Koronawirus z Wuhan - przerażające nagrania. "Ludzie mdleją na ulicach"

Świat
Koronawirus z Wuhan - przerażające nagrania. "Ludzie mdleją na ulicach"
Twitter/@badiucao
Kryzysowa sytuacja w Wuhan. Internauci dzielą się filmami, które mają pochodzić z miasta objętego kwarantanną

Media społecznościowe zalewa fala zdjęć i filmów, na którym widać mdlejących ludzi, pacjentów przenoszonych do szpitala w specjalnych tubach i ciała leżące na szpitalnych korytarzach. Według autorów, pochodzą one z Wuhan - miasta, w którym po raz pierwszy wykryto nowy typ koronawirusa. Według oficjalnych informacji chińskich władz, do tej pory zginęło przez niego co najmniej 25 osób.

Narodowa Komisja Zdrowia Chin w piątek zaktualizowała swoje dane: 830 osób zarażonych, 25 osób nie żyje. Władze Chin zarządziły blokadę komunikacyjną dziesięciu miast w prowincji Hubei m.in. Wuhan, Ezhou i Huanggang. W prowincji panuje pierwszy, najwyższy stopień zagrożenia zdrowia publicznego. Do walki z epidemią włączono wojsko i policję. Zakazano organizowania imprez masowych, wstrzymano pracę przedsiębiorstw i instytucji edukacyjnych oraz ograniczono dostęp do obszarów potencjalnie niebezpiecznych.

 

ZOBACZ: Chora Chinka przyleciała do Europy. Zlekceważyła epidemię nowego wirusa

 

Poza Chinami po jednym przypadku nowego koronawirusa wykryto w Tajlandii, Korei Południowej, Singapurze, USA i Arabii Saudyjskiej, a dwa przypadki odkryto w Wietnamie oraz w Japonii.

 

Ciała na korytarzach, pacjenci w specjalnych tubach

 

W mediach społecznościowych popularność zyskują hasła #Wuhan #WuhanPneumonia (zapalenie płuc z Wuhan - pl. red.), #WuhanCoronavirus oraz #WuhanOutbreak (wybuch epidemii w Wuhan - red.). Pod tagami można znaleźć filmy, które według ich autorów mają dokumentować kryzysową sytuację w mieście. Relację, w jaki sposób rozwija się sytuacja śledzi m.in. znany chiński rysownik polityczny ukrywający się pod pseudonimem Badiucao.

 

"Ludzie mdleją na ulicach z powodu śmiertelnego wirusa. Ogromna bezradność" - napisał artysta pod opublikowanym filmem.

 

Na innym nagrano szpitalny korytarz. Na pierwszym planie widać ludzkie sylwetki przykryte prześcieradłami. Głos z offu mówi, że to ciała i nikt w szpitalu nie ma czasu się nimi zająć. Autentyczność nagrania potwierdził dziennikarz South China Morning Post Thomas Yau, który znalazł dowody na to, że zostało wykonane w szpitalu Czerwonego Krzyża. Nagranie zniknęło z serwisu Weibo, który jest kontrolowany przez chiński rząd.

 

 

Według nieoficjalnych informacji do szpitali przyjmowane są tylko osoby, które mają ważne ubezpieczenie. Na jednym ze zdjęć widać chińskich żołnierzy, w charakterystycznych strojach, pilnujących wejścia na stację kolejową. Internauci piszą o "pogłębiającym się chaosie" i o tym, że realna liczba zarażonych jest dużo większa niż ta podawana w oficjalnych danych.

 

ZOBACZ: Wbrew doniesieniom chińskie Wuhan nie jest odcięte od świata. Nowe ofiary koronawirusa

 

Międzynarodowe wydanie portalu Business Insider zwraca uwagę na wideo opublikowane w mediach społecznościowych przez reporterkę Xie Qing, pracującą w przeszłości m.in. w "The New York Times" i "Financial Times". Widać na nim, jak służby jednego z lotnisk przewożą pacjenta prawdopodobnie zarażanego koronawirusem, który jest zamknięty w specjalnej tubie. Od publikacji wideo, dziennikarka przestała odpowiadać na wiadomości.

 

Nadzwyczajna sytuacja międzynarodowa "możliwa"

 

Na oficjalnych nagraniach rządowych telewizji widać, że ulice miasta Wuhan, w którym żyje 11 milionów osób są zupełnie opustoszałe. Na głównych drogach są ustawiane policyjne blokady.

 

WIDEO: stan kryzysowy w chińskim Wuhan. Zamknięte drogi i opustoszałe ulice

  

 

W czwartek po dwudniowej naradzie ekspertów Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) zapewniono, że WHO bardzo uważnie śledzi rozwój sytuacji i nakłania krajowe władze medyczne do podjęcia wszelkich środków ostrożności, jednak - co podkreślono w oświadczeniu dyrektora generalnego Światowej Organizacji Zdrowia Tedrosa Adhanoma Ghebreyesusa - "jest jeszcze za wcześnie, by ogłaszać międzynarodową sytuację nadzwyczajną w związku z pojawieniem się nowego koronowirusa". Może się to jednak okazać konieczne - podkreślił Ghebreyesus.

bas/ml/ polsatnews.pl, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze