Wojna spółdzielni... o drogę. Na konflikcie cierpią mieszkańcy osiedla

Polska
Wojna spółdzielni... o drogę. Na konflikcie cierpią mieszkańcy osiedla
"Interwencja"
Przez konflikt dwóch spółdzielni mieszkańcy osiedla zostali pozbawieni drogi dojazdowej

180 rodzin mieszkających na osiedlu Burowiec w Katowicach zostało pozbawionych drogi dojazdowej. To efekt sporu dwóch spółdzielni mieszkaniowych właśnie o prawo do drogi. Doszło do tego, że z przejazdu zerwano asfalt i wykopano dół. - Wstyd. Niedługo każdy z nas będzie musiał postarać się o helikopter - komentują mieszkańcy. Materiał "Interwencji".

Po blisko 40 latach rodziny mieszkające na osiedlu Burowiec w Katowicach zostały pozbawione drogi. Lokatorzy winą za to obarczają dwie spółdzielnie.

W grudniu ubiegłego roku Hutniczo-Górnicza spółdzielnia mieszkaniowa zablokowała drogę prowadzącą do dwóch bloków katowickiej spółdzielni. Półtora miesiąca później z dojazdu zerwano także asfalt i zażądano kwoty blisko pół miliona złotych za korzystanie z drogi.

 

"Droga zawsze była przejezdna"


- Żeśmy użytkowali tę drogę 38 lat, od początku. I droga zawsze była przejezdna - mówi "Interwencji" pani Marta, mieszkanka osiedla.

- Spółdzielnia katowicka korzysta z tego przechodu i przejazdu od 1983 roku, kiedy to nabyła od huty te trzy budynki. Niewątpliwie nabyliśmy możliwość przechodu i przejazdu przez zasiedzenie. Mimo to postawiono betonowa zaporę, którą usunęliśmy. W końcu akcja była już wyższego rzędu, a mianowicie rozkopano ten odcinek drogi, wykopano rów na odcinku całego dojazdu - tłumaczy dziennikarzom "Interwencji" Anna Duch, rzecznik Katowickiej Spółdzielni Mieszkaniowej.

 

ZOBACZ: Gmina pomogła po wypadku - teraz wystawiła rachunek


- Z naszego punktu widzenia prowadzimy tam prace związane z zagospodarowaniem terenu – odpowiada Adam Bomba, prezes Hutniczo-Górniczej Spółdzielni Mieszkaniowej w Katowicach. W jego ocenie katowicka spółdzielnia "nie ma z tym terenem nic wspólnego". - Nie uzyskała do tego terenu ani służebności, ani nie posiada go. Również, mając dotychczasowy stan wiedzy, nie chce współpartycypować w kosztach jego utrzymania - twierdzi.

 

Spółdzielnie nie widzą problemu


Na konflikcie spółdzielni cierpią wyłącznie mieszkańcy. Lokatorzy poza brakiem dojazdu do swoich bloków obawiają się również o swoje bezpieczeństwo. Według mieszkańców kolejnym absurdem jest fakt, że alternatywna droga dojazdowa do części osiedla prowadzi przez trawnik albo chodnik. A to jest utrudnieniem także dla służb ratowniczych.

- Kto weźmie odpowiedzialność, jak stanie się jakieś nieszczęście? Zapytałem czy straż pożarna wie, że nie będzie mogła dojechać do osiedla. To oni powiedzieli, że oni się przez nami nie muszą tłumaczyć - mówi Wojciech Piotrowski, mieszkaniec osiedla.

 

ZOBACZ: Drwal samotnie wychowuje czworo dzieci. Marzy o remoncie domu


Mimo to Anna Duch z Katowickiej Spółdzielni Mieszkaniowej, uważa że droga przez trawnik albo chodnik "to najkrótsza i najlepsza droga dojazdowa dla karetek i samochodów strażackich".

 

WIDEO: Reportaż "Interwencji"

 

  

 

Problemu nie widzi też Adam Bomba, prezes Hutniczo-Górniczej Spółdzielni Mieszkaniowej w Katowicach, dla którego jazda po chodniku to jazda "ciągiem pieszo jezdnym, służącym zarówno pieszym, jak i samochodom".

 

Sprawa może skończyć się w sądzie


- Tutaj mieszka kobieta, która ma dziecko chore, na wózku. I to dziecko jest codziennie dowożone do szkoły i przywożone. I tez nie można przejechać - opowiada dziennikarzom Jerzy Kluge, mieszkaniec osiedla.

 

Katowicka spółdzielnia mieszkaniowa nie zamierza płacić 500 tysięcy złotych. Władze instytucji uważają, że mają pełne prawo do drogi. Jeżeli to będzie konieczne, będą swoje rację udowadniali przed sądem. Natomiast członkowie obu spółdzielni obawiają się, że zostaną obciążeni kosztami naprawy drogi i ewentualnie poniosą koszty jej użytkowania w przyszłości.

 

ZOBACZ: Zapłacili za mieszkania i zostali z niczym. Dramat rodzin z Gdańska


- My to nabyliśmy w 1981 roku, zasiedliliśmy budynki w 1983, a spółdzielnia górniczo hutnicza powstała dopiero w 2000 roku - mówi "Interwencji" Anna Duch, rzecznik Katowickiej Spółdzielni Mieszkaniowej.

Mieszkańcy Burowca liczą, że szybko dojdzie do porozumienia obu spółdzielni. Sami nie widzą powodów, by z drogi nie mógł korzystać każdy. Niezależnie, do której ze spółdzielni należy.

dk/ "Interwencja"

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze