Ardanowski: będą konsekwencje ws. stadniny w Janowie Podlaskim

Polska
Ardanowski: będą konsekwencje ws. stadniny w Janowie Podlaskim
Facebook/Dorota Niedziela
Posłanki KO przekazały, że boksy koni są niesprzątane przez wiele miesięcy, zwierzęta stoją w odchodach, brak jest opieki, szczepień i dokumentów

- Jeżeli jest jakaś odpowiedzialność personalna osób, które do sytuacji stadniny koni w Janowie Podlaskim się przyczyniły - będą wyciągane konsekwencje - zapowiedział w czwartek minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski. Sprawa traktowania zwierząt wypłynęła po interwencji poselskiej posłanek KO. - Poprzedni prezes dopuścił się zbrodni na zwierzętach - oceniła posłanka Dorota Niedziela. 

Minister rolnictwa w czwartek był pytany o sytuację w stadninie koni w Janowie Podlaskim. Odwiedziły ją posłanki KO Joanna Kluzik-Rostkowska i Dorota Niedziela, które w poniedziałek poinformowały o swoich spostrzeżeniach na konferencji prasowej. Według ich relacji, warunki higieniczne zwierząt w stadninie w Janowie Podlaskim są "dramatyczne".

 

Posłanki przekazały, że boksy koni są niesprzątane przez wiele miesięcy, zwierzęta stoją w odchodach, brak jest opieki, szczepień i dokumentów. Zwróciły również uwagę na sytuację stada krów, która - ich zdaniem - jest skandaliczna. Za ten stan - oceniły - odpowiedzialność ponosi przede wszystkim poprzedni szef stadniny, Grzegorz Czochański.

 

"Poprzedni prezes dopuścił się zbrodni na zwierzętach" 

 

- Przyzwyczailiśmy się do tego, że stadnina w Janowie ma ogromne problemy finansowe, do tego, że konie nie są już championami, ale przez myśl nam nie przeszło, że poprzedni prezes dopuści się zbrodni na zwierzętach - mówiła w środę na konferencji w Sejmie posłanka Niedziela. 

 

ZOBACZ: Konie pomagały niepełnosprawnym dzieciom. Ktoś otruł zwierzęta

 

Joanna Kluzik-Rostkowska zwróciła uwagę, że boksy koni powinny być sprzątane przynajmniej raz w tygodniu, a w stadninie w Janowie były niesprzątane przez kilka miesięcy. Dodała, że nie jest jasne, czy konie były szczepione i odrobaczane. - Na 476 koni, które teraz są w stadninie, 150 koni nie ma paszportu - podkreślała posłanka. Brak paszportu konia oznacza, że takiego zwierzęcia nie da się sprzedać. 

 

Posłanka przypomniała, że to wszystko dzieje się stadninie, która do niedawna była jedną z najlepszych na świecie.  

 

ZOBACZ: Boksów nie czyszczono miesiącami. "Zbrodnia na zwierzętach w stadninie koni w Janowie Podlaskim"

 

- Kiedy te informacje - jakieś niepokojące - zaczęły do mnie docierać, wysłałem wszelkie możliwe kontrole. Zarówno KOWR-u (Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa), który jest właścicielem stadniny, jak również Głównego Lekarza Weterynarii, (...) naukowców, profesów z Państwowego Instytutu Weterynarii, żeby sprawdzili, co jest przyczyną tego stanu zwierząt - zapewnił Ardanowski.

 

Ardanowski: pracownicy PIW informują, "że konie są zadbane"

 

Jak mówił, chodzi o sprawdzenie, czy do tej sytuacji doszło z powodu "nieumiejętności pracowników - to są pracownicy w większości, którzy pracują tam od wielu, wielu lat, jeszcze od czasów zwolnionego przez mojego poprzednika, poprzedniego prezesa stadniny; czy nieumiejętności ludzkie, czy jakieś inne czynniki".

 

Ardanowski poinformował, że jeżeli chodzi o aktualną sytuację koni to pracownicy Państwowego Instytutu Weterynarii przekazali mu informację, "że konie są zadbane".

 

ZOBACZ: Walka aktywistów o konia. W pysk wrosły mu pasy

 

- Konie mają wszystkie zabiegi związane z kopytami przeprowadzone. Co mnie nawet zdziwiło, bo musze to sprawdzić - że są zapasione, że są zbyt karmione. Może to wynika również z tego, że jakość paszy zebranej w tym gospodarstwie w roku ubiegłym - może (z powodu - red.) nieumiejętności jej przechowywania - rzeczywiście powodowała, że ta pasza nie była wysokiej jakości. Dlatego dostarczyliśmy tam zarówno bardzo dobrej jakości owsa (...), jak również dostawy siana dobrej jakości, które powinny spokojnie ten problem wyżywienia koni rozwiązać - powiedział minister.

 

"To nie są jakieś dramatyczne informacje "

 

Jeśli chodzi o problem krów - jak mówił - "to jest problem występujący w wielu polskich dużych gospodarstwach". - Jakie są przyczyny - trochę ponad średnią - to nie są jakieś dramatyczne informacje - ale ta śmiertelność, zarówno wśród krów, jak i cięląt przekracza średnią w Polsce. W związku z tym trzeba to sprawdzić. To będzie wyjaśniane - zapewnił szef resortu rolnictwa.

 

- Jeżeli jest jakaś odpowiedzialność personalna osób, które do tej sytuacji przyczyniły - będą wyciągane konsekwencje - zapowiedział.

 

Ardanowski przekazał, że bardzo liczy na realizację pewnego programu, nazwanego program naprawczym, "który jest realokowany w tej chwili przez nowego szefa stadniny pod nadzorem pełnomocnika ministra rolnictwa ds. hodowli koni (...) Tomasza Chalimoniuka".

 

ZOBACZ: Wyprzedaż w Janowie Podlaskim. Eksperci biją na alarm

 

Minister zaprosił dziennikarzy na wyjazd studyjny do Janowa Podlaskiego "za kilka tygodni", żeby na miejscu - bez żadnych ograniczeń - przekonać się, jaki jest stan stadniny.

 

Ardanowski: wypowiedzi posłanek są "tendencyjne" 

 

Zdaniem ministra, wypowiedzi posłanek, które odwiedziły stadninę są "tendencyjne" i "podnoszą wątek stadniny z powodów politycznych, po raz kolejny".

 

Rzecznik prasowy KOWR Wojciech Adamczyk poinformował w czwartek, że z dniem 1 kwietnia br. Grzegorz Czochański został odwołany z funkcji p.o. prezesa stadniny koni w Janowie Podlaskim. Tego samego dnia na p.o. prezesa stadniny został powołany Marek Gawlik.

 

Stadnina w Janowie Podlaskim jest najstarszą państwową stadniną koni w Polsce. Jak czytamy na stronie stadniny obecnie ma ona 16 stajni, przebywa w nich 295 koni czystej krwi oraz 700 sztuk bydła.

grz/ PAP, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze