Politycy PiS na obchodach rocznicy katastrofy smoleńskiej. Opozycja pyta, policja tłumaczy

Polska
Politycy PiS na obchodach rocznicy katastrofy smoleńskiej. Opozycja pyta, policja tłumaczy
PAP/Radek Pietruszka
Politycy PiS wzięli udział w piątkowych obchodach 10. rocznicy katastrofy smoleńskiej

Jeżeli rządzący nie przestrzegają zakazów, które sami wydają, to jak mogą liczyć, że społeczeństwo uzna te nakazy/zakazy za słuszne? - pyta Katarzyna Lubnauer z KO, która podobnie jak inni posłowie opozycji zwróciła uwagę pojawiające się w mediach zdjęcia przedstawiające grupę polityków PiS podczas obchodów 10. rocznicy katastrofy smoleńskiej. Szef Nowoczesnej Adam Szłapka zawiadomił prokuraturę.

W 10. rocznicę katastrofy smoleńskiej odbywają się w Warszawie uroczystości upamiętniające tych, którzy wówczas zginęli. Wieńce przed pomnikami i tablicami składają m.in. przedstawiciele władz państwowych.

 

"Jak władza stosuje się do własnych zakazów. Lasy zamknięte, parki zamknięte, przedsiębiorstwa zamknięte, zwykli ludzie dostają mandaty za brak zachowania dystansu.... A PiS pokazuje swój stosunek do własnych regulacji. Prawa przestrzegają tylko wtedy, gdy im się to podoba - napisał Marcin Kierwiński (PO).

 

"Czy niektórzy w tym kraju stoją ponad prawem? Czy ich nie obowiązują obostrzenia? Pytam zupełnie poważnie. Czy jest jakaś specpodstawa prawna tego zgromadzenia? Gdzie jest policja, która tak gorliwie karze ludzi w samochodach, czy na własnych podwórkach?" - pytał Michał Wawrykiewicz, adwokat, współzałożyciel inicjatywy "Wolne Sądy"

 

"Jak dla mnie to zgromadzenie powyżej 2 osób, ale lepszemu sortowi to tak wolno jeden przy drugim" - napisał Dariusz Joński (Inicjatywa Polska).

 

"Nie przestrzegają zakazów"

 

W podobnym tonie wypowiedziała się posłanka Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer.

 

 

"Można tłumnie? Można! Można nie przestrzegać prawa! Można! Na co dzień i od święta. PiS pod wodzą Kaczyńskiego zawsze ponad prawem i innymi ludźmi" - napisała z kolei Beata Maciejewska, rzeczniczka prasowa Roberta Biedronia.

 

 

"Jak znakomicie widać na załączonym obrazku, idą dwie osoby z rodziny w odległości dwóch metrów od siebie w maseczkach, aby dać przykład społeczeństwu, jak wprowadzać od przyszłego tygodnia nowy obowiązek" - napisał Adam Szejnfeld (PO).

 

"I kto tu jest specjalną kastą? Kto zabrania ludziom spacerów, a sam pokazuje się w tłumie? Gdzie maseczki? Gdzie rękawiczki? Gdzie 2m.? Czy osoby ze zdjęcia dostaną 30 tys. mandatu? Pamięć o zmarłych jest ważna, ale taka okoliczność nie oznacza zawieszenia trwającej pandemii i konieczności stosowania środków nadzwyczajnych. Oddawanie czci jednym nie oznacza, że można jednocześnie okazywać pogardę innym" - napisał na Facebooku poseł Franek Sterczewski.

 

Jak dodał, "Lekarze i lekarki na pierwszej linii frontu potrzebują sprzętu. Ludzie czekają na testy. Przedsiębiorcy, pracownicy i pracownice, prawdziwej pomocy, a nie kolejnej łatki na dziurawą tarczę. Wszyscy czekamy na plan odmrożenia gospodarki i powrotu do normalnego życia. Lecz zamiast tego mamy obrazek, który mówi: my stoimy wyżej, możemy więcej, a wy siedźcie sobie w domu na dupie i nam nie przeszkadzajcie!".

 

"Poza tym otrzymujemy chaos informacyjny, mieszankę słusznych przepisów z absurdalnymi zakazami, PR-ową papkę, a na to chamski upór w organizowaniu wyborów mimo trwającej pandemii. Arogancja, hipokryzja i głupota! A pycha kroczy przed upadkiem..."- stwierdził poseł.

 

"Naruszyli przepisy rozporządzeń"

 

Z kolei poseł Adam Szłapka w piątek po południu złożył zawiadomienie do prokuratury.

 

"10 kwietnia br. na pl. Józefa Piłsudskiego w Warszawie kilkunastu polityków PiS spotkało się podczas uroczystości związanych z 10. rocznicą katastrofy smoleńskiej. Uczestnicy spotkania bez żadnych zabezpieczeń, w zwartej grupie przemieszczali się pieszo w centrum stolicy" - napisał Szłapka w uzasadnieniu zawiadomienia. Pismo zostało zaadresowane do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście.

 

Szłapka - przewodniczący Nowoczesnej i rzecznik sztabu kandydatki KO na prezydenta Małgorzaty Kidawy-Błońskiej - wymienił przy tym personalnie polityków PiS, którzy jego zdaniem naruszyli prawo: prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, premiera Mateusza Morawieckiego, marszałek Sejmu Elżbietę Witek, wicepremiera, ministra aktywów państwowych Jacka Sasina, europosła PiS Joachima Brudzińskiego, a także b. szefa MON, marszałka seniora Antoniego Macierewicza.

 

ZOBACZ: Wielka Brytania: w ciągu doby zmarło 980 zakażonych koronawirusem

 

W zawiadomieniu Szłapka wskazał, że doszło do nadużycia uprawnień przez wskazane osoby, które - jak ocenia - naruszają przepisy rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 31 marca 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii. Rozporządzenie to zawiera m.in. zakaz organizowania zgromadzeń oraz imprez, spotkań i zebrań niezależnie od ich rodzaju, z wyłączeniem spotkań danej osoby z jej osobami najbliższymi, a także głosi, że w przypadku gdy przemieszczanie się następuje pieszo, jednocześnie mogą poruszać się osoby w odległości nie mniejszej niż dwa metry od siebie.

 

W konsekwencji - zdaniem Szłapki - oznacza to naruszenie art. 231 par. 1 Kodeksu karnego, przewidującego, że funkcjonariusz publiczny, który przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech.

 

"Politycy PiS z p. Jarosławem Kaczyńskim i Mateuszem Morawieckim na czele będąc w pełni świadomymi, naruszyli przepisy rozporządzeń. Uczynili to w szczycie pandemii, nie stosując żadnych dodatkowych zabezpieczeń (np. rękawiczki, maseczki). Kiedy na obywateli są nakładane wysokie kary, m.in. za samotny spacer po parku czy jazdę rowerem po lesie, członkowie elity partyjnej PiS arogancko i gorsząco łamią w świetle kamer prawo narażając życie i zdrowie innych, m.in. osób odpowiedzialnych za organizację i zabezpieczenie zgromadzenia. Czynią to w poczuciu pełnej bezkarności. Jednak bezkarni nie są i pozostać nie powinni" - uzasadnił Szłapka.

 

Policja wyjaśnia

 

"W przypadku piątkowych obchodów 10. rocznicy katastrofy smoleńskiej nie mamy do czynienia ze zgromadzeniem w trybie ustawy" - zauważyła stołeczna policja. "Poszczególne osoby wykonują swoje zadania w ramach pełnionych urzędów i funkcji. Podobnie, jak prowadzący relacje dziennikarze" - wyjaśniła. 

 

 

10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154, wiozącego delegację na uroczystości 70. rocznicy zbrodni katyńskiej, zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka Maria, najwyżsi dowódcy wojska i ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski.

msl/prz/ polsatnews.pl, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze