Akcja "Żonkile". Bracia bliźniacy opowiadają, jak zostali wolontariuszami

Polska
Akcja "Żonkile". Bracia bliźniacy opowiadają, jak zostali wolontariuszami
archiwum prywatne
Akcja "Żonkile". Bracia bliźniacy opowiadają, jak zostali wolontariuszami

77. rocznica wybuchu powstania w getcie warszawskim przypada w niedzielę 19 kwietnia. Z tej okazji Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN już po raz ósmy zachęca do udziału w akcji społeczno-edukacyjnej "Żonkile". W rozmowie z portalem polsatnews.pl bracia bliźniacy Kamil i Andrzej Tkacz opowiadają o tym, jak zostali jej wolontariuszami.

Powstanie w getcie warszawskim było największego zbrojnym zrywem Żydów podczas II wojny światowej, a zarazem pierwszym powstaniem miejskim w okupowanej Europie.

 

- Moi bracia Rafał, Chaim i Izaak - trzech chłopców - poszło do powstania. Broni nie widziałam. Na pewno nie byli w powstaniu do końca maja. To mogło być kilka dni. Wyszli z powstania, jak zaczęło się naokoło palić. Wszystko się waliło. To był piec dosłownie, bo ta ziemia nad nami się rozpaliła - mówiła Krystyna Budnicka (przed wojną Hena Kuczer) w sierpniu w 2003 roku. Fragmenty jej wypowiedzi pochodzą z kolekcji ośrodka Centropa. Gdy w getcie warszawskim 19 kwietnia 1943 r. wybuchło powstanie przeciwko Niemcom, miała 11 lat.

 

"Wyobrażałam sobie, że jem chleb"

 

- Najgorsze, że ten żelbetonowy strop zawalił się, a tam były zapasy żywności. To było w czasie, kiedy Niemcy bombardowali. I myśmy zostali dosłownie z dwoma workami jakiegoś owsa. Kartofle zupełnie skamieniały. Wszystko było rozgrzane jak w piecu. Uciekliśmy do kanału, żeby trochę ochłonąć. To Niemcy rzucili gaz do kanału. Był taki zielony osad. Zostaliśmy bez światła, bez niczego, bez wody. Pamiętam, jak chłopcy w mokrych szmatach drążyli przejście i dobrali się do jakiejś sąsiedniej piwnicy - opowiadała Budnicka.

 

 

- Pamiętam swój głód. Wyobrażałam sobie, że jem chleb. To była taka wyobraźnia, że ja gryzę chleb, że żuję - wspominała.

 

Łączy nas pamięć

 

Minęło kilkadziesiąt lat od tych wydarzeń, Krystynę Budnicką poznali wolontariusze akcji "Żonkile" – bracia bliźniacy Kamil i Andrzej Tkacz.

 

- Spędziliśmy sporo czasu z panią Krystyną w muzeum, jest dla nas ważną osobą. W czasie powstania w getcie warszawskim ukrywała się w piwnicy swojego domu. Jako jedyna przeżyła z całej swojej rodziny. Ta historia nas bardzo wzruszyła. Pokazuje cały tragizm II wojny światowej, Holocaustu, a przede wszystkim tego powstania. Dzięki jej opowieściom zobaczyliśmy bezsilność ludzi - nawet nie podczas walki - ale w staraniu o godną śmierć – mówi Andrzej.

 

- Nasza historia z akcją "Żonkile" rozpoczęła się przy okazji 70. rocznicy wybuchu powstania w getcie warszawskim. Mieliśmy wtedy 12 lat. Do pomocy zgłosili się nasi rodzice, a my pomagaliśmy im w rozdawaniu kwiatów - dodaje Kamil.

 

Grali w filmie "Biegnij, chłopcze, biegnij"

 

Udział w tym wydarzeniu wynikał także z tego, że grali w filmie "Biegnij, chłopcze, biegnij", który opowiada o chłopcu uciekającym z warszawskiego getta. - Ta produkcja w dużym stopniu wpłynęła na zaangażowanie we współpracę z Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, które powstawało na naszych oczach - zaznacza Andrzej.

 

- Ze względu na pracę przy filmie, zderzyliśmy się z rzeczywistością, w której przyszło żyć ludziom w czasie wojny. Rodzice uczyli nas historii, dzięki nim zaczęliśmy się tym tematem interesować – podkreśla.

 

Akcja archiwum prywatne
Akcja "Żonkile". Bracia bliźniacy opowiadają, jak zostali wolontariuszami

- Przygotowując się do roli, oglądaliśmy filmy, opowiadające o życiu mieszkańców getta. Dzięki temu dowiedzieliśmy się m.in. o historii pani Ireny Sendlerowej. W jej życiu zachwyciła nas ta gotowość poświęcenia i wielka empatia do niesienia pomocy drugiemu człowiekowi – mówi Kamil.

 

"Poczułam się zaszczycona"

 

- Po raz pierwszy usłyszałam o powstaniu w getcie warszawskim w szkole, na lekcji historii. W tym roku dostałam propozycję, by zostać ambasadorką akcji "Żonkile". Oczywiście słyszałam już o niej wcześniej, zawsze ją wspierałam. Poczułam się zaszczycona tym, że dostałam takie zaproszenie. Moja misja to przybliżyć młodym osobom i mojej publiczności historie z tamtych dni. Nie wszyscy o nich pamiętają, a ja chcę to zmienić - mówi w rozmowie z polsatnews.pl aktorka Barbara Kurdej-Szatan.

 

- Na co dzień żyjemy w szalonym biegu. Zależy mi na tym, by tego dnia zatrzymać się, chociaż na moment - dodaje.

 

Wspólnie z Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN nagrała specjalne wideo, czytała wspomnienia świadków. - Najbardziej wzruszające w ich słowach było to, jak ci ludzie opisywali swoją codzienność przed tymi tragicznymi wydarzeniami. Tęsknili za normalnością. To wszystko spadło na nich, kiedy byli jeszcze dziećmi - opowiada.

 

Nie chce, by historia się powtórzyła

 

- Proszę sobie wyobrazić, co musiało się dziać w głowie tych ludzi, którzy byli pełni niewinności... Los zdecydował, że muszą wcześniej dorosnąć. Wtedy jeszcze nie wiedzieli, dlaczego tak się dzieje - byli po prostu zagubieni – podkreśla aktorka.

 

- Bombardowania, stawianie murów, izolacja ludzi - to wszystko ich przerażało. Nie zrobili nic złego, a musieli zapłacić za ten okres najwyższą cenę - oddali wiele lat swojego życia, stracili rodziny i bliskich -  przypomina ambasadorka akcji "Żonkile".

 

 

- Nie akceptuję tego, że można dzielić ludzi na lepszych i gorszych - pod względem wiary, koloru skóry czy też pochodzenia. Nie chcę, by historia się powtórzyła – mówi  Barbara Kurdej-Szatan.

 

Opowiadają o historii rówieśnikom

 

- Istotnym momentem był dla nas czas, kiedy wystawy dopiero powstawały. Poprowadziliśmy wtedy nawet lekcję muzealną dla szkół z udziałem ważnych gości. Pamiętam takie zdanie, które wypowiedziałem w trakcie tej prezentacji: za moment przejdziemy na wystawę stałą, której nie widział jeszcze nawet sam pan prezydent. To było dla nas niesamowite przeżycie, mogliśmy pokazać fragment historii naszym rówieśnikom - przyznaje Andrzej.

 

Jedną z wystaw, która zwróciła ich szczególną uwagę, jest ta związana ze szkołą żydowską i jej podwórkiem. - W ramach "Nocy w Muzeum" oprowadzaliśmy przy niej zwiedzających i organizowaliśmy krótkie zajęcia z dziećmi. By zrozumieć, o co chodziło w powstaniu w getcie warszawskim, trzeba poznać najpierw historię Warszawy podczas II wojny światowej. Jeśli miałbym wytłumaczyć to moim rówieśnikom, zacząłbym od przedstawienia sytuacji Żydów w Polsce w tamtym okresie - mówi Kamil.

 

- Należałoby z pewnością także podkreślić, że to, co rozpoczęło się 19 kwietnia 1943 roku, było takim ostatnim ważnym głosem tej społeczności. Mieli świadomość, że idą na śmierć. Ich reakcja była znakiem, że chcą odejść z godnością -  dodaje.

 

Akcję "Żonkile" przeniesiono do internetu

 

- Mogłoby się wydawać, że wolontariusze zmuszeni do siedzenia w domu, ze względu na walkę z koronawirusem, mogą niewiele zrobić w tym roku... Ale internet daje nam w tym wypadku dużo możliwości. Jedną z takich opcji jest wybranie specjalnej nakładki do zdjęcia profilowego na facebooku, która upamiętnia powstanie w getcie warszawskim - opowiada Kamil.

 

Dodatkowo można wydrukować szablon żonkila, który jest dostępny na stronie internetowej POLIN. Zrobić sobie z nim zdjęcie i udostępnić je w mediach społecznościowych. Dzielmy się wpisami tegorocznych ambasadorów akcji, są nimi: Barbara Kurdej-Szatan, Dawid Podsiadło, Dorota Wellman, Krzysztof Zalewski oraz Andrzej Seweryn.

 

Przy naszych postach dodawajmy hasztagi #łączynaspamięć czy też #akcjażonkile. Na niedzielę 19 kwietnia organizatorzy przygotowali także różne ciekawe wykłady związane z rocznicą. Można też wziąć udział w "spacerze online" po muzeum. - W tym roku przenosimy akcję Żonkile do internetu. W czasie, gdy występuje potrzeba zachowania szczególnej odpowiedzialności za siebie i innych, hasło akcji "Łączy nas pamięć" nabiera szczególnego znaczenia - mówi Zygmunt Stępiński, dyrektor Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN.

 

Małgorzata Sawa/bas/ polin.pl, polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie