Sędziowie wybrali pięciu kandydatów na I Prezesa Sądu Najwyższego

Polska
Sędziowie wybrali pięciu kandydatów na I Prezesa Sądu Najwyższego
PAP/Tomasz Gzell
Sędziowie podczas głosowania w ramach Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego.

Pięciu kandydatów na I Prezesa Sądu Najwyższego to: Włodzimierz Wróbel, Małgorzata Manowska, Tomasz Demendecki, Leszek Bosek i Joanna Misztal-Konecka. Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego przed głosowaniem wysłuchało odpowiedzi na pytania zadawane dziesięciu sędziom, którzy wyrazili wolę udziału w wyborze. Ostateczną decyzję podejmie prezydent, który otrzymał już listę wybranych sędziów.

Z końcem kwietnia zakończyła się kadencja poprzedniej I prezes SN Małgorzaty Gersdorf, dlatego konieczny jest wybór nowego I prezesa SN.

 

Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN wskazało kandydatów na następcę Małgorzaty Gersdorf po sześciu dniach obrad.

 

Posiedzenie zgromadzenia, któremu pierwotnie przewodniczył sędzia Kamil Zaradkiewicz rozpoczęło się 8 maja. Po trzech dniach obrad Zaradkiewicz odroczył posiedzenie i zwrócił się do prezydenta o zmianę regulaminu Sądu Najwyższego. Ostatecznie Zaradkiewicz zrezygnował z wykonywania obowiązków I prezesa SN. Na jego miejsce prezydent wyznaczył Aleksandra Stępkowskiego, który zdecydował o wznowieniu obrad w piątek.

 

Ze względu na zagrożenie koronawirusem zgromadzenie odbywało się w nadzwyczajnych warunkach. Uczestnicy posiedzenia obradowali jednocześnie w kilku salach SN wyposażonych w sprzęt umożliwiający połączenie audiowizualne.

 

Sędzia Wróbel z poparciem większości zgromadzenia

 

Głosowanie odbyło się w sobotę po godzinie 17:00. Następnie przez ponad godzinę komisja skrutacyjna zgromadzenia ogólnego sędziów Sądu Najwyższego liczyła głosy. Przed godziną 18:00 komisja zakończyła pracę i ogłosiła werdykt.

 

Oddano 95 głosów spośród 96 kart. Jeden sędzia nie głosował ze względu na nieobecność. 

 

Liczba głosów uzyskanych przez wybranych kandydatów:

 

  • Włodzimierz Wróbel - 50 głosów (większość zgromadzenia)
  • Małgorzata Manowska - 25 głosów
  • Tomasz Demendecki - 14 głosów
  • Leszek Bosek - 4 głosy
  • Joanna Misztal-Konecka - 2 głosy

Pozostałych pięcioro kandydatów uzyskało 0 głosów poparcia zgromadzenia.

 

Ostatecznego wyboru na sześcioletnią kadencję dokona prezydent Andrzej Duda.

 

Sędziowie Sądu Najwyższego, którzy wyrazili wolę kandydowania, to: Tomasz Artymiuk (Izba Karna), Leszek Bosek (Izba Kontroli Nadzwyczajnej), Tomasz Demendecki (Izba Kontroli Nadzwyczajnej), Małgorzata Manowska (Izba Cywilna), Joanna Misztal-Konecka (Izba Cywilna), Piotr Prusinowski (Izba Pracy), Marta Romańska (Izba Cywilna), Adam Tomczyński (Izba Dyscyplinarna), Włodzimierz Wróbel (Izba Karna) i Dariusz Zawistowski (Izba Cywilna).

 

Na kilkaset pytań zadanych w poprzednich dniach przez uczestników zgromadzenia w formie pisemnej lub elektronicznej ośmioro kandydatów odpowiadało w sobotę łącznie około siedem godzin. Dwóch pierwszych, w kolejności alfabetycznej, czyli sędziowie Artymiuk i Bosek, odpowiedzi udzieliło jeszcze w piątek.

 

Wśród licznych pytań przewijało się kilka wątków dotyczących wizji dalszego funkcjonowania SN, znajomości języków obcych czy stosunku do uchwały trzech połączonych izb tego sądu z 23 stycznia. Powtarzały się też pytania o ewentualne kontakty i związki kandydatów z politykami i ich stosunek do polityki.

 

WIDEO - ogłoszenie wyników głosowania Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego

  

Prezydent wybierze jednego kandydata

 

Włodzimierz Wróbel (ur. 1963 r.) od 2011 jest sędzią Izby Karnej SN. Jest też wykładowcą akademickim Uniwersytetu Jagiellońskiego. Pracował jako asystent sędziego, a następnie dyrektor w Trybunale Konstytucyjnym. Był też członkiem Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego przy Ministrze Sprawiedliwości i członkiem Biura Studiów i Analiz Sądu Najwyższego.

 

Małgorzata Manowska (ur. 1964 r.) jest absolwentką Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego (1992), gdzie także doktoryzowała się, a w 2010 r. uzyskała habilitację. Jest cywilistką – specjalistką w kwestiach postępowań cywilnych i cywilnych procesów, autorką szeregu publikacji dotyczących tego zakresu tematyki prawnej. Wykłada na stołecznej Uczelni Łazarskiego. W 2007 r. była przez kilka miesięcy wiceministrem sprawiedliwości. Od stycznia 2016 r. pełni funkcję dyrektora Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury. Przez kilkanaście lat była sędzią Sądu Apelacyjnego w Warszawie, a od października 2018 r. jest sędzią SN w Izbie Cywilnej.

 

Tomasz Demendecki (ur. w 1976 r.) jest wykładowcą Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej w Lublinie specjalizującym się w prawie procesowym cywilnym oraz w ustroju organów ochrony prawnej. Przez kilka lat był komornikiem sądowym, a następnie adwokatem. Od 2018 r. orzeka w nowo utworzonej Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN.

 

Leszek Bosek (ur. w 1977 r.) jest profesorem w Katedrze Prawa Cywilnego na WPiA UW oraz kierownikiem Pracowni Prawa Medycznego i Biotechnologii tej uczelni. Naukowo specjalizuje się w prawie konstytucyjnym, prawie cywilnym, prawie europejskim i prawie medycznym. W latach 2016-2018 był prezesem Prokuratorii Generalnej. Pełniąc tę funkcję, współtworzył ustawę z 15 grudnia 2016 r. o Prokuratorii Generalnej RP. W latach 2002-2006 Bosek pracował jako radca ds. orzecznictwa w Biurze Trybunału Konstytucyjnego, a w latach 2011-2016 był naczelnikiem Wydziału Analiz Legislacyjnych w BAS. Do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych został powołany w 2018 r.

 

Joanna Misztal-Konecka (ur. w 1976 r.) została powołana do Sądu Najwyższego w październiku 2018 r., gdzie orzeka w Izbie Cywilnej. Wcześniej orzekała w sądzie rejonowym, okręgowym i apelacyjnym. Specjalizuje się prawie cywilnym procesowym i materialnym oraz w prawie rzymskim.

 

Pytania o języki obce i politykę

 

- Miałam takie związki i nie jest to tajemnicą. W 2007 r. przez siedem miesięcy byłam podsekretarzem stanu w MS, ministrem był wtedy Zbigniew Ziobro, a podsekretarzem stanu obecny prezydent Andrzej Duda. (...) Ja się nie zapieram i nie wypieram tych znajomości - mówiła sędzia Manowska.

 

Podkreśliła jednocześnie, że "przez kilkanaście lat późniejszego orzekania nie wypowiadała się na temat polityki" i nigdy ani jej, ani żadnemu z jej orzeczeń nie został postawiony zarzut upolitycznienia. - Obiecuję, że będę strażnikiem niezawisłości. (...) Nigdy żaden polityk na mnie nie wywierał wpływu w sferze orzecznictwa, nawet nie próbował - mówiła.

 

- Nigdy nie miałem żadnych związków z politykami. (...) Natomiast media podnosiły moją prywatną znajomość z sędzią Łukaszem Piebiakiem. To prawda, sędzia Piebiak jest moim kolegą z roku studiów, ale czy to jest grzech? Znam i uważam się za kolegę także prezesa Iustitii Krystiana Markiewicza - zaznaczył sędzia Demendecki.

 

Sędzia Misztal-Konecka powiedziała, że - wybierając zawód sędziego wiele lat temu - zdecydowała, że żadnych związków z polityką nie będzie miała.

 

- Osobiście jakichś polityków znam. (...) Nie jest to tajemnicą, prezydent Andrzej Duda jest moim kolegą z sąsiedniej katedry, choć od momentu, odkąd pan prezydent objął urząd, nasz kontakt jest żaden - odpowiedziała sędzia Romańska.

 

Sędziowie pytani byli też o to, jak postrzegają Izbę Dyscyplinarną SN i czy powinna ona dalej istnieć. Sędzia Demendecki ocenił, że motywy, które legły u podstaw obecnego modelu sądownictwa dyscyplinarnego, są prawidłowe.

 

Sędzia Romańska oceniła, że w poprzednich latach miała poczucie, iż niektóre z wyroków dyscyplinarnych wobec sędziów były zbyt łagodne. - Sądownictwo dyscyplinarne musi istnieć, natomiast czy ma być realizowane przez izbę zorganizowaną nieco obok SN z takimi kompetencjami - to na to odpowiadam: nie - oceniła.

 

Sędzia Wróbel pytał sędziego Stępkowskiego, czy faktycznie uważa sędziów SN za "oligarchię". Nawiązał w ten sposób do wypowiedzi Stępkowskiego, który w wywiadzie dla "Naszego Dziennika" stwierdził, że sędziowie stanowiący większość zgromadzenia "chcieliby natomiast uczynić konstytucyjną kompetencję prezydenta czczą formalnością - potwierdzeniem decyzji podjętej przez sędziowską oligarchię".

 

Sędzia Tomczyński, nawiązując do kwestii niedawnego zdjęcia w holu sądu portretów I prezesów SN z czasów PRL, ocenił, że to słuszna decyzja. - W miejsce tych portretów trzeba byłoby jeszcze powiesić portrety Witolda Pileckiego, Emila Fieldorfa, Emila Barchańskiego, Grzegorza Przemyka. I wtedy dopiero moglibyśmy mówić o tym, że zakończyła się w Polsce tamta niesławna era - ocenił.

 

Sędzia Zawistowski podkreślił, że sam nie kwestionuje statusu żadnego z sędziów powołanych do SN również w ostatnim czasie. Jego zdaniem w tej kwestii "nabroili politycy". - A teraz próbuje się przerzucić problem, jak rozwiązać tę sytuację, na SN - powiedział.

 

"I prezesem SN nie jest się dla siebie, to jest pewien symbol i emblemat" - mówił z kolei sędzia Prusinowski.

hlk/ Polsat News, polsatnews.pl, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze