"Pies wbiegł na salę operacyjną i zagryzł noworodka". Rodzice oskarżają lekarzy

Świat
"Pies wbiegł na salę operacyjną i zagryzł noworodka". Rodzice oskarżają lekarzy
pixabay.com/Mylene2401/zdj. ilustracyjne
Pies wbiegł na salę operacyjną. Rodzice twierdzą, że noworodek został zagryziony, lekarze - że dziecko urodziło się martwe

Do tragicznego zdarzenia miało dojść w prywatnym szpitalu w mieście Farrukhabad w indyjskim stanie Uttar Pradesh. Bezpański pies dostał się na salę operacyjną i prawdopodobnie zagryzł noworodka - utrzymuje rodzina ciężarnej. Takiej wersji zdarzeń zaprzeczają jednak lekarze, którzy mówią o tym, że dziecko urodziło się martwe. Rodzice noworodka zarzucają lecznicy próbę tuszowania skandalu.

Do zdarzenia miało dojść w poniedziałek około godz. 9 lokalnego czasu. W szpitalu Akash Ganga stawił się Ravi Kumar wraz z ciężarną żoną, która odczuwała bóle porodowe.

 

- Na początku poinformowano nas, że poród odbędzie się metodą tradycyjną, jednak po konsultacji z lekarzem, pielęgniarka przekazała nam, że żona będzie szykowana do cesarskiego cięcia - powiedział Ravi Kumar dziennikowi "The Times of India".


ZOBACZ: "Masywne obrażenia głowy". Są wyniki sekcji noworodka z Płońska. Policja szuka matki

 

Kobieta została zabrana na blok operacyjny. Po godzinie personel przekazał mężowi, że operacja się udała, a dziecko urodziło się zdrowe. Matka została przeniesiona na oddział, z kolei noworodek został na sali operacyjnej.

 

"Zaoferowali mi pieniądze za milczenie"

 

- Kilka minut później pracownicy szpitala zaczęli wybiegać z bloku operacyjnego krzycząc, że do środka dostał się bezpański pies. Natychmiast wbiegłem na salę. Zobaczyłem, że moje dziecko leży bez ruchu w kałuży krwi. Miało ślady ugryzień na klatce i pod lewym okiem - powiedział Kumar.

 

Nie wiadomo w jaki dokładnie sposób zwierzę dostało się na blok operacyjny. Część lokalnych mediów podaje informację, że w zdarzeniu mogło uczestniczyć nawet kilka psów.

 

ZOBACZ: Prokuratura wraca ds. narodzin pijanego noworodka. Wcześniej uznano, że płód to nie człowiek

 

Gdy sytuacja została opanowana, ojciec zmarłego dziecka skonfrontował się z lekarzami zarzucając im "nieludzkie warunki" i zaniedbanie.

 

- Zamiast poczuć się choć trochę winnymi, zaoferowali mi pieniądze za milczenie. Następnie przekazali mi, że dziecko urodziło się martwe, a pies znalazł się na sali operacyjnej "przez przypadek" - zaznaczył mężczyzna.

 

Ponad 30 mln bezpańskich psów

 

Sprawą zajęła się policja i lokalne władze. Manvedra Singh z miejscowego magistratu poinformował BBC, że wstępne dowody rzeczywiście sugerują, że dziecko urodziło się żywe, a następnie zostało zagryzione przez psa.

 

- Badamy, w jaki sposób zwierzę dostało się do szpitala. Uważnie sprawdzamy też, kto mówi prawdę - władze szpitala, czy rodzice dziecka - dodał.

 

ZOBACZ: Ciało noworodka w sortowni śmieci w Płońsku. Są wyniki sekcji zwłok

 

Według Światowej Organizacji Zdrowia w całych Indiach żyje ok. 30 mln bezpańskich psów. Zwierzęta często przenoszą wściekliznę, która co roku doprowadza do śmierci blisko 20 tys. osób w tym kraju.

 

BBC przypomina, że stan Uttar Pradesh od lat zmaga się z problemem zdziczałych, bezpańskich psów. W samym 2018 r. doszło do dwóch głośnych zdarzeń, w wyniku których zginęło dwoje dzieci - jedno było w wieku trzech miesięcy, z kolei drugie miało 7 lat.

bas/hlk/ "The Times of India", BBC, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze