma zająć się ustawą na posiedzeniu, którego zwołanie zapowiedział marszałek Senatu na poniedziałek, wtorek i środę w przyszłym tygodniu.

 

ZOBACZ: Kaczyński: wybory będą przeprowadzone. Wykorzystamy wszystkie środki

 

Prezes PiS, lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro oraz szef Porozumienia Jarosław Gowin wystąpili w środę na wspólnej konferencji prasowej mówiąc, że wybory muszą się odbyć 28 czerwca. - Nasze stanowisko jest jednoznaczne, wspólne - wybory będą przeprowadzone. Jeżeli będą próby przeciwstawiania się temu, będziemy wykorzystywali wszystkie środki, jakie przynależą państwu, po to, żeby prawo zostało wykonane, żeby podstawowa instytucja demokracji czyli wybory, były w Polsce faktem - powiedział wówczas prezes PiS.

 

Poprzednie odcinki programu "Gość Wydarzeń" dostępne są tutaj.

msl/luq/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!