Wypuszczono go na wolność i zaatakował bliskich. Zadał córce kilkanaście ciosów nożem

Polska
Wypuszczono go na wolność i zaatakował bliskich. Zadał córce kilkanaście ciosów nożem
Polsat News
Mariusz P. usłyszał dwa zarzuty usiłowania zabójstwa

Marcin P. z Biskupca zadał 1,5-rocznej córce kilkanaście ciosów nożem w klatkę piersiową, brzuch i ręce, zaatakował też swoją partnerkę. Jak się okazuje, przed zbrodnią w jego mieszkaniu dwukrotnie interweniowała policja, bo P. wszczynał awantury. Został wówczas zatrzymany i wypuszczony następnego dnia. Kilkanaście godzin później chwycił na nóż.

Do domowej awantury doszło w nocy z poniedziałku na wtorek w Biskupcu. Według ustaleń policji, para pod tym adresem mieszkała od kilku miesięcy. 

 

Był w więzieniu

 

Mężczyzna był wcześniej znany organom ścigania.

 

- 1 października opuścił zakład karny, gdzie odsiadywał karę pozbawienia wolności za przestępstwa przeciwko mieniu - powiedział polsatnews.pl asp. Rafał Prokopczyk, oficer prasowy policji w Olsztynie. 

 

W mieszkaniu pary w Biskupcu policja interweniowała pierwszy raz 5 stycznia. - Zawiadomienie dotyczyło tego, że 29-latek biega po klatce schodowej i krzyczy - wyjaśnia asp. Prokopczyk.

 

Na miejsce pojechał patrol policji. Mężczyzna został wylegitymowany. - W ich obecności nie wykazywał żadnych przejawów agresji, w związku z tym interwencja skończyła się pouczeniem - dodał asp. Prokopczyk.

 

ZOBACZ: Atak nożownika w Krakowie. Policja szuka sprawcy

Jak przekazał, podczas interwencji nic nie wskazywało na to, by mężczyzna był pod wpływem środków odurzających, czy alkoholu. 

 

Drugi telefon

 

Po godzinie mundurowi otrzymali kolejny telefon od sąsiadów dotyczący Mariusza P. - Zgłoszono, że mężczyzna awanturuje się w mieszkaniu i stanowi zagrożenie dla członków swojej rodziny - wyjaśnia policjant. 

 

Tym razem Mariusz P. trafił do policyjnego aresztu. Został zwolniony następnego dnia. Policjanci rozpoczęli również procedurę założenia tej rodzinie niebieskiej karty. 

 

Kilkanaście ciosów

 

Do tragedii doszło kilkanaście godzin później. Kilka minut po północy - 7 stycznia - po raz kolejny zadzwonił policyjny telefon. Tym razem zgłoszono, że 29-letni Mariusz P. zranił nożem swoją partnerkę i ich 1,5-roczne dziecko.

 

Dziewczynce zadał kilkanaście ciosów: w klatkę piersiową, brzuch i ręce, a partnerce pięć ciosów. - Trzy w klatkę piersiową i dwa w przedramię - powiedział Tomasz Ślązak, prokurator rejonowy z Biskupca.

 

Szukała pomocy, nikt nie otwierał drzwi

 

Z ustaleń policji wynika, że po całym zdarzeniu poszkodowana kobieta wybiegła na klatkę schodową i szukała pomocy u sąsiadów, ale nikt nie otwierał drzwi. Ranna pobiegła więc do sąsiedniej klatki. - Stamtąd wykonano połączenie na numer alarmowy - wyjaśnia asp. Prokopczyk.

 

ZOBACZ: Trzykrotnie pchnął nożem kolegę. 39-latek z Gorlic usłyszał zarzut zabójstwa

 

Na miejsce przyjechały karetki pogotowia i policja. - Kobieta i dziecko trafiły do szpitala, gdzie przebywają do chwili obecnej - powiedział policjant. - Stan obu poszkodowanych był poważny - dodał. 

 

Mariusz P. został zatrzymany i trafił do aresztu.

 

Zarzuty usiłowania zabójstwa

 

- Sprawcy zostały postawione dwa zarzuty usiłowania zabójstwa dziecka i swojej partnerki - poinformował polsatnews.pl prokurator rejonowy Ślązak. 

 

W czwartek sąd aresztował P. na trzy miesiące. Grozi mu dożywocie. 

pgo/ml/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze