Nie tylko środkowy palec. Przypominamy najgłośniejsze sejmowe afery

Polska
Nie tylko środkowy palec. Przypominamy najgłośniejsze sejmowe afery
PAP/Paweł Supernak
Wydarzenia z ław sejmowych, które wstrząsnęły opinią publiczną.

Po geście Joanny Lichockiej rozpętała się burza. Mimo, że posłanka PiS finalnie przeprosiła, w mediach społecznościowych nie cichną negatywne komentarze. Niektórzy zwracają uwagę, że sala obrad Sejmu staje się miejscem awantur i sceną politycznego spektaklu. Przypominamy incydenty, które rozgrzewały opinię publiczną w ostatnich latach.

W 2017 r. podczas drugiego czytania projektu ustawy o SN, prezes PiS Jarosław Kaczyński mówił z trybuny sejmowej m.in.: "wiem, że boicie się prawdy, ale nie wycierajcie swoich mord zdradzieckich nazwiskiem mojego śp. brata; zamordowaliście go, jesteście kanaliami".

 

ZOBACZ: Prezes PiS nie odwołał się od decyzji komisji etyki ws. upomnienia go za "mordy zdradzieckie"

 

W następstwie sejmowa komisja etyki podjęła w decyzję ws. wniosku byłego szefa Nowoczesnej Ryszarda Petru o ukaranie prezesa PiS. Kaczyński nie pojawiał się kilkakrotnie na posiedzeniach komisji etyki. Ostatecznie został przez nią upomniany. 

 

Wideo: "wiemy, że boicie się prawdy"

  

 

"Tak jak prezes powiedział"

 

- Zamknijcie mordy, tak jak prezes powiedział, zdradzieckie mordy. Nawet teraz nie potraficie się grzecznie zachować - zwróciła się kilka dni później do opozycji podczas posiedzenia komisji sprawiedliwości posłanka PiS Krystyna Pawłowicz. Po okrzykach oburzenia posłów opozycji, Pawłowicz uniosła w górę dwa palce pokazując znak oznaczający zwycięstwo.

 

Wideo: "Nawet teraz nie potraficie się grzecznie zachować"

  

 

To niejedyne zachowanie Pawłowicz, które wywołało dyskusję. Do sejmowej historii przeszły zdjęcia z 2015 r., na których posłanka je sałatkę na sali obrad.

 

Posłanka Pawłowicz je sałatkę na sali sejmowejPolsat News
Posłanka Pawłowicz je sałatkę na sali sejmowej

 

Andrzej Rozenek, wtedy poseł Twojego Ruchu, poprosił o przerwę w obradach, by posłanka mogła wynieść brudne naczynia. - Nie róbmy z wysokiej izby baru mlecznego - zaapelował Rozenek. 

 

"Trzeba anulować, bo przegramy, za dużo osób"

 

Jednym z momentów, który wstrząsnął opinią publiczną było głosowanie podczas wyborów posłów PiS Marka Asta, Arkadiusza Mularczyka, Bartosza Kownackiego i Kazimierza Smolińskiego na członków Krajowej Rady Sądownictwa. Miało ono burzliwy przebieg, zostało powtórzone, posłowie opozycji skandowali: "oszustwo".

 

ZOBACZ: Witek zaskoczona, że sędzia Juszczyszyn nie zobaczył list poparcia do KRS

 

Marszałek zapytała czy nowi posłowie mają problem z głosowaniem. Z nagrania na stronie Sejmu wynika, że do marszałek podeszła kobieta, która powiedziała, że "jest problem". Marszałek zapytała czy anulować głosowanie. Na sali pojawiły się głosy, żeby nie anulować. Na nagraniach na stronie internetowej Sejmu słychać też kobiecy głos: "Trzeba anulować, bo my przegramy, za dużo osób (...)".

 

CIS wyjaśnia

 

W czasie głosowania w Sejmie nad wyborem posłów do KRS pojawiły się usterki, które nie są kwalifikowane przez specjalistów jako "awarie", a jako "komplikacje w czasie procedury głosowania" - podało 13 lutego Centrum Informacyjne Sejmu.

 

CIS odniosło się do czwartkowego wydania "Rzeczpospolitej", która podała, że system do głosowania wcale nie zaszwankował, gdy Sejm wybierał swoich przedstawicieli do KRS, a narrację PiS obaliła fundacja ePaństwo.

 

Wideo: marszałek zapytała, czy anulować głosowanie

  

 

Kilka miesięcy wcześniej, po zakończonej debacie nad nowelizacją Kodeksu karnego, dotyczącą m.in. zaostrzenia kar za pedofilię, poseł Sławomir Nitras, po zejściu z mównicy, położył na ławie, przed prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim, dziecięce buciki.

 

ZOBACZ: "Caryca Katarzyna", "specjalnie się przejęzyczyłem". Zobacz najbarwniejsze wypowiedzi ministra Suskiego

 

Następnie wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki rzucił nimi w kierunku Nitrasa. Poseł PO, chcąc ponownie przekazać buciki, napotkał opór ze strony m.in. Marka Suskiego.

 

Wideo: Nitras położył na ławie, przed prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim, dziecięce buciki

  

 

Niemniej głośno było o posiedzeniu Sejmu z 16 grudnia 2016 r. W związku z planami ograniczeń w pracy dziennikarzy w Sejmie oraz wykluczeniem z obrad jednego z posłów PO Michała Szczerby, opozycja rozpoczęła wówczas blokowanie sejmowej mównicy. Marszałek Sejmu Marek Kuchciński wznowił obrady w Sali Kolumnowej, tam też przeprowadzono głosowanie m.in. nad ustawą budżetową na 2017 r.

 

Polsat News

- W identycznej sytuacji, jak przed rokiem, kiedy opozycja blokowała mównicę na sali plenarnej Sejmu, podjąłbym taką samą decyzję o przeniesieniu obrad do Sali Kolumnowej; było to zgodne z przepisami i regulaminem - podkreślał marszałek Sejmu Marek Kuchciński.

 

Polsat News

 

Kryzys sejmowy i Wigilia na sali obrad

 

- Panie marszałku kochany, muzyka łagodzi obyczaje. Warszawa jest stolicą Polski. Może być europejską stolica muzyki - mówił Michał Szczerba. Jego wypowiedź spowodowała wykluczenie przez marszałka Marka Kuchcińskiego z obrad, co stało się jedną z przyczyn kryzysu sejmowego w Polsce.

 

ZOBACZ: Szczerba pozwał Kuchcińskiego. "Jestem odsyłany od Annasza do Kajfasza"

 

16 grudnia, tuż po rozpoczęciu głosowań nad tegoroczną ustawą budżetową, posłowie opozycji protestowali przeciwko planowanym przez marszałka Marka Kuchcińskiego zmianom zasad pracy dziennikarzy na Wiejskiej. Tę kwestię poruszył również w swym wystąpieniu Szczerba, a później chciał zadać pytanie o poprawkę do budżetu dotyczącą środków na rozbudowę siedziby Filharmonii Symfonia Varsovia. Marszałek Sejmu przerwał mu jednak, po czym wykluczył z głosowań.

 

Po tej decyzji opozycja (PO i Nowoczesna) rozpoczęła protest, w ramach którego parlamentarzyści stale, rotacyjnie przebywali na sali plenarnej. Posłowie opozycji spędzają wigilijny wieczór w Sejmie.

 

 

Protest w połowie stycznia najpierw przerwała Nowoczesna, później szef Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna poinformował o jego zawieszeniu.

 

"Co pan robi, kim pan jest?"

 

- Czy dostał pan pieniądze od braci K. inne niż są na umowach? Dlaczego pan nie odpowiada? - dopytywał Mariana Banasia tuż po zakończonym posiedzeniu sejmowej komisji ds. kontroli państwowej Sławomir Nitras. Poseł KO wdał się również w krótką przepychankę z jednym z uczestników posiedzenia.

 

Wideo: "Co pan robi, kim pan jest? Niech pan mnie nie przepycha"

 

  

msl/luq/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze