SN: postępowanie dot. sporu kompetencyjnego podlega umorzeniu

Polska
SN: postępowanie dot. sporu kompetencyjnego podlega umorzeniu
Polsat News
Trybunał zajmie się wnioskiem do TK 25 lutego.

Postępowanie przed Trybunałem Konstytucyjnym ws. sporu kompetencyjnego, zainicjowane przez marszałek Sejmu, podlega umorzeniu ze względu na niedopuszczalność wydania orzeczenia - głosi stanowisko Sądu Najwyższego, jednego z uczestników postępowania w tej sprawie.

Z kolei w stanowiskach prezydenta, Prokuratora Generalnego i Sejmu wniesiono o stwierdzenie, że SN nie ma uprawnień do zmiany przepisów w zakresie ustroju sądów, a kompetencje w tym zakresie posiada wyłącznie ustawodawca.

 

Stanowiska te zostały wniesione w związku ze złożonym 22 stycznia do TK wnioskiem marszałek Sejmu Elżbiety Witek o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego między Sejmem a SN oraz między prezydentem a Sądem Najwyższym. Chodzi m.in. o przepisy konstytucji odnoszące się do podziału władz i powoływania sędziów.

 

ZOBACZ: Izba Dyscyplinarna wydała pierwsze orzeczenie po uchwale trzech izb Sądu Najwyższego

 

Wniosek został skierowany do TK w przeddzień posiedzenia trzech izb SN, zainicjowanego pytaniem I prezes SN Małgorzaty Gersdorf. W pytaniu tym chodziło o rozstrzygnięcie rozbieżności w orzecznictwie SN dotyczących udziału w składach sędziowskich osób wyłonionych przez KRS w nowym składzie i statusu takich sędziów.

 

Stanowiska stron zamieszczono na stronie internetowej TK. W stanowisku I prezes SN wskazano, że postępowanie w tej sprawie przed TK podlega umorzeniu w całości ze względu na niedopuszczalność wydania orzeczenia. Jako podstawę prawną SN wskazał art. 59 ust. 1 pkt. 2 ustawy o postępowaniu przed TK.

 

"Instrumentalne wykorzystanie sporu"

 

Zdaniem SN uzasadnienie wniosku marszałek Witek "świadczy albo o całkowitym niezrozumieniu istoty sporu kompetencyjnego (...) albo o niezwykle instrumentalnym wykorzystaniu instytucji tego typu sporu".

 

"Zarówno okoliczności jego złożenia, jak i treść uzasadnienia nie pozostawiają wątpliwości, że w istocie mamy do czynienia z nadużyciem kompetencji, a wniosek został złożony w złej wierze, nie tyle w celu rozstrzygnięcia rzeczywistego sporu kompetencyjnego, ile w celu uniemożliwienia Sądowi Najwyższemu wykonywania uprawnień, jakie przyznał mu sam ustawodawca" - głosi stanowisko.

 

ZOBACZ: Schetyna odpowiada Ziobrze. "Skłamał"

 

Sąd Najwyższy podkreślił, że nie ma wątpliwości, iż w tej sprawie nie mamy do czynienia z realnym sporem kompetencyjnym, lecz sporem, który został "w istocie +wykreowany+ wnioskiem marszałka Sejmu". "W ocenie Sądu Najwyższego intencją wnioskodawcy jest nie tyle dążenie do rozstrzygnięcia sporu kompetencyjnego między centralnymi konstytucyjnymi organami państwa, lecz osiągnięcie celu, który z perspektywy zasad i wartości konstytucyjnych należy uznać za naganny" - wskazano w stanowisku.

 

Sąd Najwyższy zauważył też, że marszałek Sejmu nie ma legitymacji do wystąpienia z wnioskiem o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego pomiędzy Prezydentem RP a Sądem Najwyższym. "Marszałek Sejmu RP nie może inicjować sporu kompetencyjnego dotyczącego władzy wykonawczej oraz władzy sądowniczej. Przyjęcie odmiennej interpretacji mogłoby prowadzić do nadużywania instytucji sporu kompetencyjnego dla potrzeb politycznych" - podkreślono.

 

Stanowisko prezydenta

 

Do TK wpłynęło także stanowisko prezydenta Andrzeja Dudy w tej sprawie (prezydent złożył do TK także własny wniosek ws. możliwości badania niezależności KRS). Według niego SN nie jest uprawniony do dokonywania zmian przepisów w sferze ustroju i organizacji wymiaru sprawiedliwości, w tym w drodze uchwały w związku z orzeczeniem sądu międzynarodowego. Jak dodano w stanowisku głowy państwa, kompetencje w tym zakresie posiada wyłącznie ustawodawca.

 

Prezydent zwrócił też uwagę, że konstytucja wyklucza możliwość oceny przez Sąd Najwyższy lub inny sąd skuteczności powołania sędziego przez prezydenta. Andrzej Duda w stanowisku podkreślił też, że SN nie posiada kompetencji do określenia - w tym w formie uchwały, podejmowanej w celu zapewnienia jednolitości orzecznictwa - warunków skuteczności powołania sędziego przez prezydenta.

 

ZOBACZ: Trybunał Konstytucyjny wstrzymał uchwałę Sądu Najwyższego

 

Także Prokurator Generalny i Sejm wnieśli o stwierdzenie, że Sąd Najwyższy nie jest uprawniony do dokonywania zmian stanu normatywnego w sferze ustroju i organizacji wymiaru sprawiedliwości, gdyż tego rodzaju uprawnienia pozostają w wyłącznej kompetencji ustawodawcy.

 

Jak podkreślono w obydwu stanowiskach, Sąd Najwyższy nie może określać, jakie są warunki skuteczność powołania sędziego. Zarówno Sejm, jak i Prokurator Generalny wnieśli o to, aby Trybunał orzekł, że kompetencja prezydenta nie może być rozumiana w ten sposób, że dozwolone jest przyznanie SN lub innemu sądowi, nieprzewidzianego konstytucją prawa do oceny skuteczności powołania sędziego.

 

"SN wkroczył w uprawnienia ustawodawcy"

 

W uzasadnieniu stanowiska Sejmu stwierdzono, że uchwała połączonych trzech Izb SN z 23 stycznia "istotnie modyfikuje obwiązujący w Rzeczypospolitej Polskiej porządek normatywny". Zdaniem Sejmu sprowadza się "to nie tylko do zanegowania - wbrew stanowisku Trybunału Konstytucyjnego - zgodności z ustawą zasadniczą trybu powołania Krajowej Rady Sądownictwa, lecz do stworzenia mechanizmu weryfikacji skutków prezydenckiego aktu powołania sędziego". "Podejmując tę uchwałę, Sąd Najwyższy wkroczył więc w uprawnienia ustawodawcy i ustrojodawcy" - napisano.

 

Podobnie swój wniosek uzasadniał Prokurator Generalny, który wskazywał, że to "władza ustawodawcza, w ramach powierzonej jej swobody, powinna określić wymagania wobec kandydatów na urząd sędziego, a także procedurę wyłonienia kandydatów (na sędziów) przez Krajową Radę Sądownictwa, jak również warunki sprawowania urzędu i orzekania, tak aby gwarantowały one zachowanie standardu konstytucyjnego".

 

ZOBACZ: "Kaczyński ma jasny plan domknięcia systemu, żeby podporządkować sobie całość władzy"

 

Przedmiotem pierwszego sporu kompetencyjnego - zawartego we wniosku marszałek Sejmu - jest pytanie, czy Sąd Najwyższy może wydawać uchwały w związku z orzeczeniem sądu międzynarodowego, które wprowadzają zmiany w przepisach dotyczących ustroju i organizacji wymiaru sprawiedliwości, czy też dokonywanie zmian w tym zakresie pozostaje w wyłącznej kompetencji ustawodawcy. Z kolei w przypadku sporu między SN a prezydentem marszałek zapytała TK, czy prerogatywa powoływania sędziów może być kontrolowana przez SN lub inny sąd, czy też jest to osobiste uprawnienie prezydenta, które nie podlega kontroli władzy sądowniczej.

 

W związku z tym wnioskiem TK wydał we wtorek postanowienie, zgodnie z którym wstrzymuje stosowanie, od dnia jej wydania, uchwały składu połączonych Izb SN z 23 stycznia. Trybunał wstrzymał także czasowo możliwość wydawania przez SN uchwał, jeżeli miałyby dotyczyć zgodności z prawem krajowym i międzynarodowym m.in. kompetencji do pełnienia urzędu przez sędziego, którego powołał prezydent na wniosek KRS.

 

Postępowanie przed TK 25 lutego

 

Zgodnie z uchwałą podjętą przez trzy Izby SN, nienależyta obsada SN, sądu powszechnego i wojskowego jest wtedy, gdy w jego składzie znajduje się osoba wyłoniona przez KRS w obecnym składzie. W sądzie powszechnym lub wojskowym - zgodnie z uchwałą - nienależyta obsada sądu może być stwierdzona tylko wtedy, gdy w składzie sędziowskim uczestniczy osoba wyłoniona przez obecną KRS, jeżeli wadliwość procesu powoływania go prowadzi w konkretnych okolicznościach do naruszenia standardu niezawisłości i bezstronności.

 

Uchwała nie ma zastosowania do orzeczeń wydanych przez sądy przed dniem jej podjęcia. Wyjątkiem są orzeczenia Izby Dyscyplinarnej SN; uchwała ma zastosowanie bez względu na datę ich wydania.

 

TK zajmie się wnioskiem Elżbiety Witek 25 lutego. Rozpozna sprawę w pełnym skłądzie; przewodniczącą składu orzekającego będzie prezes TK Julia Przyłębska, sprawozdawcą - sędzia Krystyna Pawłowicz.

 

prz/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze