Wczoraj oklaski, dziś wykluczenie. Pielęgniarka dostała okropną wiadomość

Polska
Wczoraj oklaski, dziś wykluczenie. Pielęgniarka dostała okropną wiadomość
Pixabay/punggolzenith
Na początku kwietnia co około szósta zakażona koronawirusem osoba w Polsce była przedstawicielem służby zdrowia.

"Wiemy, że pracujesz w szpitalu. Pomyślałaś o tym, że wracając tutaj ryzykujesz naszym zdrowiem? Pomyśl o przysiędze Hipokratesa" - list o takiej treści znalazła za wycieraczką auta jedna z lekarek-rezydentek pracująca w dużym polskim mieście. Jej koleżanka, również lekarz, napisała ironicznie o autorze przesyłki: "widocznie zapomniał o biciu brawa z balkonu i chciał to naprawić".

Róża Hajkuś jest lekarzem-pediatrą z Podkarpacia, autorką bloga "Róża - lekarz dla dzieci". Podczas pandemii koronawirusa, podobnie jak wielu innych przedstawicieli służby zdrowia, opisuje w mediach społecznościowych, z jakimi reakcjami innych osób spotykają się medycy w obecnych czasach.

 

W jednym z postów na Instagramie Hajkuś wspomniała rozmowę ze swoją koleżanką, która jest rezydentem w szpitalu w "dużym mieście" w Polsce.

 

ZOBACZ: Kolejne kary dla medyków, którzy nie zgłosili się do pracy przy zwalczaniu epidemii

 

"Ona w okresie pandemii pracuje i dyżuruje nadal w swoim szpitalu, w mieście sąsiednim do miasta zamieszkania" - uściśliła.

 

"Wdzięczny sąsiad zapomniał o biciu brawa z balkonu"

 

W piątek koleżanka Hajkuś znalazła za wycieraczką swojego samochodu wiadomość na kartce. "Droga sąsiadko. Wszyscy boimy się o swoje zdrowie i nie wychodzimy z domu. Wiemy, że pracujesz w szpitalu. Pomyślałaś o tym, że wracając tutaj ryzykujesz naszym zdrowiem? Pomyśl o przysiędze Hipokratesa. Powinnaś zostawać w mieście X" - napisał nieznajomy nadawca, cytowany przez autorkę bloga.

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Mam taką koleżankę, co kiedyś przy kawie z fusami (bo mówię jej, że na pewno “kawa czarna” w menu oznacza kawę z ekspresu, NA PEWNO, ZOBACZYSZ) opowiadałyśmy sobie o pediatrii, ona o życiu rezydenta w ośrodku wyższej referencji w dużym mieście, ja o życiu rezydenta na prowincji, na pierwszej linii wszelkiego strzału. ▫️ O chorobach, których nawzajem nie widzimy ze względu na specyfikę naszych oddziałów, o psychologicznym wsparciu dzieci z chorobami przewlekłymi, o USG płuc. To był super wieczór ☕☕. ▫️▫️ Ona w okresie pandemii pracuje i dyżuruje nadal w swoim szpitalu, w mieście sąsiednim do miasta zamieszkania. ▫️ ▫️ Dostałam dziś od niej wiadomość. Tym razem nie o tym, że jak się skończy pandemia to będzie się można wreszcie uczyć USG albo co zjemy jak się znów spotkamy. Tylko że znalazła za wycieraczką samochodu laurkę od któregoś z wdzięcznych sąsiadów, który widocznie zapomniał o biciu brawa z balkonu i chciał to naprawić: ▫️▫️ 💌“Droga sąsiadko. Wszyscy boimy się o swoje zdrowie i nie wychodzimy z domu. Wiemy, że pracujesz w szpitalu. Pomyślałaś o tym, że wracając tutaj ryzykujesz naszym zdrowiem? Pomyśl o przysiędze Hipokratesa. Powinnaś zostawać w mieście X.”💌 ▫️▫️ Na grupie na FB w jej stronach trwa dyskusja, że dla pielęgniarek pracujących w innych miastach powinny być zamknięte granice. Jakie granice? ▫️▫️ Wczoraj brawa, dziś to. A jutro? ▫️▫️ #prosimysięwstrzymaćodzakupówwpiekarni #wiemyżepracujeszwszpitalu #przysięgaHipokratesazawszedobra #brawobohaterom #bardzodużooklasków #łaskasąsiedzkanapstrymkoniujeździ #pandemianasczegośnauczy #będziemylepszymiludźmi

Post udostępniony przez Róża Hajkuś (@roza_lekarzdladzieci)

 

Hajkuś ironicznie określiła autora wiadomości jako "wdzięcznego sąsiada". "Widocznie zapomniał o biciu brawa z balkonu i chciał to naprawić" - dodała.

 

Nawiązała w tym miejscu do liczych społeczych akcji, w których Polacy, jak i inne narody dziękowały medykom za pracę podczas epidemii koronawirusa, wiwatując i klaszcząc na swoich balkonach, tarasach czy ogródkach.

 

ZOBACZ: Bohaterowie w bieli. Polacy podziękowali służbom medycznym

 

"Na grupie na Facebooku w jej stronach trwa dyskusja, że dla pielęgniarek pracujących w innych miastach powinny być zamknięte granice. Jakie granice? Wczoraj brawa, dziś to. A jutro?" - zastanawiała się Hajkuś.

 

Pielęgniarki i lekarze mają pracować tylko w jednym miejscu

 

W ubiegły piątek Główny Inspektorat Sanitarny poinformował, że prawie 1/3 przypadków koronawirusa to efekt kontaktu z chorym w szpitalu lub przychodni.

 

"Zagadnienie to wymaga głębszej analizy. Widać jednak, że bezpieczeństwo w placówkach medycznych to nie tylko środki ochrony indywidualnej, ale także bezwzględne przestrzeganie procedur" - wskazał GIS.

 

ZOBACZ: 30 proc. zakażeń koronawirusem poprzez kontakt w szpitalu i przychodni

 

Aby zapobiec roznoszeniu wirusa przez przedstawicieli służby zdrowia zatrudnionych w kilku szpitalach, resort zdrowia chce tymczasowo nakazać im pracę tylko w jednej placówce. Za utracone w ten sposób zarobki medycy mają otrzymać rekompensatę.

 

Na początku kwietnia Inspektorat przekazał, że wśród ówczesnej liczby zakażonych SARS-Cov-2 w Polsce (2692 osoby) jest co najmniej 461 przedstawicieli zawodów medycznych. W chwili publikacji tego tekstu suma wykrytych przypadków koronawirusa wynosiła 8563.

wka/ml/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze