Dla żartu powiadomiła pogotowie, że może mieć koronawirusa. Znaleźli ją w sklepie

Polska
Dla żartu powiadomiła pogotowie, że może mieć koronawirusa. Znaleźli ją w sklepie
PAP/Jakub Kaczmarczyk

Mieszkanka podpoznańskiego Swarzędza wezwała w sobotę pogotowie, tłumacząc, że może być zarażona koronawirusem. Po przyjeździe na miejsce ratowników ubranych w stroje ochronne okazało się, że kobieta poszła na zakupy, a pomoc wezwała dla żartu.

Rzecznik wielkopolskiej policji mł. insp. Andrzej Borowiak przekazał w poniedziałek, że kobieta wezwała pogotowie w sobotę przed południem tłumacząc, że kaszle, ma wysoką temperaturę i prawdopodobnie jest zarażona koronawirusem. - Operatorzy numeru 112 wysłali do niej specjalną karetkę pogotowia dostosowaną do przewozu osób zakażonych - powiedział.

 

- Gdy ratownicy dojechali na miejsce okazało się, że kobiety nie ma w mieszkaniu. Zgłosili to policji. Funkcjonariusze znaleźli ją w sklepie – robiła zakupy. To jest "stała klientka" miejscowych policjantów i ratowników, bo w przeszłości wielokrotnie dzwoniła do różnych służb zgłaszając absurdalne interwencje - powiedział. Kobieta nie miała żadnych objawów chorobowych.

 

ZOBACZ: Zażartował w samolocie, że jest zakażony koronawirusem. Stanie przed sądem

 

W związku z bezpodstawnym wezwaniem służb ratunkowych kobieta została ukarana 500 zł mandatem. - Miejscowy komendant zapowiedział, że jeżeli jeszcze raz się powtórzy taka sytuacja to skieruje sprawę do sądu i będzie składał wniosek o karę aresztu dla tej kobiety - powiedział policjant.

 

Borowiak dodał, że zachowanie mieszkanki Swarzędza polegające na wprowadzaniu w błąd służb ochrony zdrowia i bezpodstawne wzywanie pomocy jest wykroczeniem, za które grozi grzywna, kara ograniczenia wolności lub aresztu.

dk/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze