Paulo Coehlo pisał z Kobe Bryantem książkę. Fani apelują, by ją dokończył

Kultura
Paulo Coehlo pisał z Kobe Bryantem książkę. Fani apelują, by ją dokończył
PAP/EPA/ALEX GALLARDO
Fani koszykówki i Lakersów opłakują swoją gwiazdę

Paulo Coehlo światowej sławy pisarz, autor m.in. "Alchemika" i "Jedenastu minut" poinformował, że nie będzie kontynuował prac nad najnowszą książką. Pisarz podjął decyzję po śmierci współautora pozycji, legendy NBA, Kobego Bryanta. Wielu fanów prosi, by Coehlo dokończył książkę. "To byłaby najlepsza forma jego upamiętnienia".

"Byłeś więcej niż wspaniałym graczem, drogi Kobe Bryancie. W ciągu naszych spotkań wiele się od Ciebie nauczyłem. Teraz porzucam projekt, ponieważ ta książka straciła sens" - napisał Coelho na Twitterze. Pod komentarzem zamieścił zdjęcie konwersacji z koszykarzem.

 

 

Wpis otrzymał ponad 55 tys. polubień. Wielu użytkowników prosi pisarza, by nie rezygnował z dokończenia książki. "To byłaby najlepsza forma jego upamiętnienia", "pisz, ku jego pamięci", "na pewno chciałby, żebyś ją wydał"- przekonują internauci.

 

ZOBACZ: Ostatnie chwile przed tragedią. Nagranie z helikoptera, którym leciał Kobe Bryant

 

"Teraz ta książka nie ma sensu"

 

W rozmowie z agencją Associated Press Coehlo przyznał, że publikacja książki "nie miałaby sensu bez Bryanta". - Nie zmienia to faktu, że pewnego dnia napiszę o rzeczach, o których dowiedziałem się od Kobego i o tym, jaką był serdeczną osobą. Książka dla dzieci nie ma jednak sensu - dodał Bryant.

 

72-letni pisarz nawiązał współpracę z koszykarzem w 2016 r., kiedy Bryant zakończył swoją karierę. Pracę nad książką ostatecznie ruszyły kilka miesięcy temu.

 

- Kobemu zależało na tym, by powstała pozycja, która będzie dobrym przykładem, dla dzieci, szczególnie tych pochodzących z uboższych rodzin - dodał pisarz.

 

Katastrofa helikoptera

 

Kobe Bryant, pięciokrotny mistrz ligi NBA i dwukrotny mistrz olimpijski z reprezentacją USA zginął w niedzielę, w katastrofie helikoptera Sikorsky S-76B w Calabasas w Los Angeles. Wśród ofiar, oprócz koszykarza, była też jego 13-letnia córka Gianna i siedem innych osób.

 

Przyczyny katastrofy nie są jeszcze znane. Wyjaśnia je komisja badania wypadków lotniczych.

 

ZOBACZ: Nowe fakty ws. śmierci Kobego Bryanta. Była gęsta mgła, pilot chciał ominąć warstwę chmur

 

- Spotkałem się z nim wiele razy. Wiem, że angażował się w wiele projektów, nie myślał jedynie o sporcie. Jego tragiczna śmierć uświadomiła nas jak ważną osobą był nie tylko dla Stanów Zjednoczonych, ale również dla całego świata. Będziemy rozmawiać o jego spuściźnie jeszcze wiele lat, nie tylko w kontekście sportowym - podsumował Coehlo.

bas/ml/ polsatnews.pl, CBS News, Associated Press

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze