Przez koronawirusa utknęli na Malediwach. Data powrotu jest wciąż nieznana

Świat
Przez koronawirusa utknęli na Malediwach. Data powrotu jest wciąż nieznana
Facebook/Cinnamon Velifushi Malediwy

Z powodu ograniczeń w ruchu turystycznym związanych z pandemią koronawirusa, młodzi małżonkowie z RPA utknęli na Malediwach. Ich wymarzona podróż poślubna zamieniła się w koszmar.

Młodzi małżonkowie z RPA Olivia i Raul De Freitas w swoją wymarzoną podróż poślubną wybrali się na Malediwy. Pobyt w pięciogwiazdkowym kurorcie rozpoczęli 22 marca, planując zostać na sześć dni.

 

Dla 27-letniej nauczycielki i 28-letniego rzeźnika miało to być huczne rozpoczęcie życia małżeńskiego, zwłaszcza, że nie mieszkali wspólnie przed ślubem.

 

Niespodziewany zwrot akcji

 

Mieli wprawdzie obawy, czy w związku z potęgującymi się na całym świecie ograniczeniami z powodu pandemii koronawirusa ich wyjazd dojdzie do skutku. Biuro podróży zapewniało jednak, że bez względu na okoliczności, wszyscy obywatele Południowej Afryki powrócą bezpiecznie do swoich domów.

 

Niespodziewanie, tuż przed zbliżającą się datą powrotu dowiedzieli się, że wszystkie lotniska w ich kraju zostaną zamknięte do północy następnego dnia. Aby dolecieć do Afryki Południowej z Malediwów, należy przebyć pięć godzin lotu do stolicy Kataru, odczekać trzygodzinny postój, aby po kolejnych dziewięciu godzinach lotu dotrzeć do Johannesburga - więc nawet gdyby udałoby się im wsiąść do samolotu, nie mieliby szans, aby dotrzeć do swego kraju przed zamknięciem lotniska.

 

ZOBACZ: Rajskie wyspy znikają - wstrząsający reportaż Jana Mikruty

 

Państwu De Freitas udało się skontaktować z konsulatem RPA na Malediwach i z ambasadą RPA na Sri Lance. W ten sposób dowiedzieli się, że na Malediwach przebywa jeszcze około 40 mieszkańców Południowej Afryki i aby wszyscy mogli wrócić do domów, muszą na własny koszt wynająć odrzutowy samolot za sumę 104 000 USD. Władzom tych krajów udało się jednak nawiązać kontakt tylko z około połową z 40 osób, z czego wielu nie było w stanie lub nie chciało partycypować w kosztach.

 

Pełna obsługa

 

Ponieważ w wielu częściach świata obowiązują teraz nasilone restrykcje, goście, którzy jeszcze byli w ośrodku, opuścili go w zeszłym tygodniu. Ostatni z nich, Amerykanie, musieli uzyskać zgodę na lot do Rosji, zanim wrócą do Stanów Zjednoczonych.

 

Nowożeńcy byli więc jedynymi gośćmi w ośrodku, który zwykle o tej porze roku obsługuje około 180 gości. Kompleks rekreacyjny obejmuje całą wyspę więc młodzi ludzie zostali w nim niejako uwięzieni. Dni mijały im leniwie. Aby jakoś zapełnić czas, na przemian spali, nurkowali i bawili się przy basenie.

 

Pełna obsługa ośrodka była do ich dyspozycji, ponieważ przepisy rządowe nie zezwalają pracownikom kurortów w Malediwach na opuszczenie miejsc pracy, dopóki nie zostaną one poddane kwarantannie po wyjeździe ich ostatnich gości. Przyzwyczajeni do tętniącego życiem dnia roboczego i zaręczyn z pełną salą gości, pracownicy całą swoją uwagę skupiali na nich. Ekipa restauracyjna przygotowała dla nich wyszukaną kolację przy świecach na plaży. Każdej nocy artyści wciąż wystawiali dla nich show w restauracji. Przy śniadaniu stolik obsługiwało dziewięciu kelnerów. 

 

"Wszyscy chcą utknąć na tropikalnej wyspie, dopóki tak się nie stanie"

 

Obciążenie finansowe związane z przedłużającym się pobytem stawało się dla pary bardzo coraz trudniejsze do zniesienia, mimo, że płacili oni i tak znacznie obniżoną stawkę. Każdego dnia był pobierany żeton z ich oszczędności, które chcieliby przeznaczone na zaliczkę na dom.

 

Do niekończącego się miodowego miesiąca dodawali nieznaną cenę dwóch biletów na prawie pustym odrzutowcu przeznaczonym dla 200 pasażerów. - Wszyscy mówią, że chcą utknąć na tropikalnej wyspie, dopóki tam nie utkną - powiedziała pani De Freitas. W niedzielę ambasada powiadomiła ich za pomocą aplikacji WhatsApp, że mogą pakować walizki. Po pożegnaniu i podziękowaniach, zabrano ich łodzią motorową do innego pięciogwiazdkowego kurortu, gdzie konsolidują się południowoafrykańscy turyści z Malediwów. Lokalne rządy zapewniły ich, że będą subsydiowały dużą część kosztów ich pobytu. Data powrotu do domu wciąż jest jednak nieznana.

 

Po wczesnej panice i lokalnej kwarantannie w uwagi na chorego turystę, na Malediwach zdiagnozowano tylko około dwudziestu przypadków zachorowania na koronawirusa; większość osób już wyzdrowiała.

emi/zdr/ nytimes.com

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze