"Boże Ciało" z nominacją do Oscara

Kultura
"Boże Ciało" z nominacją do Oscara
YouTube/KinoSwiatPL/oficjalny zwiastun "Bożego Ciała"

"Boże Ciało" w reżyserii Jana Komasy zostało nominowane do Oscara w kategorii najlepszy pełnometrażowy film międzynarodowy. W poniedziałek ogłoszono tytuły filmów, które powalczą o Nagrody Akademii Filmowej.

O Oscara w kategorii najlepszy pełnometrażowy film międzynarodowy powalczą również: "Kraina miodu" Ljubomira Stefanowa i Tamary Kotewskiej (Macedonia Północna), "Nędznicy" Ladja Ly (Francja), "Ból i blask" Pedro Almodovara (Hiszpania), "Parasite" Bonga Joon-ho (Korea).

 

"Trzeba było pokazać ten film właściwym ludziom"

 

- To drugi rok z rzędu z obecnością polskich filmów na gali oscarowej. Bardzo mnie to cieszy, jako dyrektora Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej i myślę, że nie jestem odosobniony z tą radością. Gratuluję ogromnej pracy, dlatego, że w przeciwieństwie do "Zimnej Wojny", "Boże Ciało" nie startowało z mocnego pułapu europejskiej produkcji, która wcześniej wygrywała festiwale. To wielka praca producentów i wielka praca PISF - mówił na konferencji prasowej dyrektor PISF Radosław Śmigulski.

 

Producent flimu Leszek Bodzak przyznał, że jest "niezwykle wzruszony nominacją". - Dotychczas filmy polskie wybierane przez komisję oscarową, były zazwyczaj filmami uznanych twórców o uznanym dorobku za granicą, mającymi teoretycznie większe szanse na to, żeby taką nominację zdobyć. Moje podziękowania kieruje do komisji oscarowej za to, że ona uwierzyła w ten film. Startowaliśmy z pozycji filmu kompletnie anonimowego w USA w reżyserii nieznanego w USA reżysera - mówił.

 

ZOBACZ: Złote Globy 2020. Film Quentina Tarantino triumfatorem

 

Bodzak dodał, że we wrześniu jeszcze nikt nie przypuszczał, że "Boże Ciało" otrzyma nominację do Oscara. Według niego było to możliwe dzięki kampanii promocyjnej i wsparciu PISF, którego członkowie i dyrektor "uwierzyli w ten projekt".

 

- Dzięki bardzo skutecznej kampanii udało się sprawić, żeby ten film obejrzeli właściwi ludzie. Wierzyliśmy w to, że ten film jest dobry i wartościowy, że niesie uniwersalne przesłanie, ale w walce o Oscary natrudniejsze jest sprawienie tego, żeby ten film dotarł do właściwej widowni, do ludzi, którzy mogą o nim napisać, wypromować go, który mogą wykreować opinię na temat tego filmu. To się udało - dodał.

 

WIDEO: zobacz konferencję prasową z udziałem dyrektora PISF, producentów i aktorów

  

Film nie schodzi z ust recenzentów

 

Od światowej premiery "Bożego Ciała", która odbyła się w sierpniu ub.r. w sekcji Giornate degli Autori festiwalu w Wenecji, film nie schodzi z ekranów i z ust recenzentów. Pojawił się w wielu zestawieniach najlepszych filmów minionego roku przygotowanych przez polskich krytyków. Prócz tego - zarówno w kraju, jak i za granicą - wielokrotnie honorowano go nagrodami, m.in. Europa Cinemas Label i Inclusive Award Edipo w Wenecji, a także Silver Star dla najlepszego filmu 3. edycji El Gouna Film Festival w Egipcie.

 

Ponadto twórcy filmu zdobyli dziesięć statuetek podczas ubiegłorocznego 44. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni - m.in. za najlepszą reżyserię i scenariusz (Mateusz Pacewicz). Nagrody zbiera również grający główną rolę Bartosz Bielenia. Kilka dni temu otrzymał tytuł europejskiej wschodzącej gwiazdy Shooting Star 2020. Wcześniej doceniono go m.in. podczas El Gouna Film Festival w Egipcie. Aktor ma na swoim koncie także Nagrodę im. Zbyszka Cybulskiego za 2019 r., przyznawaną "młodym aktorom odznaczającym się wybitną indywidualnością".

 

ZOBACZ: Kolejne kłopoty Romana Polańskiego. Francuska aktorka oskarża reżysera o gwałt

 

Opowieść o dwudziestoletnim Danielu, który po wyjściu z zakładu poprawczego zostaje omyłkowo wzięty za księdza, została entuzjastycznie przyjęta przez zagranicznych recenzentów.

 

"Dramat ten - poruszający, w niektórych momentach niepokojący, a w innych zabawny - jest duchową przypowieścią typowo polską, ale jednocześnie bliską nam wszystkim" - zwróciła uwagę Leslie Felperin ("The Guardian").

 

- To opowieść o tym, że Ewangelia może być drzewem uschłym i skostniałym, ale może być też wiecznie zielona. Ten film jest zrozumiały i interpretowalny i potrzebny pod każdą szerokością geograficzną. Tylko, że obawiam się, że on może nie być tak efektowny jak te dziełka, z którymi konkuruje - mówił w "Nowym Dniu z Polsat News" krytyk Wiesław Kot.

 

Rola Bartosza Bieleni

 

Krytycy podkreślają również znakomitą rolę Bartosza Bieleni. "Oddaje żywe emocje, których doświadcza Daniel - od czujności uwięzionego zwierzęcia w poprawczaku po euforię, która emanuje z niego po wygłoszeniu porywającego kazania. Zaangażowanie Bieleni i pewność Komasy przekonują nas, że Bóg może działać w bardzo tajemniczy sposób" - pisał Allan Hunter ("Screen Daily").

 

"Niezwykła gra aktorska Bartosza Bieleni jest w centrum wszystkiego. Daniel to człowiek z zewnątrz, który staje się pocieszeniem, a może nawet uzdrowieniem pogrążonych w smutku mieszkańców miasteczka. Jednocześnie jego wiara jest stale poddawana próbom, podobnie jak dla członków wspólnoty przestrzeganie doktryny chrześcijańskiej. Wydaje się, jakby Daniel próbował odgadnąć, czy religia jest dla niego zwykłą ucieczką czy prawdziwą duchową transformacją w świecie, w którym przebaczenie nie przychodzi łatwo" - dodał David Rooney ("The Hollywood Reporter").

 

Zainteresowanie amerykańskich producentów

 

Zainteresowanie filmem Komasy wykazują również amerykańscy producenci. Na początku października twórcy obrazu poinformowali, że rozpoczęły się rozmowy w sprawie zakupu praw do amerykańskiego remake'u "Bożego Ciała", które miałoby zostać przełożone na ośmioodcinkowy serial dla jednej z platform streamingowych w Stanach Zjednoczonych.

 

- W Teksasie znajduje się miasteczko o nazwie Corpus Christi. Okazało się, że też są księża i pastorzy, którzy wiele lat udawali w kongregacjach duchownych. Jeden z nich omal nie został biskupem. W Hiszpanii znany był przypadek duszpasterza, który przez dwie dekady nielegalnie odprawiał msze. Sprawa jest więc uniwersalna - zwracał uwagę Jan Komasa w wywiadzie udzielonym Januszowi Wróblewskiemu w "Polityce".

 

Także w ocenie producentów obrazu Anety Hickinbotham i Leszka Bodzaka z firmy Aurum Film zainteresowanie Amerykanów "Bożym Ciałem" stanowi dowód na to, że "opowiedziana w nim historia porusza widzów na całym świecie".

 

Kampania oscarowa

 

Hickinbotham i Bodzak przypomnieli, że kampania oscarowa "Bożego Ciała" za oceanem rozpoczęła się w październiku ub.r., a za jej koordynację odpowiada specjalizująca się w tego typu wydarzeniach agencja PR Accolade Publicity Consulting, prowadzona przez Emily Lu Aldrich i Hildę Somarriba. - Wszystkie działania były możliwe dzięki finansowemu wsparciu Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, który w ramach programu operacyjnego "Promocja polskiego filmu za granicą" przekazał nam dotacje na każdy etap kampanii – zaznaczył Bodzak.

 

Jak dodał, regulamin Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej jest "bardzo rygorystyczny" i twórcy muszą skrupulatnie go przestrzegać, bo "złamanie któregokolwiek z punktów może oznaczać dyskwalifikację". - Kiedy ubiegaliśmy się o shortlistę, było więcej czasu na działania promocyjne, bo aż dwa miesiące. To był bardzo intensywny czas. Organizowaliśmy pokazy filmu dla członków Akademii oraz dziennikarzy, połączone z Q&A i koktajlami. Brali w nich udział reżyser filmu Jan Komasa, odtwórca głównej roli Bartosz Bielenia i operator Piotr Sobociński jr. Raz w tygodniu wysyłaliśmy newslettery do wszystkich członków Akademii oraz do innych stowarzyszeń, np. American Society of Cinematographers czy ACES: The Society for Editing – wspominał producent.

 

ZOBACZ: Oscary 2020: nikt nie poprowadzi ceremonii

 

Hickinbotham zwróciła uwagę, że istotną część kampanii stanowią również reklamy w branżowych magazynach typu "The Hollywood Reporter", "Screen", "Variety" i "LA Times", który w sezonie oscarowym ma specjalny dodatek "Envelope", skierowany do wszystkich członków Akademii. - Agencja zorganizowała też kilkanaście wywiadów, które ukazywały się w amerykańskiej prasie. Ponadto dzięki wsparciu dyrektora PISF Radosława Śmigulskiego Jan i Bartosz wzięli udział w prestiżowym spotkaniu Deadline The Contenders, podczas którego mieli dziesięć minut na zaprezentowanie "Bożego Ciało". Uważam, że to wydarzenie bardzo pomogło nam w pierwszej fazie kampanii – stwierdziła.

 

Producentka wspomniała, że po dostaniu się "Bożego Ciała" na shortlistę twórcy mieli tylko dwa tygodnie na aktywność promocyjną, bo 10 filmów, które przeszły do drugiej fazy, ogłoszono 16 grudnia, a głosowanie Akademików rozpoczęło się 2 stycznia. "Zaraz po świętach do USA polecieli Jan Komasa i Bartosz Bielenia, a po Nowym Roku dołączyli do nich Piotr Sobociński jr oraz scenarzysta Mateusz Pacewicz. W tym czasie zorganizowaliśmy kilkanaście pokazów w Los Angeles, Nowym Jorku, a także w Londynie i Paryżu. Po pokazach w USA odbywały się Q&A. Musieliśmy rozdzielić twórców, ponieważ często pokazy odbywały się tego samego dnia. Ponownie skupiliśmy się na wysyłce cotygodniowych newsletterów, reklamach oraz networkingu podczas wielu imprez odbywających się w Los Angeles w związku z awards season. Rozesłaliśmy także 10 tys. DVD do wszystkich członków Akademii" – mówiła Hickinbotham.

 

Wiosną na ekranach w USA

 

Według producentów, zainteresowanie filmem Jana Komasy jest bardzo duże. - Na pokazy organizowane specjalnie dla członków Akademii przychodzi bardzo wiele osób. Są pełne sale, widzowie zostają na spotkaniach z twórcami i dyskutują o filmie, chcą dowiedzieć się jeszcze więcej. Dzięki dobrym recenzjom "Boże Ciało" jest też jednym z głównych kandydatów do nominacji w dziennikarskich przewidywaniach. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że od filmu, o którym mało kto za oceanem wiedział, doszliśmy do etapu, gdzie szansa na nominacje jest w zasięgu ręki – podkreśliła Hickinbotham.

 

Podsumowując efekty kampanii promocyjnej "Bożego Ciała", Bodzak wymienił m.in. obecność obrazu na shortliście oraz 95 proc. pozytywnych recenzji w serwisie Rotten Tomatoes. Poinformował również, że film ma już swojego amerykańskiego dystrybutora i wiosną wejdzie do kin w USA.

 

ZOBACZ: Może powstać amerykański remake "Bożego Ciała". Trwają negocjacje

 

- Zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, żeby znaleźć się na shortliście. Od 16 grudnia do 7 stycznia bardzo ciężko pracowaliśmy nad tym, aby o "Bożym Ciele" dowiedziało się jeszcze więcej członków Akademii. To praca po kilkanaście godzin na dobę, w grę wchodzi jeszcze różnica czasu między Europą a Stanami. Przez ostatnie miesiące Jan, Bartek i Piotr większość czasu spędzili w Los Angeles, gdzie promowali nasz film. Musieliśmy poświęcić bardzo dużo czasu oraz całą naszą energię skupić na kampanii. Tak naprawdę wszyscy są pewni, jakie trzy filmy znajdą się na liście. My walczymy o jedno z dwóch pozostałych miejsc. Uważam, że mamy szanse - powiedział producent.

 

Laureaci ogłoszeni 8 lutego

 

Laureaci najbardziej prestiżowych nagród świata filmu zostaną ogłoszeni 9 lutego w Los Angeles.

 

W tym roku po raz pierwszy dotychczasową kategorię "najlepszy film nieanglojęzyczny" zastąpi "najlepszy pełnometrażowy film międzynarodowy". 

pgo/prz/bas/ PAP, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze