Zwłoki małżeństwa. Ona w aucie, on obok. "Żadnych awantur, alkoholu, problemów"

Polska
Zwłoki małżeństwa. Ona w aucie, on obok. "Żadnych awantur, alkoholu, problemów"
Polsat News
Sąsiedzi są w szoku po śmierci małżeństwa.

- Żadnych awantur, żadnych wyroków, żadnych zakładów karnych, żadnego alkoholu, żadnych problemów - tak o małżeństwie, którego zwłoki znaleziono wraz z autem we wsi Szynych koło Grudziądza mówi kierownik GOPS, Andrzej Janke. Śledztwo prowadzi prokuratura. Według jednej z najbardziej prawdopodobnych wersji, mąż zabił żonę i popełnił samobójstwo.

W sobotę późnym wieczorem jeden z mieszkańców wsi Szynych (woj. kujawsko-pomorskie) zauważył w polu mercedesa, który migał zapalonymi światłami awaryjnymi. Okazało się, że w aucie są zwłoki 36-letniej kobiety, a obok niego znajduje się ciało 50-letniego mężczyzny.


Wezwana na miejsce policja zabezpieczyła ślady, w tym nóż. Na ciałach ofiar są widoczne ślady jego użycia.

 

ZOBACZ: Dwa ciała w aucie pod Grudziądzem. Małżeństwo osierociło troje dzieci


W sylwestra 36-latka założyła rodzinie Niebieską Kartę. Małżeństwo osierociło troje dzieci.


- Wersja przez nas przyjmowana, jedna z wielu, która mówi o samobójstwie rozszerzonym wskazuje na podział ról taki, że mężczyzna najpierw dokonał zabójstwa żony, a później samobójstwa - mówi Agnieszka Reniecka, prokurator rejonowy w Grudziądzu.

 

"Nie damy im zginąć"


W poniedziałek przed południem rozpoczęła się sekcja zwłok małżeństwa.


Mieszkańcy wsi są w szoku. Jak mówią, po tej tragedii rany trzeba będzie leczyć latami. Teraz wszyscy myślą o dzieciach.


- Nie powinno być coś takiego. Ludzie się rozchodzą, ale żyją dalej - podkreśla jeden z mieszkańców. - To była moja bratanica. Dzieciom nie damy zginąć na pewno - dodał.

 

WIDEO: zobacz rozmowę z osobami, które znały rodzinę

 

  


Wójt gminy Grudziądz zapewnia, że dzieci i najbliżsi małżeństwa mogą liczyć na pomoc prawną, psychologiczną i finansową.

 

ZOBACZ: 39-latek miał znęcać się nad swoją konkubiną. "Nie chciała mu kupić czołgu"


- Nie chce mi się wierzyć w to, co się wydarzyło. To wspaniała rodzina. Ludzie, którzy pomagali przy różnego rodzaju uroczystościach. Kolega ochotnik OSP, koleżanka, która piekła ciasta, wspaniała, uśmiechnięta osoba. Nie dociera to do nas jeszcze - mówi Andrzej Rodziewicz, wójt gminy Grudziądz


Osierocone dzieci są pod opieką babci.

 

prz/ml/hlk/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze