Kontrolerzy zaatakowali nastoletniego gapowicza. Pasażerowie zapowiadają protest

Polska
Kontrolerzy zaatakowali nastoletniego gapowicza. Pasażerowie zapowiadają protest
Facebook/ Damian Majewski
Na filmie widać, jak dwóch kontrolerów szarpie nastolatka, stawiając w niebezpiecznej sytuacji stojące nieopodal pasażerki

Cios w głowę i brzuch, szarpanie, wyzwiska i groźby - tak łódzcy kontrolerzy biletów potraktowali nastolatka. Gdy jeden z pasażerów opublikował w mediach społecznościowych nagranie z zajścia, władze firmy tłumaczyły, że chłopak nie miał skasowanego biletu. Dopiero kiedy skandalu nie udało się wyciszyć, kontrolerzy zostali zwolnieni.

Do zdarzenia doszło w ostatnich dniach stycznia. Nastoletni pasażer nie skasował biletu. Podczas kontroli wywiązała się szarpanina. W obronie chłopaka stanęli pasażerowie - to jeden z nich nagrał interwencję kontrolerów, a film zamieścił w mediach społecznościowych.

 

 

"Dostał w głowę, w brzuch"

 

- Jak wyciągnąłem telefon, na chwilę się uspokoili. Ale jak widać na nagraniu, znowu poszły ciosy w kierunku chłopaka. Dostał w głowę, w brzuch - powiedział w rozmowie z Polsat News Damian Majewski, autor nagrania.

 

Na filmie można zobaczyć, jak dwóch kontrolerów szarpie nastolatka, stawiając w niebezpiecznej sytuacji stojące nieopodal pasażerki. Wyraźnie widać też ciosy w głowę i to, jak nastolatek, trzymany przez kontrolerów siłą, słania się na nogach.

 

Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacji w Łodzi początkowo broniło swoich pracowników twierdząc, że to gapowicz był agresywny. Przedstawiciele spółki nie widzieli bowiem nic złego w tej interwencji. Zmienili jednak zdanie po obejrzeniu nagrania. Kontrolerzy zostali zwolnieni.

 

"Rozwiązaliśmy umowę z tymi panami"

 

- Zarząd MPK dopatrzył się tam rzeczywiście naruszenia przepisów wewnętrznych przez dwóch kontrolerów. Byłych już kontrolerów, bo rozwiązaliśmy umowę z tymi panami - powiedziała Polsat News Agnieszka Magnuszewska, rzeczniczka łódzkiego MPK.

 

ZOBACZ: Zakłady o wykolejenie tramwajów we Wrocławiu. Motorniczowie jeżdżą tak, jak zwykle

 

Mężczyznami, którzy bilety w łódzkich tramwajach i autobusach sprawdzali od kilku lat, zajmuje się teraz policja. Ich były pracodawca przekonuje natomiast, że robi wszystko, by standardy pracy kontrolerów były najwyższe, a przepisy mówią jasno, co kontrolerowi wolno, a czego absolutnie nie.

 

- Po ujawnieniu pasażera kontroler powinien zrobić wszystko, żeby wystawić wezwanie do zapłaty, ale nie za wszelką cenę. Tego też uczymy na szkoleniach - stwierdził Mirosław Michalak, kierownik działu kontroli w MPK Łódź.

 

Wideo: Zobacz materiał "Wydarzeń" na temat łódzkich kontrolerów

  

Kontrolerzy przyznają, że szkolenia są. Nie zmienia to jednak faktu, że trzymanie się przepisów stawia ich na przegranej pozycji wobec gapowiczów, którzy za wszelką cenę chcą uniknąć kary.

 

- (Pasażer) może mi zrobić krzywdę, a ja nie mogę zareagować. Może mnie uderzyć, a ja nie mogę mu oddać - powiedziała w rozmowie z Polsat News jedna z łódzkich kontrolerek.

 

Pasażerowie zaplanowali protest

 

To kolejne z serii zajść, w których uczestniczyli łódzcy kontrolerzy. Po ujawnieniu nagrania z udziałem nastolatka internauci zaczęli opisywać inne, podobnie dyskusyjne sytuacje, których doświadczyli lub byli świadkami.

 

Pasażerowie, którzy skrzyknęli się w sieci, wystosowali petycję do MPK w sprawie brutalnych zachowań kontrolerów z Łodzi. Pod petycją podpisało się już kilkaset osób. Protest przeciwko przemocy został zgłoszony władzom miasta i ma się odbyć w sobotę 8 lutego.

bia/zdr/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze