Chiński wirus zaczął rozprzestrzeniać się na inne kraje

Świat
Chiński wirus zaczął rozprzestrzeniać się na inne kraje
PAP/EPA/STR
Zakażenie wywołane nowym koronawirusem może się objawiać gorączką, kaszlem, spłyceniem oddechu i trudnościami w oddychaniu.

Do ponad 200 oficjalnie zwiększyła się liczna osób zakażonych nowym koronawirusem wywołującym chorobę płuc. Podobny do SARS wirus odnotowano w różnych częściach Chin, pojedyncze przypadki także w innych krajach Azji - informują agencje. Nie ma pewności, czy może się przenosić między ludźmi.

Wirus zaczął się rozprzestrzeniać w prowincji Wuhan, ale przeniósł się już na inne regiony Chin, a pojedyncze przypadki zawleczono także do Japonii, Tajlandii i Korei Południowej - informują agencje.

 

ZOBACZ: Wirus ptasiej grypy w Polsce. Zlikwidowano już ok. 200 tys. ptaków

 

Zakażenie wywołane nowym koronawirusem może się objawiać gorączką, kaszlem, spłyceniem oddechu i trudnościami w oddychaniu. Nie ma pewności, czy zarazek ten może być przenoszony między ludźmi. WHO nie wyklucza takiej możliwości w przypadku bliskiego kontaktu z chorym, lecz nikt jeszcze tego oficjalnie nie potwierdził.

 

Wirus atakuje ChinyPAP/EPA/STRINGER
Wirus atakuje Chiny

 

Zarejestrowano 136 nowych przypadków zakażenia płuc

 

Nie ustalono jeszcze, skąd wirus zaczął się rozprzestrzeniać. Podejrzewa się, że jest to zakażenie odzwierzęce, podobnie jak SARS, którym ludzie zarazili się od cywet - oraz MERS, czyli zespół niewydolności oddechowej Bliskiego Wschodu, wywoływany przez koronawiwrusa, który prawdopodobnie przeskoczył na ludzi z wielbłądów.

 

Koronawirusy odpowiedzialne są przede wszystkim za niegroźne zakażenia, przypada na nie 10 – 20 proc. wszystkich przeziębień. Ich nazwa wywodzi się z łac. corona, oznaczającego koronę, ponieważ podobny kształt mają otoczki wirusów oglądane pod mikroskopem elektronowym. Dotąd na ogół nie były jednak aż tak groźne. Spośród wielu ich odmian jedynie sześć z nich potrafi atakować ludzi. Koronawirus odkryty w Wuhan może być siódmym takim podtypem.

 

Władze sanitarne Wuhan przyznały, że w miniony weekend zarejestrowano 136 nowych przypadków zakażenia płuc, czyli trzykrotnie więcej niż dotychczas. Zmarły dotąd trzy osoby. Pierwsze przypadki infekcji wykryto w grudniu 2019 r. Wiadomo już, że ich powodem jest nowa odmiana koronawirusa. Z badań genetycznych wynika, że jest on podobny do SARS - zespołu ostrej niewydolności oddechowej, który pojawił się w Chinach w 2002 r.

 

Migracja turystów podczas Święta Księżyca

 

Nowy wirus zaczął się bardziej intensywnie przenosić wraz z nasileniem się ruchu turystycznego związanego ze Świętem Księżyca, jednym z najważniejszych świąt w Chinach, nazywanym też Świętem Środka Jesieni. W Pekinie wykryto dwa przypadki zakażenia, a w Shenzhen (w pobliżu Hongkongu) – jeden (u 66-letniego mężczyzny, który przebywał w Wuhan). W poniedziałek o pierwszym przypadku choroby (u 35-letniej kobiety, która również powróciła z Wuhan) poinformował resort zdrowia Korei Południowej. Wcześniej dwa zakażenia wykryto w Tajlandii oraz jedno w Japonii.

 

Wszystkich zakażeń może być jednak znacznie więcej. London Imperial College’s MRC Centre for Global Infectious Disease sugeruje, że do 12 styczna 2020 r. w samym Wuhan było już 1723 zakażeń nowym koranawirusem, ale władze sanitarne Chin oficjalnie tego nie potwierdzają i nie odnoszą nie do brytyjskiego raportu. Przyznano jedynie, że w szpitalach Wuhan nadal leczonych jest 170 osób z powodu tego zakażenia. Zapewnia się też, że zakażenia są pod kontrolą, wzrost wykrytych przypadków wynika w znacznym stopniu z lepszej diagnostyki.

 

ZOBACZ: Atak śmiercionośnego wirusa w Chinach. Odnotowano kolejne przypadki zarażeń

 

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) nie wydala jeszcze oficjalnego zalecenia, by unikać podróży do Wuhan w Chinach. Przekazano jedynie instrukcje służbom sanitarnym, jak postępować w razie wykrycia zakażenia w jakimś kraju. W Singapurze i Hongkongu monitoringiem objęto pasażerów linii lotniczych powracających z Wuhan. Podobne działania w miniony weekend podjęto na trzech lotniskach w USA: w San Francisco, Los Angeles i Nowym Jorku.

las/ml/ PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie