Porwanie Ibrahima. Matce udało się porozmawiać z synem

Polska
Porwanie Ibrahima. Matce udało się porozmawiać z synem
Polsat News
Agresywne skłonności porywacza sprawiły, że policja podjęła decyzję o uruchomieniu Child Alertu

- To informacja z ostatniej chwili, kilka minut temu matka chłopca rozmawiała ze swoim synem - relacjonowała w poniedziałek w południe reporterka Polsat News. Dodała, że kobieta jest obecnie w komisariacie, a informacja o przeprowadzonej rozmowie pochodzi od dziadka porwanego chłopca.

- Wiemy, że pani Karolina jest teraz w komisariacie przy ulicy Portowej, tam też jest dziadek chłopca i wychodząc z komisariatu powiedział, że mama Ibrahima kilka minut temu rozmawiała ze swoim synem. Wiemy więc, że chłopiec żyje - mówiła chwilę po godz. 12 Anna Gonia-Kuc, reporterka Polsat News.

 

Godzinę później uzupełniła tę relację o dodatkowe fakty: do pani Karoliny zadzwonił ojciec chłopca i przekazał słuchawkę synowi.

 

- Ibrahim mówił bardzo spokojnie, co bardzo zaniepokoiło jego mamę, ponieważ obawia się, że chłopiec jest pod wpływem substancji odurzających - mówiła reporterka. - Powiedział, że tata dał mu jeść. Pani Karolina przypuszcza, że są najprawdopodobniej już poza granicami Polski, miało to wynikać z rozmowy - dodała Gonia-Kuc.

 

"Chłopiec nie ma z ojcem żadnej więzi"

 

- Mój były partner nie zna polskiego i chciał, żebyśmy rozmawiali w języku, który on rozumie. On dał mu (Ibrahimowi) telefon, ale przypuszczam, że to było na głośnomówiącym, żeby on też to słyszał. Warunkiem rozmowy z synem było to, żebyśmy rozmawiali w języku niderlandzkim. Chciał mieć kontrolę nad rozmową - mówiła dziennikarzom pani Karolina po opuszczeniu komisariatu.

 

- Powiedział mi, że to nie jest mój interes, gdzie on jest, i że jeszcze się ze mną skontaktuje. On w Belgii się pewniej czuje. Ma obywatelstwo marokańskie, natomiast jako kilkumiesięczne dziecko przyjechał do Belgii, a w Maroku nie ma generalnie co robić - powiedziała o porywaczu matka Ibrahima.

 

Porywacz na początku miał kontakty z dzieckiem. Zabierał Ibrahimna na weekendy. Po prawomocnym wyroku potwierdzającym opiekę rodzicielską matki z lipca 2018 r., pani Karolina wróciła z synem do Polski.

 

Ostatni kontakt ojca z Ibrahimem miał miejsce w marcu 2019 roku, podczas nieudanej próby uprowadzenia chłopca.

 

Wideo: Zobacz rozmowę pani Karoliny z dziennikarzami

  

 

Porywacz nie został namierzony

 

- Zamierzam dzisiaj wyjechać do Belgii. Ja tam mieszkałam 13 lat, więc wiem, jak mam się poruszać, nie mam bariery językowej. Wiem, że jeżeli pójdę na belgijską policję, to reakcja będzie zupełnie inna. Nie miałam nigdy takiego problemu w Belgii, natomiast zdarzało się, że po rozstaniu mój były partner był agresywny, przychodził do mnie pod dom - mówiła dziennikarzom pani Karolina.

 

- Ja, dzwoniąc na policję, a nie będąc Belgijką, tylko Polką mieszkającą w Belgii, zawsze otrzymywałam pomoc. (Porywacz) to jest osoba notowana, niebezpieczna, oni go traktują w odpowiedni sposób, bo on stwarza zagrożenie - podkreślała matka chłopca. Przyznała również, że obawia się o bezpieczeństwo syna.

 

Dziadek chłopca zaznaczył, że cała rozmowa z porywaczem trwała około 4 minut, a kontakt nastąpił w trakcie przesłuchania matki na komisariacie. Funkcjonariusze nie byli jednak przygotowani, aby namierzyć rozmówcę odpowiednim sprzętem.

 

Sąsiedzi potwierdzają zeznania matki

 

Informacji o zajściach zeszłej nocy udzielił także sąsiad rodziny.

 

- Syn ma pokój od strony klatki schodowej i słyszał wołanie o pomoc. Ja jestem radnym dzielnicy Obłuże i nie pozwalam, żeby takie sytuacje pozostały bez interwencji. Ale jak się ubrałem i zszedłem, to było już po wszystkim. Pani krzyczała przy ulicy, że coś takiego się stało, że ktoś uprowadził dziecko - mówił reporterom sąsiad pani Karoliny.

 

Wideo: Zobacz rozmowę z sąsiadem pani Karoliny

  

 

Sąsiedzi potwierdzają, że matka z synem byli bardzo cisi i skryci, a mieszkają przy ul. Ledóchowskiego od około dwóch lat. Pokrywa się to z informacjami od matki, że mieszka z Ibrahimem w Polsce od lipca 2018 roku. Są w trakcie procedury zmiany imienia, chłopiec ma mieć na imię Oliwier.

 

ZOBACZ: Child Alert. Jak działa system, który pomaga odnaleźć zaginione dzieci?

 

- To jest człowiek agresywny, on kiedyś był bardzo dobrze zbudowany, teraz trochę zeszczuplał, ale jest dużym, silnym mężczyzną. Był agresywny wobec Ibrahima, krzyczał na niego, był także agresywny wobec jego matki. Z tego wynikało rozstanie partnerów - mówiła Anna Gonia-Kuc, która rozmawiała z siostrą pani Karoliny.

 

Właśnie agresywne skłonności porywacza skłoniły policję do podjęcia decyzji o uruchomieniu Child Alertu. 

 

"Rozstanie rodziców dziecka nie było bezproblemowe"

 

Z informacji korespondentki Polsat News w Brukseli Doroty Bawołek wynika, że tamtejsza prokuratura wciąż nie ma informacji o ogłoszonym alercie. 

 

Prokuratura w Antwerpii potwierdziła natomiast, że ojciec dziecka był karany za przemoc, w tym przemoc domową. Dysponuje również informacją o tym, że "rozstanie rodziców dziecka nie było bezproblemowe".

 

bia/luq/grz/wka/ Polsat News, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze