"To mogła być sprawa handlu informacjami" Dziewulski o spotkaniu Witek z Banasiem

Polska
"To mogła być sprawa handlu informacjami" Dziewulski o spotkaniu Witek z Banasiem
Polsat News
"Główny polityk PiS-u dostał od Banasia w twarz. Prezes Kaczyński mówi, że Banaś ma odejść, a on odpowiada: spokojnie, to ja decyduję o tym, co mam robić" - stwierdził Dziewulski w "Polityce na ostro"

- Immunitet dotyczy człowieka, a nie posiadanych przez niego przedmiotów. Mam wątpliwości, czy czasem nie dotknęło to także NIK-u i czy pan Banaś nie ma racji, dochodząc swoich racji przed sądem - powiedział w "Polityce na Ostro" Jerzy Dziewulski, były antyterrorysta, komentując ostatnie działania CBA i prezesa NIK-u Mariana Banasia.

- Ten problem nie dotyczył NIK-u wtedy, kiedy służby przyszły do mieszkania pana Banasia, do garażu, do syna, córki i tak dalej. Proszę jednak pamiętać, że w miejscu, w którym prezes NIK-u urzęduje, znajdują się dokumenty o różnych klauzulach tajności - podkreślił Dziewulski. - Mogły być objęte tajemnicą kontrolerską, ale także tajemnicą państwową. Prezes NIK-u otrzymuje różnego rodzaju informacje. Tam mogły być także biuletyny służb - zauważył gość Agnieszki Gozdyry.

 

ZOBACZ: Kałużny: Zjednoczona Prawica jest w stanie oddać władzę w imię uczciwości

 

Podkreślił, że sytuacja byłaby mniej kontrowersyjna, gdyby Marian Banaś był obecny przy przeszukaniu jego biura. - Wchodzimy do środka, ale z panem. Czyli dobieramy sobie pana jako osobę, która pracuje w tym pokoju i tam, gdzie będą dokumenty o określonym charakterze tajności, do których nie mamy prawa wglądu, pan nam wskazuje te miejsca - wyjaśnił Dziewulski.

 

"Główny polityk PiS-u dostał od Banasia w twarz"

 

- Być może pan prezes chciał wyłuszczyć swoje racje - przyznał Dziewulski. - Gwałtownie ukazują się nowe ciekawe informacje, nowe zarzuty w stosunku do prezesa Banasia. Główny polityk PiS-u dostał od niego w twarz. Prezes Kaczyński mówi, że Banaś ma odejść, a on odpowiada: spokojnie, to ja decyduję o tym, co mam robić - stwierdził gość Gozdyry.

 

Wideo: Zobacz fragment rozmowy z Jerzym Dziewulskim

  

 

Były antyterrorysta dodał, że rozmowa Banaś-Witek "biorąc pod uwagę podłą wersję" mogła dotyczyć "handlu informacjami". - Ja mam to, a wy to. Jeżeli nie zrobicie tego, to ja zrobię to. Byłem 16 lat w polityce, przy prezydencie i wiem jak wyglądają takie rozmowy. To są rozmowy brutalne i chamskie - zapewnił, dodając że "w polityce wszystko jest możliwe".

 

Dodał, że jego zdaniem cała sprawa ma związek z dyskusją, jaka narosła wokół "gestu Lichockiej". - To wszystko się układa w całość. Pewna pani pokazuje środkowy palec publicznie, w sposób wyjątkowo chamski, bezczelny, brutalny, trzeba to nazwać po imieniu. To druzgocze w gruncie rzeczy całą taktykę kampanijną, która dopiero się zaczyna. Gdybym był w sztabie, to też bym szukał argumentów, żeby zwekslować nieco sprawę - przekonywał Dziewulski.

 

Zwrócił także uwagę, że "zaatakowano w trzech miejscach". - Pierwsze miejsce to Banaś, drugie miejsce to "agent Tomek", a trzecia sprawa - nagle ujawnia się taśmy Millera w rozmowie z Kulczykiem - zauważył Jerzy Dziewulski.

bia/bas/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze