"Obywatel będzie czuł się bezpieczny". Ojciec Igora Stachowiaka na konwencji Kidawy-Błońskiej

Polska
"Obywatel będzie czuł się bezpieczny". Ojciec Igora Stachowiaka na konwencji Kidawy-Błońskiej
Polsat News
- Igora nie ma tu dzisiaj z nami, ale gdyby był, opowiedziałby wam o cierpieniu w torturach i bólu, które zadali mu policjanci - mówił Maciej Stachowiak

- Liczę, że wrócą czasy, kiedy obywatel będzie się czuł bezpiecznie; liczę na Małgorzatę Kidawę-Błońską - oświadczył w sobotę Maciej Stachowiak, ojciec zmarłego cztery lata temu Igora Stachowiaka, na konwencji wyborczej kandydatki PO na prezydenta Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.

Stachowiak przyznał, że wraz ze śmiercią syna "stracił wszystko". Dodał, że ostatnie cztery lata spędził na sali sądowej, w prokuraturze, na rozmowach z dziennikarzami i prawnikami.

 

- Wcześniej prowadziliśmy firmę, niestety dzisiaj nie mamy już na to siły. Moja żona tę całą sytuację przypłaciła mocnym uszczerbkiem na zdrowiu - mówił.

 

"Igora tu nie ma, ale gdyby był, opowiedziałby o cierpieniu, które zadali mu policjanci"

 

Stachowiak zapowiedział, że będzie walczył o doprowadzenie sprawy śmierci syna do końca. - To, co się wydarzyło sprawiło, że nie mogłem spać, jeść, nie mogłem dać sobie rady z własnym życiem - mówił.

 

ZOBACZ: Połowa badanych chce głosować na Dudę. Sondaż prezydencki CBOS

 

- Stoję tu przed wami i chcę powiedzieć, że mój syn nie spadł z krzesła. To nie było przyczyną śmierci. Igora nie ma tu dzisiaj z nami, ale gdyby był, opowiedziałby wam o cierpieniu w torturach i bólu, które zadali mu policjanci, osoby, które mają wspierać człowieka i obywatela - oświadczył Stachowiak.

 

- Igor zginął ponieważ pomylono go z kimś innym, został poddany torturom na komisariacie, jednak częściową prawdę udało się ustalić dzięki niezależnym mediom, niezależnym sądom, udało się skazać oprawców mojego syna - zaznaczył.

 

"Jestem tu, bo liczę na panią"

 

Ojciec Igora Stachowiaka wyraził nadzieję, że "wrócą jeszcze takie czasy, kiedy obywatel będzie się czuł bezpiecznie na ulicach naszego kraju". - Jestem tu, bo liczę na panią, pani Małgorzato - podkreślił, zwracając się do Kidawy-Błońskiej.

 

Igor Stachowiak zmarł w maju 2016 r. po zatrzymaniu i przewiezieniu na komisariat policji Wrocław Stare Miasto. Według pierwszej opinii lekarzy, przyczyną śmierci była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa.

 

ZOBACZ: Zieloni poparli kandydaturę Kidawy-Błońskiej. "Ma cechy głowy państwa"

 

Tę samą przyczynę biegli medycy sądowi potwierdzili przed sądem. Zeznali, że Stachowiak był pod wpływem narkotyków i został kilkakrotnie rażony paralizatorem, a te czynniki w połączeniu doprowadziły do niewydolności.

 

Policjanci skazani za śmierć Igora Stachowiaka

 

W maju 2017 r. po ujawnieniu przez media nagrania z kamery paralizatora, którego funkcjonariusze użyli wobec Stachowiaka na komisariacie, ówczesny minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak odwołał komendanta wojewódzkiego policji we Wrocławiu. Stanowiska stracili też komendant miejski i zastępca komendanta komisariatu Stare Miasto.

 

W czerwcu ubiegłego roku Sąd Rejonowy dla Wrocławia Śródmieścia uznał, że czterej byli policjanci - Łukasz R., Paweł G., Paweł P. i Adam W. - są winni przekroczenia uprawnień i znęcania się nad Igorem Stachowiakiem.

 

19 lutego br. sąd apelacyjny utrzymał kary bezwzględnego więzienia dla wszystkich czterech oskarżonych. Wyroki są prawomocne.

wka/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze