Przedsiębiorcy pełni lęku o przyszłość

Biznes
Przedsiębiorcy pełni lęku o przyszłość
Pixabay/Free-Photos
Z comiesięcznej ankiety wynika, że w maju ocena koniunktury w głównych działach gospodarki nadal była fatalna, choć nieco lepsza niż miesiąc wcześniej

W maju pesymizm polskich przedsiębiorców jest nieco mniejszy, niż miesiąc wcześniej. Jednak wielu ma obawy, czy przetrwa na rynku do czasu, gdy poprawi się koniunktura. Takie są wnioski z badań przeprowadzonych przez Główny Urząd Statystyczny.

Z comiesięcznej ankiety wynika, że w maju ocena koniunktury w głównych działach gospodarki nadal była fatalna, choć nieco lepsza niż miesiąc wcześniej, gdy wskaźniki osiągnęły poziom najniższy w historii badań. Przedsiębiorcy nieco mniej pesymistycznie, niż w kwietniu oceniali także perspektywy na przyszłość, wyrażając jednocześnie obawy, czy ich firmy przetrwają, jeśli ograniczenia działalności związane z epidemią koronawirusa będą utrzymywane.

 

Na minusach

 

W maju syntetyczny wskaźnik koniunktury dla polskiej gospodarki lekko pogłębił kwietniowe załamanie, spadając z 47,8 do 46,5 punktu. To pokazuje, że mimo stopniowego znoszenia ograniczeń związanych z epidemią, do odbudowy nastrojów przedsiębiorców droga jeszcze bardzo daleka.

 

Wskaźnik koniunktury wzrósł w maju w firmach zajmujących się przetwórstwem przemysłowym z minus 44,2 do minus 34,9 punktu, pozostając wciąż blisko rekordowo niskich wartości. Największy pesymizm panuje wśród producentów odzieży, zaś najmniej niekorzystnie koniunkturę oceniają przedsiębiorcy z branży farmaceutycznej.

 

ZOBACZ: "Deweloper taniej wykończy mieszkanie lub odda miejsce parkingowe za pół ceny"

 

W przypadku budownictwa wskaźnik koniunktury poprawił się z minus 47,1 do minus 38,8 punktu. Tu najbardziej pesymistycznie sytuację oceniają małe firmy, zatrudniające do 49 pracowników. Z minus 39,8 do minus 33,3 punktu wzrósł wskaźnik koniunktury w handlu hurtowym, zaś w przypadku handlu detalicznego zanotowano wzrost z minus 49,5 do minus 43,4 punktu. Transport i gospodarka magazynowa poszły w górę z minus 48,3 do minus 39,4 punktu.

 

Najbardziej poszkodowani

 

Sektorem charakteryzującym się największym pesymizmem nadal było zakwaterowanie i gastronomia, choć i w tym przypadku wskaźnik zwiększył się z minus 70 do minus 60,4 punktu. To branża, która najmocniej ucierpiała wskutek ograniczeń związanych z epidemią. Całkowite zamknięcie na kilka tygodni hoteli i lokali gastronomicznych odcięło przedsiębiorców od źródeł przychodów, przy jednoczesnej konieczności ponoszenia kosztów utrzymania obiektów i części personelu. Stopniowe znoszenie ograniczeń od początku maja w przypadku hoteli i od połowy maja w przypadku gastronomii powinno choć trochę poprawić sytuację, jednak co do prognoz przedsiębiorcy z tej branży należą do czołówki pesymistów.

 

Na wartość wskaźnika ogólnego koniunktury składają się ocena stanu bieżącego oraz perspektyw na przyszłość. W tym drugim aspekcie najgorsze wskazania formułują przedstawiciele branży budowlanej, handlu detalicznego, transportu oraz wspomnianych hotelarstwa i gastronomii. We wszystkich tych przypadkach majowe prognozy są jednak nieco mniej pesymistyczne niż  formułowane miesiąc wcześniej.

 

Zaniepokojeni finansiści

 

Co ciekawe, również bardzo duże obawy o przyszłość zgłaszają przedstawiciele finansów i ubezpieczeń, sektora, w którym do tej pory panował najmniejszy pesymizm. Pogorszenia przyszłej sytuacji spodziewają się także przedsiębiorcy działający w sektorze informacji i komunikacji, który również nie odczuł jeszcze poważniejszych konsekwencji epidemii. Te wyniki pokazują, że konsekwencje epidemii mogą mieć o wiele większy zasięg, jak i czas trwania, niż się spodziewano.

 

Bardzo interesujące, choć mało optymistyczne wnioski w tej kwestii płyną z badań uzupełniających, jakie GUS przeprowadził przy okazji standardowych, comiesięcznych ankiet. Dotyczyły one oceny skutków epidemii dla przedstawicieli poszczególnych branż oraz szans na przetrwanie poszczególnych rodzajów firm w przypadku przedłużania się okresu obowiązywania ograniczeń w działalności.

 

ZOBACZ: Uzależnieni od Chin. "Potrzebna regulacja i cła zaporowe"

 

Okazuje się, że aż niemal 51 proc. przedsiębiorców działających w hotelarstwie i gastronomii skutki pandemii określa jako zagrażające stabilności firmy. Takiego zagrożenia spodziewa się ponad 22 proc. przedstawicieli transportu i logistyki oraz 20 proc przedsiębiorców w handlu detalicznym.

 

Nieco mniej, bo od 15 do 17 proc. pesymistów mamy wśród ankietowanych reprezentujących budownictwo, przetwórstwo przemysłowe i handel hurtowy. We wszystkich przypadkach, poza handlem detalicznym, w maju oceny pogorszyły się  w porównaniu z kwietniem.

 

Szkoła przetrwania

 

Największą wrażliwość na konsekwencje przedłużenia ograniczeń epidemicznych charakteryzują się firmy z sektora hotelarsko-gastronomicznego. Jedynie nieco ponad 11 proc. respondentów deklaruje, że byłoby w stanie przetrwać dłużej niż pół roku, a prawie 15 proc. ocenia, że nie da rady funkcjonować dłużej niż miesiąc.

 

Dużo więcej, bo ponad 28 proc. przedsiębiorców deklaruje, że przetrwałoby pond pół roku w branży budowlanej, ale to nie jest wcale informacja nadmiernie optymistyczna, bowiem oznacza rychłe kłopoty dla pozostałych niemal trzech czwartych firm. Przez okres dłuższy niż 6 miesięcy dałoby radę przeżyć nieco ponad 33 proc. przedstawiciel handlu detalicznego i ponad 37 proc. hurtowników. W przetwórstwie przemysłowym dłużej niż pół roku przetrwałoby ponad 40 proc. przedsiębiorstw.

 

Zaskakująco wysoką odporność deklarują przedstawiciele transportu i gospodarki magazynowej - ponad pół roku przetrwałoby niemal 46 proc. firm. Można jednak domyślać się, że tak dobry wynik to bardziej zasługa firm zajmujących się magazynowaniem niż przewozami. W każdej z wymienionych branż sięgająca od 27 do 38 proc. liczba firm zdołałaby przetrwać 2-3 miesiące.

 

Mniejszy eksport

 

W warunkach, gdy firmy walczą o przetrwanie, trudno liczyć na rychłe ożywienie w inwestycjach, a to w połączeniu z fatalnymi nastrojami konsumentów i silnym spadkiem sprzedaży detalicznej oznacza, że dwa główne motory polskiej gospodarki będą przez kilka kwartałów pracowały na zwolnionych obrotach.

 

ZOBACZ: Kryzys dopiero się zaczyna. Zaciskanie pasa groźne dla gospodarki

 

Trudno też spodziewać się szybkiej odbudowy eksportu, w związku z głęboką recesją w strefie euro. W pierwszych trzech miesiącach roku gospodarka Niemiec skurczyła się o 1,9 proc., a kolejny kwartał przyniesie pogłębienie recesji.

 

Taką możliwość sygnalizuje kwietniowe załamanie wskaźnika nastrojów niemieckich przedsiębiorców, wyliczanego przez instytut Ifo. W maju jego wartość lekko poszła w górę, pozostając jednak wciąż blisko rekordowo niskiego poziomu. Ten rok dla polskiej gospodarki jest więc zdecydowanie stracony. Nadzieje można wiązać dopiero z ożywieniem koniunktury w 2021 roku.

 

 

Tekst powstał przy współpracy z portalem comparic.pl

Roman Przasnyski
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie