Szukali go 20 lat. W końcu sam zgłosił się na policję

Polska
Szukali go 20 lat. W końcu sam zgłosił się na policję
zdj. ilustracyjne/ Polsat News
Pod koniec ubiegłego roku mężczyzna dowiedział się, że nadal jest poszukiwany

Poszukiwany od 20 lat mężczyzna postanowił zakończyć sprawę i sam zgłosił się na komendę, skąd trafił do aresztu. Sąd Okręgowy w Opolu zastosował nadzwyczajne złagodzenie kary.

Proces 43-letniego Joachima G. odbył się w czwartek przed Sądem Okręgowym w Opolu, choć czynów, które były przedmiotem oceny sądu, oskarżony dokonał pod koniec ubiegłego wieku. 43-latek uciekł wtedy za granicę, ale po latach sam zgłosił się na policję, gdy dowiedział się od rodziny, że nadal jest poszukiwany.

 

Pracownik banku zorientował się, że ma do czynienia z oszustwem

 

Jak ustalono w trakcie śledztwa, oskarżony w latach 90., w domu swoich rodziców znalazł czeki do ich kont bankowych. Przy ich pomocy, fałszując podpisy posiadaczy konta, pobrał z banku w sumie 9 tysięcy złotych. Na początku 1999 r. podrobił podpis swojego znajomego na czeku i próbował podjąć na podstawie fałszywego dokumentu 650 zł. Pracownik banku zorientował się jednak, że ma do czynienia z fałszywym podpisem. Młodemu wówczas mężczyźnie zarzucono fałszowanie środka płatniczego lub dokumentu uprawniającego do otrzymania sumy pieniężnej, za co grozi kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy niż 5 lat pozbawienia wolności. Zgodnie z kodeksem karnym, Joachim G. mógł spędzić w więzieniu nawet 25 lat.

 

ZOBACZ: Zabójca zlecił morderstwo innemu zabójcy. Ten wpadł na taki sam pomysł. Kolejni także

 

Mężczyzna wyjechał do Niemiec, gdzie zrzekł się polskiego obywatelstwa. Pomimo wydanego za nim listu gończego, nie został zatrzymany przez policję, choć zdarzało mu się odwiedzać rodzinne strony. Dopiero pod koniec ubiegłego roku, gdy od matki dowiedział się, że nadal jest poszukiwany, postanowił zakończyć sprawę i sam zgłosił się na komendę, skąd trafił do aresztu.

 

Złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze

 

Oskarżony złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze. Obrońca zaproponował dla swojego klienta karę dwóch lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata i grzywnę. Dodatkowo złożył w imieniu Joachima G. zobowiązanie do wyrównania szkody sklepowi, w którym oskarżony zapłacił czekiem, a placówka nie mogła go później zrealizować. Jak zaznaczył adwokat, jego klient już wcześniej oddał swoim rodzicom wszystkie wypłacone z ich konta pieniądze. Na rozwiązanie zaproponowane zgodził się także prokurator.

 

Sąd przychylił się do wniosku stron i - stosując nadzwyczajne złagodzenie kary - skazał Joachima G. na uzgodnioną karę więzienia w zawieszeniu. W uzasadnieniu sąd podkreślił, że był to wypadek mniejszej wagi, szkoda została już naprawiona, a oskarżony jest już inną osobą, niż był 20 lat temu, czego dowodem są ostatnie dwie dekady, w trakcie których przestrzegał wszystkich norm prawnych. Wyrok jest nieprawomocny.

emi/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze